Zniknęła po śmierci Janusza Rewińskiego. Teraz wiadomo dlaczego
Janusz Rewiński był popularnym aktorem komediowym. Zmarł w czerwcu 2024 roku. Zostawił po sobie ukochaną żonę — Iwonę, z którą tworzył udane małżeństwo przez 30 lat. Już wkrótce fani aktora będą mogli poczytać o jego życiowych i zawodowych losach w biografii “Siara. I nic nie jest jasne”. Okazuje się, że wątek miłosny nie będzie tam jednak szczegółowo opowiedziany. Żona zmarłego aktora zdradziła powód.
Janusz Rewiński zmarł, a ona zapadła się pod ziemię. Teraz żona przerwała milczenie
Janusz Rewiński, ukochany przez widzów aktor i satyryk, odszedł 1 czerwca 2024 roku w wieku 74 lat, zostawiając po sobie zarówno filmowe role, jak i ogromną pustkę w sercu najbliższych.
Po jego nagłej śmierci jego żona, Iwona Biernacka, przez długi czas unikała mediów i publicznych komentarzy. Dopiero teraz, przy okazji zbliżającej się premiery biografii „Siara. I nic nie jest jasne”, zdecydowała się na jedno, krótkie, ale bardzo wymowne zdanie:
Kobieta obok. Żona. Nie chce jeszcze rozmawiać. Mówi tylko jedno zdanie, cicho, niemal szeptem: “Był dobrym człowiekiem”. I to wszystko — czytamy we fragmencie książki opublikowanym przez Jastrząb Post.
Janusz Rewiński nie żyje. Tak go wspomina żona
Później w dalszej części książki możemy przeczytać, jakim człowiekiem był Janusz Rewiński. Okazuje się, że żona zapamiętała go jako czułego mężczyznę z sercem na dłoni. Jednak rana po jego śmierci jest na tyle żywa, że nie chce mówić nic więcej niż te kilka słów:
“Był dobrym człowiekiem”. Tyle. Ale w tych trzech słowach mieści się wszystko. Miłość. Żal. Pamięć. I próba ocalenia czegoś, co już nie wróci — choć nadal trwa. W niej. W milczeniu. W obecności braku. I może właśnie dlatego trzeba pisać ostrożnie. Jakby się stąpało po podłodze, która zna czyjeś kroki. Jakby się dotykało listu, którego nigdy nie otwarto do końca — czytamy we fragmencie książki.
Janusz Rewiński był samotnikiem. Nie miał kontaktu z rodziną
Janusz Rewiński w wywiadzie dla “Vivy!” podkreślał, że bardzo ceni sobie życie na wsi. Aktor lubił otaczać się naturą i zwierzętami. To na polnych drogach odnajdywał spokój i ukojenie:
Teraz żartuję sobie z krowami i baranami, bo one przynajmniej nie obrażają się, a tylko merdają wesoło ogonami i pobekują. (…) Na szczęście nie potrzebuję kontaktu z rodziną. Moi synowie mnie nie widzą miesiącami i im to nie jest potrzebne, i ja im nie jestem potrzebny — mówił aktor.




