Wiemy, dlaczego spłonęło mieszkanie Ashley Greene
Ostatnio w świecie polskich dziennikarzy doszło do niepokojącej fali pożarów.
Spłonęły posiadłości m.in.: Szymona Majewskiego i Karoliny Korwin-Piotrowskiej. Żywioł dotknął również gwiazdy zza oceanu.
Ostatnio pisaliśmy o takim samym wypadku w domu Ashley Greene, w wyniku którego zginął jeden z jej psów (więcej tutaj). Pożar pozostawił swój ślad aż w czterech sąsiednich lokalach.
Organy ścigania wszczęły śledztwo, które wykluczyło umyślne podpalenie. Pożar wybuchł, gdy Greene zapaliła świeczki i pozostawiła je bez nadzoru. Płomień dotknął kanapy i tak zaczął się rozprzestrzeniać.
Jak już wcześniej wspominaliśmy, aktorka, jej chłopak i brat byli w tym czasie w mieszkaniu, ale na szczęście nikomu nic się nie stało.



nikomu nic się nie stało? idiotka zostawiła swoje psy! jeden odszedł na zawsze. Schował się pod łóżkiem ashley bo myślał że tam będzie bezpieczny:( a ta go zo zostawiła.. gdyby to było dziecko to pewnie też by je zostawiła, bo w końcu najważniejsza jest jej dupa
Szkoda psa, musiał cierpieć. Mam nadzieję, że nie zdechł od poparzeń, to musi być okropny ból. Powinni bardziej uważać!
O zgon!
Piesek!!!:\'(
A moze to byla suczka
moze napiszcie o tym jak JOjek na glupa opisuje trailer dextera, ktorego najwyrazniej nawet nie raczyla obejrzec
“ale na szczęście nikomu nic się nie stało”pies zginalale widac dla niko pies to takie nic
Greene, anie Green jak już
i przez jej głupią nieuwagę zginął piesek….. co on musiał przeżywać….
Pewnie coś brali albo bakali i nie dopilnowali ognia.
co ci ludzie maja z tymi swieczkami, szkoda psiaka ;/
o i kanapy dotknął, analfabeci do kopania rowów
dotknął gwiazd, ciekawe
To kretynka!!