Tylko u nas! Tak finansowane są patoschroniska. Konrad z DIOZ ujawnia horrendalne kwoty
Konrad Kuźmiński, to imię i nazwisko słyszał każdy miłośnik zwierząt, ale nie tylko. Jego skok przez bramę patoschroniska można porównać do skoku Lecha Wałęsy przez ogrodzenie Stoczni. Od najmłodszych lat walczy o prawa zwierząt. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla Kozaczek.pl ujawnił, jak wygląda finansowanie patoschronisk.
Początki działalności społecznej Konrada Kuźmińskiego
Konrad Kuźmiński dość szybko, bo wieku 12 lat zapragnął pomagać naszym braciom mniejszym, jak zwykło się mawiać o zwierzętach. Pod opieką dziadka udał się do schroniska dla zwierząt w Jeleniej Górze. W rozmowie z Wiktorem Słojkowskim dla Kozaczek.pl powiedział, że:
To było pierwsze patoschronisko, które ja poznałem i pierwsze zlikwidowane schronisko. Tak naprawdę działało fatalnie. To, co ja tam obejrzałem, zostawiło na mnie niesamowitą rysę.
Jak widać problem patoschronisk nie jest niczym nowym. Obecnie jednak ludzie mają większą świadomość i większy szacunek do zwierząt. Wiele spraw nagłaśnianych jest w social mediach, a prawo wobec oprawców zwierząt staje się coraz bardziej surowe.
Walka Konrada Kuźmińskiego z okrutnym systemem
Kuźmiński swoją postawą podpadł wielu osobom. Jego problemy zaczęły pojawiać się już w szkole, z której to musiał się przenieść do innej, ponieważ grożono mu dyscyplinarnym skreśleniem z listy uczniów.
Problemy w szkole miałem przez działalność, za walkę z patoschroniskiem. Kierownik, który przez zasiedzenie 30 lat, zrobił sobie swój prywatny folwark. Zakaz fotografowania, zakaz wolontariatu i okrucieństwo dziejące się za drzwiami tego przybytku. […] Jako dzieciak z tym walczyłem.
Czy takie zagrywki nie zniechęcały go do dalszego działania na rzecz zwierząt? Wręcz przeciwnie, dla niego najważniejsze było dobro zwierząt.
Pomyślałem, że jak będę stary, to chciałabym mieć takie schronisko, gdzie nie śmierdzi, gdzie jest ładnie, gdzie jest czysto. Zwierzęta nie żyją w klatkach. No i to się udało.
Warto wspomnieć, że Konrad Kuźmiński ma dopiero 28 lat.
Kto finansuje patoschroniska?
Kuźmiński uważa, że patoschroniska to temat rzeka. Każde schronisko finansowane jest przez gminę w której się znajduje. Gminy te mają ustawowy obowiązek opieki nad bezdomnymi zwierzętami. W skład finansowania wchodzą: odławianie, transport i pobyt zwierząt. Za dzień pobytu psa w schronisku gmina płaci 20 zł, co w skali miesiąca daje koszt około 600 zł.
Dlatego też kierownicy patoschronisk wolą, aby zwierzęta nie opuszczały bram schroniska. Duża część zwierząt trafiających w takie miejsce, zostaje tam na stałe. Widnieją tylko w rejestrach i są monetyzowane.
My za to płacimy ogromne pieniądze. Pół miliarda rocznie idzie właśnie na takie patoschroniska, na te zwierzęta, które tam konają w tych podmiotach. Na jacuzzi dla pani kierownik schroniska. I spoko jest. Zaj***cie.
Pamiętaj, jeżeli widzisz, że dzieje się krzywda – reaguj!
Cała rozmowa poniżej/


