Wiśniewski jeździł pijany
Na swoim blogu Michał Wiśniewski przyznał się do kolejnego swojego grzechu. Tym razem opowiedział jak to pijany wiózł Mandarynę do szpitala (pisownia oryginalna):
Pamiętam jak rodziła się Fabienne. Dziś Marta wspomina to choć z przekąsem to chyba jednak z wielkim sentymentem. 3 tygodnie do terminu porodu. My siedzimy w klubie pilota SimNetAir i przekazujemy sobie “codzienności\”. schodzi Marta i oznajmia, że jej wody odeszły. powiedziałem wtedy – \”kochanie, jeszcze 3 tygodnie\” ! – wtedy na ryk wściekłej żony zerwałem się i w dramatyczny sposób dowiozłem ją do szpitala …
czy było to mądre ? nie … ale dowiozłem i od tej pory nikt w życiu nie spotka nagrzanego mw za kółkiem. ale wtedy chodziło o narodziny mojej ukochanej córki … to nie tłumaczenie, raczej wyjaśnienie … miało się …
Ten wątek pozostawimy bez komentarza.
Zawsze można karetkę wezwać…
on zawsze był i będzie nieodpowiedzialny jak coś takiego można zrobić pozdro 🙂
Ale on jest ……. cenzura
Ś c i e r w o ! ! !
ehh, tandeta. Niedługo Wiśniewski zamieści, że nie jest facetem :/
Tez bym sie pewnie zerwala i zawiozla ja do szpitala :)Wtedy sie pewnie nie mysli 😛
My siedzimy w klubie pilota SimNetAir i przekazujemy sobie “codzienności”no tak wiśnia wielki ”pilot”…….heheheeheh
idiota!!! błagam niech on już nic nie mówi… przykry człowiek! ;/
Pewnie goli nogi i stringi nosi… Czy to prawda, ze przyznal sie ze jest gejem?
gość03-10-07, 15:57 ludzie, jak wy możecie coś takiego usprawiedliwiać?! a gdyby spowodował wypadek, w którym ktoś by ucierpiał? jazdy po pijaku nie da się niczym usprawiedliwić. rodzącą żonę można zawieść taksówką, albo wezwać karetkę. żałosne są te wasze tłumaczenia, naprawdę. twierdzenie, że to nasz sport narodowy to słaba wymówka! ———————————-daj spokój, tu nie chodzi o szukanie wymówek – karetka do rodzącej nie przyjeżdża – każą wieźć samemu, chyba że ciąża zagrożona, na taksówkę w w-wie nieraz trzeba sie naczekać, a bywa że pierwsza wezwana w ogóle nie przyjeżdża [nieraz prawo Murphy’ego dziala]nagle wszyscy święci, ’mogł kogoś zabić’ i rozliczanie jakby jednak kogos zabił:-/ w ciągu weekendu policja zatrzymuje po 400 pijanych kierowców, dodac trzeba drugie tyle którym się udało, a krzyk z powodu Wisniewskiego, podczas gdy osobę z rodziny, znajomego zawsze sie usprawiedliwi- taka prawda i nie ma co ściemniac w tym temacie:-/
Farbowany pajac, burak dla burakow
nie powinno się prowadzić po pijanemu, ale akurat tu postąpiłabym tak jak on ;p
Kmiotek jest tak glupi, ze az przeraza…Niech wreszcie zniknie z mediow to zalosne beztalencie, bo ile mozna pisac o niczym?
mógł wezwać taksówke…. chociaż całe szczęście ze nic sie nie stało…. strach pomyśleć że cała trójka (dziecko też) mogła zginąć….
trzeba było takse zamówić!! bo to nie chodziło o narodziny dziecka…ale o życie całej ich szczęsliwej trójki!!
ale on głupi
Też bym tak zrobiła na jego miejscu, chociaż nie znoszę alkoholu.
ludzie, jak wy możecie coś takiego usprawiedliwiać?! a gdyby spowodował wypadek, w którym ktoś by ucierpiał? jazdy po pijaku nie da się niczym usprawiedliwić. rodzącą żonę można zawieść taksówką, albo wezwać karetkę. żałosne są te wasze tłumaczenia, naprawdę. twierdzenie, że to nasz sport narodowy to słaba wymówka!
Dobra. Nienawidzimy wszyscy Michasia. Ja również. Jednak ja go będę bronił tym razem. Co wy byście zrobili w takiej sytuacji? Żona wam rodzi, a wy ją zostawiacie, bo piliście? Ja bym mimo wszystko pojechał. A też na pewno nie był w takim stanie, że się przewracał. To są tzw. wyjątkowe sytuacje.
chemicalgirl03-10-07, 15:11 alkoholik… coraz czesciej chleje———————————————————skąd wiesz, że coraz częściej? może coraz rzadziej? to akurat zdarzyło sie 4 lata temu
alkoholik… coraz czesciej chleje
kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem; kierowanie po pijaku to wręcz nasz sport narodowy i nie ma znaczenia, czy wieziesz w tym momencie rodzącą żonę /może to stan wyższej konieczności?/ czy stanowisz zagrozenie dla obcych, którzy jadą, idą obok…założę się, ze jak tak zdarzyło się ojcu, bratu, szwagrowi, czy Wam w drodze powrotnej z imprezki nad ranem, to bez trudu byłoby rozgrzeszenie: ‘o jejku, no przecież nic się nie stało’no właśnie, tu też się nic nie stało, było to ponad 4 lata temu i jeśli to coś Wiśnię nauczyło i ma wyrzuty sumienia to już dobrze. bo znam wielu takich kozaków, co takimi wyczynami się latami chwalą i licytują, kto jechał na większej bani
to bylo na kundelku chyba przedwczoraj
Pedał z iksiatymi kopytami i posranym mózgiem.
temat stary i odgrzewany kolejny juz raz. Najwazniejsze, ze facet zrozumial i juz nigdy nie bedzie kierowal jak wypije.