Żona Witolda Pyrkosza szczerze o jego śmierci: Nie było mnie przy nim…
Krystyna Pyrkosz (71 l.) udzieliła wzruszającego wywiadu po śmierci swojego męża Witolda. Małżeństwo było ze sobą aż 54 lata, choć aktor był starszy od kobiety o 19 lat.
Zobacz też: Witold Pyrkosz nie żyje
Żona legendarnego gwiazdora wyznała na łamach Super Expressu, że nie może pogodzić się z odejściem swojego ukochanego męża.
Po prostu dostał zapalenia płuc. Pojechał do szpitala, leżał na OIOM-ie przez trzy tygodnie i trzy dni. Pojechał z zapaleniem płuc, a w szpitalu miał dwa razy zatrzymanie akcji serca. Jeszcze był świadom i wtedy nagle dostał udaru… To była kropka nad i. Przez tydzień nie miał świadomości. Nie było z nim już kontaktu. Lekarze rozmawiali ze mną, wiedziałam, co się stanie… Taki miałam poranek, że dostałam telefon ze szpitala. Nie było mnie przy nim. Ale z mężem już nie było kontaktu.
Niestety kobieta nie wyobraża sobie życia bez miłości swojego życia:
Ja nie wiem, co ja teraz zrobię. Najchętniej tobym się położyła obok męża i żeby nas razem pochowali. Ja się wykończę. Długo to nie potrwa…
Zobacz też: Witold Pyrkosz nie żyje
Witold Pyrkosz zmarł w wieku 90 lat 22 kwietnia o 9 rano.


gość, 27-04-17, 04:41 napisał(a):Serial. Bez mariana to juz nie to wyraNo i bez Zdzisława też…
Serial. Bez mariana to juz nie to wyra
gość, 26-04-17, 16:26 napisał(a):Rozumiem i szanuję wielką miłość, przywiązanie ale jak mozna chcieć umrzeć gdy zabraknie drugiego człowieka? Jak bardzo trzeba nie szanować siebie? Szczegolnie ze żył długo i szczęśliwie.Dojrzejesz, to zrozumiesz. Celowo nie napisałam, że jak dorośniesz. Trzeba dojrzec psychicznie, zeby zrozumiec pewne rzeczy, wiek nie ma tu znaczenia.
Wszyscy kiedyś odejdą,a pan Pyrkosz teraz opuścił rodzinę i wszystko co kochał. Będzie go brakować w serialu, bardzo go lubiłam, zwłaszcza jak grał z panią Lipowską. Pokój jego duszy.
Tragedia jest jak umierają ludzie, bez względu na wiek !!!Tymbardziej kiedy umiera ukochana osoba!Współczuje jego żonie i życzę dużo siły by przejść przez ten ciężki czas!
Rozumiem i szanuję wielką miłość, przywiązanie ale jak mozna chcieć umrzeć gdy zabraknie drugiego człowieka? Jak bardzo trzeba nie szanować siebie? Szczegolnie ze żył długo i szczęśliwie.
Ludzie, on miał 90 lat ! Jesteśmy ŚMIERTELNI i chcemy czy nie, to musimy się z tym pogodzić ! Tragedią jest jak umierają dzieci !