Tylko u nas! To złamało Tańculę. Poleciały łzy
W życiu nie Tańculi brakowało dramatów – z powodu choroby nerek prawie stracił życie. W wywiadzie dla kozaczek.pl wspomniał ten straszny czas, z trudem powstrzymując łzy.
Wielka kariera Tańculi
Arkadiusz Tańcula pierwsze kroki w świecie show-biznesu stawiał grając w popularnym w serialu “Lombard. Życie pod zastaw”. Serial, opowiadający o perypetiach pracowników lombardu, miał premierę w 2017 roku, ale cieszy się takim uznaniem, ze pomimo niemal dekady od pierwszego odcinka wciąż przyciąga do siebie widzów.
Z czasem pojawiły się kolejne występy aktorskie, zarówno w filmach, jak i serialach. Wystąpił w takich produkcjach jak “Policjantki i Policjanci”, “Zawodnik” i “Supernova”, jednak to nie aktorstwo przyniosło mu największą sławę – kilka lat temu podbił świat freak fightów, walcząc na galach organizowanych przez federację FAME MMA.
Czego najbardziej boi się Tańcula?
W trakcie wywiadu dla kozaczek.pl padło pytanie – czego najbardziej się boi? Jak się okazuje – Tańcula najbardziej obawia się niepełnosprawności.
Jakby coś się wydarzyło i nie mógłbym być za siebie odpowiedzialny, stałbym się niepełnosprawny, żeby moje życie było uzależnione od kogoś, nigdy bym na to nie pozwolił. To by było coś, co psychicznie, nie wiem czy dał radę z tym, bo wiele rzeczy miałem w życiu.
Powodem jego strachu jest poważna choroba nerek, z którą musiał się kiedyś mierzyć.
Przecież ja prawie raz umarłem, wylądowałem w szpitalu, wtedy co mi padły nerki i miesiąc w szpitalu byłem. Lekarz już mówi, że to już nie ma szans, że to już nie zaczną działać, żebym pożegnał się ze sportem – mówił poruszony.
Tańcula opowiedział o walce z ciężką chorobą nerek
Słowa lekarza zabrzmiały jak wyrok.
Dwa razy w tygodniu na te dializy jeździć to też nie pojedziesz nigdzie, nie pozwiedzasz świata. Będziesz przecież uzależniony od szpitala ciągle. Próbowałem to logicznie tłumaczyć, że będę zajmował się czymś innym i tak dalej, ale mnie to tak złamało, że płakałem wtedy całą noc. To było już po trzech tygodniach, gdzie lekarz mi powiedział, że już nie ma szans, że to już wpisujemy pana na listę oczekiwania na nerkę.
Wspomnienia tego czasu doprowadziły go do łez.
Jak to sobie przypominam, to mi się w płakać chce – przyznał.
Po diagnozie przepłakał całą noc, jednak zdarzył się cud.
I sobie płakałem cały ten wieczór i sobie wyobrażałem, że te nerki zaczynają działać i na drugi dzień wstałem, wysikałem z 5 litrów, popłakałem się ze szczęścia, zacząłem płakać, złapałem tego lekarza, wyzywałem go tam, że “co mówiłeś”, opowiedziałem mu tą sytuację, że ja sobie to wizualizowałem i tak dalej. On mówi, że nie, to nieprawda, “bo jesteś młody, zdrowy kompensacyjny organizm sportowca”. Ale wczoraj mi mówił, że to już nie zadziała, wiesz o co chodzi. Pamiętam doktora Miarka, pozdrawiam go serdecznie – wspomina.




