Tylko u nas! W sądzie oblał ją kwasem. Wcześniej prześladował ją przez 11 lat. Koszmar Katarzyny Dacyszyn
Katarzyna Dacyszyn ma za sobą dramatyczne chwile. Stalker oblał ją kwasem w sądzie, a po tej sytuacji modelka długo walczyła o zdrowie i życie. Dziś z odwagą opowiada o tym, co ją spotkało.
Katarzyna Dacyszyn przeżyła prawdziwy horror
Katarzyna Dacyszyn to łódzka projektantka mody (absolwentka ASP w Łodzi), modelka i aktywistka, której obiecującą międzynarodową karierę w branży modowej przerwał dramatyczny akt przemocy. Przez 11 lat kobieta była ofiarą brutalnego, uporczywego stalkingu ze strony nieznajomego mężczyzny. Koszmar osiągnął swój tragiczny finał 22 sierpnia 2016 roku, kiedy to na korytarzu Sądu Rejonowego w Łodzi – tuż przed rozpoczęciem rozprawy przeciwko prześladowcy – mężczyzna oblał ją kwasem s*******m.
Katarzyna Dacyszyn doznała rozległych oparzeń obejmujących 20-25% ciała (w tym twarz, oczy i klatkę piersiową) i przeszła długą, niezwykle bolesną drogę leczenia oraz rekonstrukcji skóry. Wykazując się ogromną siłą, przekuła tę osobistą tragedię w misję społeczną – napisała książkę „Kobieta z blizną”, została ogólnokrajową ekspertką ds. walki ze stalkingiem oraz doprowadziła do realnych zmian w świadomości społecznej i procedurach prawnych. Jej oprawca został skazany na bezprecedensowy wyrok 25 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa.
Dramatyczna historia Katarzyny Dacyszyn
Katarzyna Dacyszyn była gościem w podcaście “Kozaczek.pl”. Jej historię poznała cała Polska po dramacie, jaki zgotował jej stalker. Wszystko zaczęło się jednak 11 lat wcześniej, kiedy modelka zaczęła otrzymywać pierwsze niepokojące wiadomości.
Początkowo odbywało się to głównie poprzez wiadomości w mediach społecznościowych. Tak jak mówiłam, on zaczął tworzyć fikcyjne konta. Zazwyczaj było tak, że każde konto, z którego przychodziła jakaś nowa wiadomość, była przeze mnie blokowane. Później pojawiały się komentarze, ponieważ ja w trakcie też zajmowałam się bardzo mocno swoim takim rozwojem zawodowym jako projektantka odzieży ze specjalizacją bielizny, z taką wielką pasją poza życiem takim zawodowym – opowiadała Katarzyna Dacyszyn “Kozaczek.pl.
Katarzyna Dacyszyn była tak przerażona, że musiała zniknąć z życia publicznego.
Wycofałam się powoli z życia społecznego, bo tak bardzo zaczęło mnie to przerażać, to co się dzieje, że jestem niszczona ja i moja marka i to co robię – wyznała.
Katarzyna Dacyszyn zdradziła nam, że szala goryczy przelała się, gdy zagroził, że przyjdzie pod jej dom.
Czułam, że z tego powodu odrzucenia, że ja nie doceniłam jego wyznania miłości. A potem kiedy otrzymałam wiadomość SMS-em na telefon komórkowy i ta wiadomość była z taką informacją, że jeżeli nie odpiszę, to pojawi się pod moimi drzwiami, czyli druga informacja, że wie gdzie mieszkam. To potwornie się wystraszyłam – wyjawiła Dacyszyn.
Stalker oblał Katarzynę Dacyszyn kwasem w sądzie
Dramatyczne przejścia ze stalkerem doprowadziły Katarzynę Dacyszyn do sądu, gdzie miała zeznawać przeciwko swojemu oprawcy. Niestety na miejscu wydarzyła się scena jak z horroru. Mężczyzna wniósł ze sobą kwas, po czym oblał nim modelkę.
10 lat temu, 22 sierpnia wydarzył się atak w sądzie, o którym myślę, że prawie wszyscy w Polsce słyszeli, a już na pewno pełne środowisko prawnicze i bardzo często lekarskie, ponieważ doszło do zdarzenia, które nie miało prawa się wydarzyć. Wiesz, ja pojawiłam się w Sądzie Rejonowym dla Łodzi Śródmieścia jako ofiara, która wraz z prokuraturą oskarżyła człowieka, zupełnie obcego mi człowieka o stalking. Został oskarżony o stalking, a ten człowiek pojawił się w budynku sądu, nie został skontrolowany i wniósł do tego budynku sądu kwas, po czym mnie zaatakował tym kwasem – opowiada nam Katarzyna Dacyszyn.
Od tragicznego finału uchroniło Dacyszyn jedynie odwrócenie głowy. Pomimo tego jej sytuacja przedstawiała się dramatycznie. Nikt nie wiedział, czy uda się uratować modelkę i jak będzie wyglądała po leczeniu.
I ja w wyniku tego ataku, gdyby nie to, że odwróciłam twarz w ostatniej sekundzie widąc słoik z cieczą przed twarzą, to prawdopodobnie z***** się tym kwasem i no mój koniec byłby rychły. Ale ja odwróciłam głowę. W związku z tym ja przeżyłam, ale z potwornymi obrażeniami zostałam przetransportowana śmigłowcem ratunkowym do Centrum Leczenia Oparzeń do Siemianowic Śląskich, gdzie zaplanowano leczenie na pół roku, na sześć miesięcy. Ja też początkowo nie widziałam. Żaden lekarz nie mógł odpowiedzieć jak będę wyglądać albo czy będę miała twarz, czy będę niepełnosprawną osobą. Właściwie założenia były fatalne, muszę powiedzieć i i byłam na początku potwornie przerażona i właściwie poczułam, że moje życie się skończyło – wyjawia Dacyszyn.
Dziś Katarzynie Dacyszyn udało się odzyskać dawną werwę i wciąż prezentuje się świetnie. Blizny na jej ciele przypominają jej jednak każdego dnia, jak trudną drogę musiała przejść. Dziś edukuje kobiety, przestrzegając je, jak zachować się w sytuacji tego typu.
Poniżej cała rozmowa z Katarzyną Dacyszyn:




