Tylko u nas! “Okłamywała i oszukiwała”. Hakiel wyjawił, co działo się w małżeństwie przed rozstaniem
Marcin Hakiel po raz pierwszy tak szczerze i bez ogródek opowiedział o kulisach swojego małżeństwa i rozstania. W długim, osobistym wywiadzie dla Kozaczka tancerz wrócił do najtrudniejszych momentów sprzed rozwodu i nie ukrywał emocji. Padły mocne słowa o kłamstwach, oszustwach i granicach, które zostały wielokrotnie przekroczone. Jego wyznania rzucają nowe światło na to, dlaczego dziś kontakt z byłą partnerką ogranicza do absolutnego minimum.
Hakiel o oszustwach byłej partnerki
Marcin Hakiel nie ukrywa, że po rozstaniu świadomie postawił na maksymalne ograniczenie kontaktu z byłą partnerką. Jak tłumaczy, po niemal dwóch dekadach wspólnego życia emocjonalne rozmowy przestały mieć jakikolwiek sens, a zwłaszcza w obliczu okoliczności, w jakich doszło do rozstania. W jego opinii próby „normalnej” komunikacji tylko pogłębiałyby chaos i niepewność.
Dla mnie nie ma sensu rozmawiać z kimś, kto mnie wielokrotnie jakby okłamywał, oszukiwał, tak? No bo co ja mam teraz się zastanawiać? Czy mi mówi prawdę, czy nie mówi prawdę?
Marcin Hakiel podkreśla, że taki model kontaktu m.in. chłodny, formalny i ograniczony do minimum jest dla niego najbardziej zdrowy.
Każdy sobie żyje i tyle. I nie mieć tego kontaktu po prostu — dodaje.
W jego ocenie to jedyny sposób, by zamknąć pewien etap i nie rozdrapywać ran, które i tak długo się goiły.
Pisma, prawnicy i chłodny dystans
W rozmowie pojawił się również temat prawników i oficjalnych pism, które stały się główną formą komunikacji. Tancerz nie ukrywa, że patrzy na to bez emocji, a nawet z pewnym cynicznym dystansem.
Pismo przyjmie wszystko, prawnik z chęcią napisze, tak? No, bo potem wystawi za te pismo fakturę, więc ja do tego podchodzę czysto ekonomicznie — mówi wprost.
Marcin Hakiel wspomina też sytuację, gdy na jedno z takich pism odpowiedział bardzo krótko i dosadnie. Jak tłumaczy, nie zamierza angażować się w formalne przepychanki ani pozwalać, by takie działania miały wpływ na jego codzienne funkcjonowanie. Dla niego najważniejsze jest, by każdy zajął się swoim życiem i nie szukał kolejnych pól konfliktu.
Z całym szacunkiem, ale szkoda papieru.
Choć Marcin Hakiel często postrzegany jest jako zawsze uśmiechnięty i opanowany, w wywiadzie wyraźnie wybrzmiewa jego wrażliwa strona. Przyznaje, że problemy nie paraliżują go tak, jak mogłoby się wydawać, a raczej skłaniają do refleksji i pracy nad sobą.
Ja mam też coś takiego, że jakby mnie tak aż problemy nie przerażają w życiu — tłumaczy.
Nie ukrywa, że korzysta z pomocy psychologa i ma wokół siebie grono zaufanych osób, z którymi może porozmawiać. Jednocześnie przyznaje, że wiele przepracowuje sam, w ciszy.
Przychodzi jakaś informacja, że jest problem i po prostu układam go sobie w głowie. Już dawno nie płakałem… chociaż chwilę temu się zdarzyło – mówi.
Jak podkreśla, nauczył się przeżywać trudne rzeczy bardziej „do środka”, bez potrzeby epatowania nimi na zewnątrz. Dziś kieruje się prostą zasadą:
Jak nie mamy na coś wpływu, to jaki jest sens się tym przejmować?




this is an interesting article, i enjoy reading it, keep up the good work, do you post often, i want to start following you. my site is https://webdesignfreelancermunchen.de/ it is the top webdesign freelancer platform in Germany.