Tylko u nas! Mała Ania zdradziła, ile płacili w “Warsaw Shore”. Kwoty, jakich nikt się nie spodziewał
Anna Sowińska, znana bardziej jako Mała Ania z “Warsaw Shore”, aktualnie uczestniczka programu “Królowa przetrwania” była gościnią podcastu kozaczek.pl. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim opowiedziałą o początkach swojej przygody z show-biznesem. Ile zarobiła na “Warsaw Shore”?
Mała Ania z “Warsaw Shore”
Od premiery pierwszego sezonu kontrowersyjnego programu “Warsaw Shore. Ekipa z Warszawy” minęło już 10 lat. Przez ten czas osoby biorące w nim udział, zdążyły wylansować się i zdobyły upragnione miejsce w polskim show-biznesie, między innymi Mała Ania, która dała się poznać jako pewna siebie i niebojąca się wyzwań kobieta.
Celebrytka zakończyła swoją przygodę w show i związała się z Arturem Sowińskim, z którym doczekała się syna i córki. Mimo braku Ani w programie fani nadal są ciekawi, co u niej słychać.
Wizualne zmiany między sezonami “Warsaw Shore”
Mała Ania w “Warsaw Shore” była od początku. Przez te kilka lat wygląd celebrytki uległ ewolucji. Celebrytka nie ukrywała nigdy, że jest fanką medycyny estetycznej i chętnie o tym opowiadała w mediach. Uważa to za najlepszą decyzję dla swojego wyglądu.
W trakcie wywiadów wymieniała, takie zabiegi jak: operację odstających uszu, powiększenie biustu, a także zabiegi na twarz, takie jak modelowanie policzków, brody, ust oraz wycinanie powiek. Przyznała, że niektóre zabiegi wynikały z kompleksów, a inne z chęci zmiany, podkreślając, że nie zamierza „starzeć się z godnością” i lubi poprawiać swój wygląd.
Mała Ania o zarobkach w “Warsaw Shore”
Nie jest tajemnicą, że duża grupa “imprezowiczów”, zwłaszcza tych z początku emisji programu pozostała w show- biznesie i ma się całkiem dobrze. Wiktor Słojkowski w trakcie rozmowy wrócił do początków “Warsaw Shore”. Zapytał Annę Sowińską, czy sprawdziła, ile pieniędzy jest na umowie, którą podpisała z produkcją programu.
Mała Ania odpowiedziała:
Nic nie sprawdziłam. Jakby tam było napisane, że nerkę mam oddać, to bym musiała oddać. Nie, ja po prostu podpisałam, jak dziecko we mgle. Ja nie myślałam o jakiś prawnikach, jakimś czytaniu. Byłam zafascynowana, że się udało.
Wiktor Słojkowski przypomniał, że zgarnęła 4 tysiące za cały sezon. Na co Anna Sowińska odpowiedziała:
Nawet nie wiem czy to były 4 tysiące. Nawet nie wiem, czy nie mniej. To były też inne czasy. […] A roboty zrobiłam na miliony.
Cała rozmowa z Anną Sowińską poniżej.




