Tylko u nas! To dlatego Strasburger nigdy nie bał się o swoją posadę w “Familiadzie”. Mówi o układach w TVP
Karol Strasburger to osobowość telewizyjna, którą zna każdy. Od 32 lat jest prowadzącym “Familiadę” w stacji TVP2. Zmieniali się prezydenci, władza polityczna, a on stał na swoim stanowisku, gospodarza programu, niewzruszony. I o tym właśnie Karol Strasburger rozmawiał z Klaudią Lewandowską w podcaście kozaczek.pl
Kariera Karola Strasburgera
Karol Strasburger to wybitny aktor filmowy i teatralny. Jego talent mogliśmy podziwiać, w takich produkcjach jak: “Kolumbowie” i “Czarne chmury”. W młodości był mistrzem gimnastyki sportowej, co wykorzystywał w pracy aktorskiej.
Jednak znany jest głównie jako wieloletni gospodarz teleturnieju “Familiada”. Przygoda z tym programem trwa nieprzerwanie od 17 września 1994 r. Zasłynął opowiadaniem żartu na początku quizu telewizyjnego, uzyskując przydomek “Króla sucharów”. Strasburger nie ukrywa, że dowcipy wymyśla sam, tuż przed programem, a opowiadaniem dowcipów wcale nie chce rozbawić ludzi. Niejednokrotnie mówił o tym w ten sposób:
Nie staram się rozbawić, rozpoczęcie programu anegdotami i sucharami nie ma rozbawiać ludzi. To hasło polegające na tym, że program ma być luźny, zabawny. Rozbawianie zawsze było trudniejsze niż wzruszanie. Łzy i smutek są bardziej naturalne niż uśmiech.
Karol Strasburger twierdzi, że bycie “królem sucharów” jest dla niego nobilitujące.

Poglądy polityczne Strasburgera
Gospodarz “Familiady” – pomimo zmian politycznych
W ciągu 32 lat pracy w TVP Karol Strasburger “dostawał się” pod władze różnych partii. Nie ukrywał poparcia lub niechęci do rządzących, a mimo to jego pozycja w roli gospodarza “Familiady” nigdy nie została zachwiana. Klaudia Lewandowska z kozaczek.pl postanowiła więc zapytać u źródła, dlaczego wiele razy zabrakło go na ramówkach TVP w zależności od tego, kto rządził.
Dobry temat. Tak, dlatego, że jeżeli gdzieś jesteśmy lub komuś podajemy rękę, lub przychodzimy do jakiejś firmy, lub odbieramy jakąś nagrodę od kogoś, to musimy pamiętać o tym, że dla kogoś, kto na to patrzy z boku, jesteśmy zgodni z tym, co sobą reprezentuję. To jest nasz kolega automatycznie. W cudzysłowie oczywiście mówię, że kolega, ale to jest nasz nasze środowisko, w którym ja się dobrze czuję, więc mam dylemat, prawda? Bycie z kimś i pokazywać, że ja się z nim dobrze czuję, mimo że się źle czuję. Mam inne poglądy. Nie zgadzam się z tym człowiekiem, z jego zachowaniem, poglądami, z życiem, tym co robi, co mówi, że jest oszustem, że oszukuje ludzi, że kombinuje, jest nieuczciwy w tym, co robi. A podam mu rękę, to go wybielę. No bo będę taki sam jak on, więc w tym momencie mówię: “Sorry stary, ale mi z tobą nie po drodze, robię po swojemu”.
Reporterka kozaczek.pl postanowiła jeszcze dopytać o nieobecność na ramówkach. Była ciekawa czy nigdy nie było sytuacji takiej, że myśleli, żeby Strasburgera odsunąć od programu.
Ja nie wiem, co oni myślą. To znaczy, być może tak myśleli, ale uważam, że jeżeli coś robimy dobrze i odnosimy w tym jakiś sukces dla kogoś, kto jest, założymy prezesem telewizji, prawda? Ten program cieszy się powodzeniem. To myślę, że to jest jakaś ochrona mojej osoby, że może ta moja niebytność na ramówce będzie akceptowalna przez to, że jednak pomyśli sobie ten prezes, no ale szkoda byłoby tego gościa wyrzucić, skoro robi fajną robotę, nie?
Strasburger dodał:
Więc jestem za tym, żeby jakością się bronić, a nie bronić się układami jakimiś. Ja nigdy nie prosiłem i nie proszę, a nie wyrzucaj mnie. Zostaw mnie. Masz tu ode mnie czekoladki w prezencie. To za to, żebyś mnie lubił. Staram się robić punktualnie, pracować, robić szybko, dobrze i jeżeli ludziom się to podoba, to wydaje mi się, że ta jakość tak jakby, nie wiem, no robić dobre samochody i zlikwidować tylko fabrykę dobrych samochodów, dlatego że dyrektor tej fabryki nie podał ręki panu premierowi na przykład, także albo nie uśmiechnął się do niego, albo nie przyszedł na kawę… To by byłoby za małe. Jak dobre auta, no to trudno. To trzeba je zostawić.
Klaudia Lewandowska odniosła się jeszcze do sympatii politycznych aktora i zapytała, czy podałby rękę Jackowi Kurskiemu?
No nie chciałbym po nazwiskach lecieć, bo właśnie to jest ta moja natura, że nie chciałbym mówić, że ten pan jest “be”, a ten nie jest “be”. Nie znamy się osobiście. Wykonywał taką, a nie inną pracę. Był szefem takiej, a nie innej telewizji, w której może ogólnie powiem, było mi nie po drodze, ale wynikało to głównie z tego, że byli ludzie przyjmowani lub wyrzucani właśnie nie po jakości, tylko po poglądach, żeby programy polityczne czy też wiadomości przekazywane fałszywe, na które człowiek patrzył, za głowę się łapał, bo wszystko było nieprawdą. No więc ja nie jestem za nieprawdą i nie jestem za ludźmi, którzy te nieprawdę czynią. Natomiast co do podawania ręki temu panu czy drugiemu, czasami jest sytuacja taka, w której nie wypada nie podać, bo toż jest człowiek, można komuś podać rękę z uśmiechem i z czymś, co jest miłe, a podać tak dla przyzwoitości. Więc to nie chciałbym tego tak po nazwiskach mówić, bo to nie moja natura.
Cała rozmowa z Karolem Strasburgerem poniżej:



