Tylko u nas! Lenka Klimentova pierwszy raz o biologicznych rodzicach. Wyznała, kto był jej ojcem
Lenka Klimentowa znana polskiej widowni jako tancerka w programie “Taniec z gwiazdami”, a także żona tancerza, Jana Klimenta. W podcaście Kozaczek.pl opowiedziała o adopcji i tym, czy chciała poznać biologicznych rodziców. Tylko Wiktorowi Słojkowskiemu ujawniła swoje imię sprzed adopcji.
Kim jest Lenka Klimentowa
Lenka Klimentowa od dziecka interesuje się tańcem i cieszy się, że rodzice pomogli jej w rozwijaniu tej pasji. Jest laureatką licznych nagród, a wzajemnym wsparciem w pracy zawodowej cieszy się wspólnie z mężem. Reprezentuje najwyższą międzynarodową klasę „S” w tańcach latynoamerykańskich. Największą popularność w Polsce zdobyła dzięki udziałowi w programie “Taniec z gwiazdami”. Pod swoimi tanecznymi skrzydłami, miała takie osoby jak: Jarosław Kret, Jakub Kucner, Rafał Szatan, Bogdan Kalus, Radosław Liszewski czy Maciej Kurzajewski.
Tancerka ukończyła kurs instruktora rekreacji ruchowej – specjalność FITNESS w roku 2013. Jest licencjonowaną instruktorką ZUMBA FITNESS i STRONG by ZUMBA. Obecnie Lenka Klimentowa organizuje obozy taneczne dla pań.

Relacje Lenki Klimentowej z rodziną
Lenka Klimentowa ma za sobą poruszającą historię rodzinną, o której otwarcie opowiada w mediach. Jest bardzo zżyta ze swoimi adopcyjnymi rodzicami, których uważa za prawdziwą rodzinę. Zapewnia, że miała bardzo dobre dzieciństwo i podkreśla, że każdemu życzyłaby takich rodziców. Rodzicami Lenki Klimentowej są Yveta Rucka i Roman Tvrz, o których bardzo często wspomina w wywiadach. Umieszcza też na swoich social mediach ich zdjęcia i to, jak spędzają wspólnie czas.
Od 2009 r. tworzy związek z tancerzem, Janem Klimentem. Para powiedziała sobie sakramentalne “tak” 4 czerwca 2016 roku. Natomiast 1 grudnia 2022 r. przyszedł na świat, ich długo wyczekiwany synek Cristian.
Jestem adoptowana, biologicznych rodziców nie szukam
Podczas rozmowy Wiktora Słojkowskiego z Lenką Klimentową został poruszony temat adopcji. Tancerka nie ukrywa tego faktu i dzieli się swoją historią. Reporter Kozaczek.pl nie ukrywał, że zrobił przed wywiadem research na jej temat i chciał usłyszeć tę piękną historię od niej. Rodzice adopcyjni poszli do sierocińca i…
Zabrali mnie z niego. Tak dokładnie było. Mama z tatą oboje, bardzo zawsze chcieli mieć dzieci. Super, że oboje się zdecydowali, byli tacy zawzięci. Nawet tata chyba bardziej. (…) Ja o nich bardzo lubię rozmawiać. Opowiadali, że w domu dziecka było kilkoro dzieci malutkich. Mnie adoptowali, jak miałam 4-5 miesięcy. Nie byłam po żadnych przejściach, albo być może coś tam się działo, ale nie wiem o tym i nigdy się nie dowiem. Przyszła pani, żeby powiedzieć mojej mamie i tacie: “To pani z panem sobie wybiorą”. Tata po prostu poszedł jak to mężczyzna taką mocną ręką: “Ty się do mnie uśmiechnęłaś, ja cię wziąłem na ręce. Bardzo się przytuliłaś. Ja mówię: To jest ona. Tą bierzemy”.
Tancerka dodała:
Po prostu miałam szczęście. Jakiś anioł stróż nade mną powiedział: “Teraz się uśmiechnij, teraz zawalcz, bo to może być twoja rodzina”. Zdaję sobie bardzo dobrze sprawę, że w ogóle tak nie musiało być. Gdyby się ich historia potoczyła inaczej, to ja bym dalej leżała tam. Nie wiadomo czy bym rodziców miała, czy nie. Ja jestem ogromnie wdzięczna za to.
W trakcie rozmowy Wiktora Słojkowskiego z Lenką Klimentową pojawił się wątek zmiany imienia. Tancerka wyznała coś, czego jeszcze nigdzie nie powiedziała:
Mama mi zmieniła. Tego nawet nigdzie nie mówiła. Zmienili mi nawet imię. Nazywałam się po polsku Katarzyna, po czesku Katka.
Dziennikarz Kozaczek.pl chciał dowiedzieć się u źródła, jak brzmiała bajka, której słuchała w dzieciństwie. Tak właśnie rodzice wytłumaczyli jej adopcję.
Tę bajkę pamiętam i chyba nigdy w życiu jej nie zapomnę. To była taka w skrócie historia o tym, jak mnie adoptowali. Tylko to były wtedy takie czasy, że trzeba było wtedy z psychologiem to omówić, jak to mi to wytłumaczyć, że jestem adoptowana. Miałam 3 czy 4 lata… Ty nie możesz przyjść, powiedzieć — ty nie jesteś nasza biologicznie. To trzeba bardzo ostrożnie. Z psychologiem wymyślili po prostu taką bajeczkę, żeby to tak ładnie, łagodnie przejść i żebym z wiekiem zrozumiała, że to o to chodziło. No mama mnie nie urodziła, ale nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Słyszałam takie piękne zdanie: “Nie z brzuszka, tylko z serduszka”. Ważne jest, kto cię wychował, kto dał ci miłość i rodzinę.
Wiktor Słojkowski chciał się także dowiedzieć, czy Lenka Klimentowa myślała kiedyś o tym, aby poznać swoich biologicznych rodziców.
Powiem zupełnie szczerze i nie wiem, czy ludzie potrafią to zrozumieć, ale ja byłam zawsze szczęśliwa i jestem przeszczęśliwa w swojej rodzinie. Nie mówię tylko o mamie i tacie, ale w ogóle o swojej rodzinie całej. Nigdy w moim życiu nie zdarzyło się, żeby ktoś z rodziny powiedział, wiesz, ty nie jesteś nasza albo ty jesteś adoptowana, albo jakiś głupi tekst. Jestem przeszczęśliwa w mojej rodzinie, że nie mam potrzeby szukać swojej rodziny (biologicznej, przyp. red.)
Reporter poruszył też temat tego, czy ludzie rozumieją to, że tancerka nie ma potrzeby poznania rodziny biologicznej.
Zawsze jest to ciekawa historia, że nie znasz swoich biologicznych rodziców. Nie da się tego chyba wytłumaczyć zupełnie, bo nikt tego nie poczuje. Ja to tłumaczę tym, że po prostu, jeżeli jesteś szczęśliwy to, po co grzebać się w czymś, żebyś nie był szczęśliwy. Nie, po co mi to. Po co mi to, jak ktoś mnie nie chciał, nie wiem z jakiego powodu. To po co szukać. Wiem, że zawsze mogę liczyć na moją rodzinę, swoją mamę. Jedyne co mnie interesowało z papierów to, że prawdziwy ojciec był Kubańczykiem. Te korzenie kubańskie zawsze czułam, ten taniec.
Cała rozmowa z Lenką Klimentowa poniżej:



