Tylko u nas! Mała Ania nie miała hucznego wesela. Zdradziła powody
Mała Ania, a właściwie Anna Sowińska, niegdyś była uczestniczką “Warsaw Shore”, a dziś walczy o tytuł “Królowej przetrwania”. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim opowiedziała o zmianach w swoim życiu oraz jego najważniejszym dniu.
Mała Ania z Warsaw Shore
Fanom “Warsaw Shore” Małej Ani nie trzeba przestawiać. Pojawiła się już w pierwszej edycji kontrowersyjnego programu, a opuściła go dopiero po sześciu latach – cóż, Ania nie bez przyczyny nazywana jest prawdziwą weteranką “Warsaw Shore”! Widzowie przez wiele sezonów byli świadkami metamorfozy Anny Aleksandrzak, która nie tylko zmieniała swój wygląd za pomocą medycyny estetycznej, ale również przeszła wewnętrzną przemianę. Okazuje się bowiem, że “Mała” postanowiła porzucić imprezowy styl życia dla miłości.

Wielki zmiany w życiu Małej Ani
Mała Ania nie mogła znaleźć szczęścia w miłości. Sporo zmieniło się, gdy na jej drodze stanął zawodnik KSW Artur Sowiński. Para o swoim związku poinformowała na początku 2020, gdy w social mediach pojawiła się ich wspólna fotografia z wyprawy w góry – wtedy to gwiazda “Warsaw Shore” podzieliła się z internautami szczęśliwymi nowinami.
Opublikowała na swoim Instagramie zdjęcie USG, tym samym zdradzając, że ona i jej ukochany wkrótce zostaną rodzicami. Okazało się, że ciąża jest początkiem zmian w życiu celebrytki. Mała Ania z Warsaw Shore w 2021 roku wzięła ślub, o czym również poinformowała na Instagramie.
Wielki ślub Małej Ani
W trakcie rozmowy Wiktora Słojkowskiego z Anną Sowińską, poruszony został temat ślubu Ani i Artura. Dziennikarz kozaczek.pl, zapytał, czy ślub to był najszczęśliwszy dzień w jej życiu.
Anna Sowińska odpowiedziała:
Tak. To było niesamowite, że stanęłam, pomimo, że byłam w 3. miesiącu ciąży, ale w białej sukni z welonem w kościele. Więc mama mówiła: “A zakładaj, co się będziesz przejmować? To jest ślub, trzeba wyglądać pięknie!” Więc 3. miesiąc ciąży z Natankiem, biała suknia i welon w kościele. Cudowne przeżycie. My nie mieliśmy tak jak inne gwiazdy, że przyjechaliśmy złotą furą, a potem było niesamowite wesele. My mieliśmy 10 osób, poszliśmy na obiad i wróciliśmy do domu.
Wiktor Słojkowski zapytał więc: czemu tak skromnie?
Mała Ania odparła:
Bo mój mąż nie lubi tańczyć […], bardzo nie lubi takiego zainteresowania. W sensie: a to babcia, a to z ciocią tańczyć, wszyscy by się chcieli kręcić. Artur tak nie za bardzo za tym jest. Ja mówię, że w sumie ja jestem w ciąży, on też miał walkę za niedługo. Jak Artur ma walkę, no to, to jest całe przygotowanie. To jest trzymanie diety itp. […] My naprawdę się tego trzymamy. Jak on ma walkę to cała rodzina ma walkę.
Dziś Ania jest szczęśliwą mamą Natana i Sary. Cała rozmowa z Anną Sowińską poniżej.


