Zaginęła przesyłka za 250 tys. złotych, a miała ratować życie! Koszmar Adriana z “ŚOPW” nie ma końca
Miała ratować życie, a przepadła bez śladu. Gdy Anita i Adrian myśleli, że najgorsze już za nimi, los znów wystawił ich na próbę. Specjalistyczny sprzęt wart niemal ćwierć miliona złotych, opłacony z pieniędzy z publicznej zbiórki, nagle “zniknął” w transporcie i nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie jest. A to nie koniec zmartwień.
Mieli szczęśliwe życie. Diagnoza wszystko zniszczyła
Adrian Szymaniak, znany widzom z trzeciej edycji programu Ślub od pierwszego wejrzenia, razem z Anitą Szydłowską-Szymaniak stworzył rodzinę, doczekał się dwójki dzieci i planował przyszłość jak tysiące innych młodych rodziców. W połowie 2025 roku ich świat runął – lekarze zdiagnozowali u Adriana glejaka IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu.
Pojawiły się silne bóle głowy, mdłości, zaburzenia neurologiczne. Szybko stało się jasne, że standardowe leczenie to za mało, a czas działa na niekorzyść.
Miliony na leczenie i jeden kluczowy sprzęt
Koszty terapii okazały się gigantyczne. Para uruchomiła internetową zbiórkę, której celem było zebranie około 3 milionów złotych na nowoczesne metody leczenia, w tym terapie dostępne także za granicą. Dzięki wsparciu tysięcy ludzi udało się zgromadzić już ponad 2,3 mln zł.
Jednym z pierwszych i najbardziej pilnych zakupów był specjalistyczny sprzęt TTF – urządzenie, które miało realnie wspierać walkę z chorobą.
Dokonałem wczoraj płatności na początek terapii – 240 tys. zł. Później 120 tys. miesięcznie za użytkowanie sprzętu – informował Adrian w mediach społecznościowych.
“To nie jest para butów”. Przesyłka zniknęła
Gdy wydawało się, że wszystko idzie w dobrą stronę, Anita przekazała dramatyczne informacje. Przesyłka z urządzeniem… zaginęła.
Czekaliśmy na bardzo ważną przesyłkę ze sprzętem, a dziś dostaliśmy wiadomość, że został gdzieś zagubiony. Jedne informacje, że gdzieś w Holandii, inne, że gdzieś w Polsce… Przecież to nie jest para butów, tylko sprzęt ratujący życie za 240 tysięcy! – napisała w relacji na Instagramie.
Na razie nie wiadomo, gdzie dokładnie znajduje się paczka ani kiedy, i czy w ogóle, dotrze do adresata. Dla rodziny każdy dzień opóźnienia to kolejny dzień życia w strachu.
Jakby tego było mało…
Na tym jednak nie koniec. Anita podzieliła się także osobistą, poruszającą historią z poprzedniego wieczoru.
Zrobiliśmy sobie wieczór filmowy i ze wszystkich filmów świata trafiłam na “Życie Chucka”. Miał to być film katastroficzny, a okazało się, że jest o 39-letnim mężczyźnie umierającym na glejaka. Nigdzie w opisie tego nie było… do teraz nie mogę się uspokoić – wyznała.
Historia Adriana i Anity poruszyła tysiące osób, które wsparły ich finansowo i mentalnie. Teraz wszyscy trzymają kciuki, by zaginiona przesyłka jak najszybciej się odnalazła. Bo w tej historii naprawdę nie chodzi o pieniądze, a o czas i ludzkie życie.






Oj Anita Anita lubisz bardzo być medialną osobą.Choroba Adriana lubi ciszę,spokój a nie szum.Oboje jesteście świadomi jaka to jest choroba.Cieszcie się chwilami,kiedy jest w miarę ok.Wybierając filmy warto poczytać streszczenie,żeby dodatkowo nie dowalać.