Zmagania Dody przed Sylwestrem z Dwójką. “Mamy parę komplikacji”. Oto co jest najgorsze
Już dziś Doda wystąpi na “Sylwestrze z Dwójką”, jednak próby do widowiska nie przebiegały tak, jak planowano. Gwiazda tuż przed wielkim show opublikowała szczere nagranie, w którym nie kryła frustracji i zmęczenia.
Doda przerwała próbę przed Sylwestrem
Nie jest tajemnicą, że Doda należy do artystek, które na sylwestrowej scenie zawsze chcą dać z siebie maksimum. W tym roku zapowiedziała aż trzy wejścia sceniczne, z czego jedno ma być sentymentalnym powrotem do legendarnego występu sprzed 17 lat, tego z żyrandolem, który do dziś wspominają fani.
Dzień przed występem artystka odezwała się do fanów na Instagramie. Zamiast ekscytacji pojawiły się nerwy, zimno i chaos organizacyjny. Już po kilku sekundach nagrania było jasne, że sytuacja na próbie wymknęła się spod kontroli.
“Zamarzła mi twarz. Nie byłam w stanie nią ruszać”
Doda nie owijała w bawełnę i wprost opisała, z czym przyszło jej się mierzyć podczas kilkugodzinnej próby na mrozie. Jak wyznała, niskie temperatury dosłownie sparaliżowały jej mięśnie twarzy, co przy występie scenicznym jest ogromnym zagrożeniem.
Nie da się opisać, jak jest zimno, k*rwa. Dwie godziny próby i zamarzła mi twarz. Nie byłam w stanie nią ruszać w ogóle – przyznała drżącym głosem.
Na mrozie się jednak nie skończyło. Artystka ujawniła, że pojawiły się też poważne komplikacje techniczne, które wymusiły zmiany w całej koncepcji show. Chodzi m.in. o choreografię, podwieszania oraz precyzyjne działania zespołu technicznego.
Doda: “Jedna sekunda i leżymy z całym show”
Jak tłumaczyła, przy tak zaawansowanym występie nie ma miejsca na błąd. Każde opóźnienie, każde niedopięcie uprzęży czy zawahanie może zakończyć się katastrofą, nie tylko artystyczną, ale i niebezpieczną.
Najmniejsze sekundy, najmniejsze zawahanie, podpięcia uprzęży, wypięcia… i leżymy z całym show – wyznała.
Sytuacja była na tyle poważna, że ekipa zdecydowała się na całkowitą zmianę koncepcji jednego z wejść. To oznaczało kolejne próby, kolejne wyjście na zimno i jeszcze większą presję czasu.
Doda zdradziła, że mimo zmęczenia i zimna musiała ponownie pojawić się na scenie, by dopracować nowe rozwiązania. Jak sama przyznała, wszystko to kosztuje ogrom energii, nie tylko ją, ale dziesiątki osób pracujących przy show.
Na koniec gwiazda próbowała nieco rozładować napięcie. Przyznała, że po wcześniejszych problemach zadbała chociaż o jedno – cieplejsze nakrycie głowy, które ma zapobiec kolejnemu paraliżowi twarzy.
Mam teraz lepszą czapkę. Nie sparaliżuje mi już twarzy z zimna – dodała z nutą ironii.
Mimo problemów wszystko wskazuje na to, że Doda wystąpi zgodnie z planem. Jedno jest pewne, widzowie zobaczą dopracowane widowisko, za którym stoją godziny prób, nerwów i pracy w ekstremalnych warunkach.








Botox robi swoje
Takie troszkę stare i sztuczne to pudło…
KTO ZAPRASZA TĄ KRYMINAISTKĘ?!! ŚCIEK, NIE ORGANIZATOR!!!!
Cos OKROPNEGO I WULGARNEGO to,, cos”😱🤷♀️