Agata Młynarska szczerze o dysfunkcyjnej rodzinie i terapii
Agata Młynarska w szczerej rozmowie z Plejadą opowiada o różnych trudnych momentach swojego życia. Gwiazda TVN wyznaje, że o tym, iż ma problemy, dowiedziała się, gdy zachorowała:
Bardzo dużo dało mi do myślenia, kiedy miałam pierwszą wpadkę ze swoim zdrowiem, która wykluczyła mnie z życia na dłużej. Nauczyłam się myśleć o sobie, jako o kimś, kto nie jest nie do zdarcia. Bardzo często dzieci z rodzin dysfunkcyjnych mają poczucie, że są omnipotentne. Warto sobie uświadomić, że tak nie jest – mówi Młynarska.
Agata Młynarska przyznaje się do operacji. Kosztowała ją 9 tysięcy
Córka Wojciecha Młynarskiego, genialnego artysty, który zmarł w 2017 roku, otwarcie mówi o problemach, jakie wyniosła z rodzinnego domu:
Dorastałam w rodzinie dysfunkcyjnej. Mój ojciec cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową. Pierwsze epizody zostały zanotowane w 1972 roku. Z jednej strony ojciec geniusz, artysta, nieprzeciętna osoba, z drugiej chory, cierpiący człowiek. Jeżeli wychowujesz się w takiej rodzinie, która ma cechy dysfunkcyjności, to potem w dorosłym już życiu odzywają się pewne schematy – podkreśla Młynarska w rozmowie z Plejadą.
Młynarska bez makijażu. Internauci: jest pani CHORA?
Zorientowałam się, że narażam moją rodzinę na trudne sytuacje, że nie żyję pełnią życia. Czułam się osobą nieistotną dla siebie, z niskim poczuciem własnej wartości, “zajechaną” przez życie. Błogosławię ten moment, w którym się na to zdecydowałam, bo dzięki temu mogłam naprawdę rozwinąć skrzydła. Nauczyłam się też stawiać granice. Jestem bardzo szczęśliwa, że zawalczyłam o jakość życia i spokój. Nigdy nie jest za późno na rozwój – podsumowuje.
Całą rozmowę z Agatą Młynarską, w której mówi o życiu, miłości, pracy i szukaniu akceptacji u własnego ojca, znajdziecie tutaj.







Okropna ydyotka, po co wiecznie nią wkurzacie! !??
Każdy, kto wychowuje się w rodzinie dysfunkcyjnej MUSI skorzystać z pomocy specjalisty w psychomedic! Czy to terapia krótkoterminowa, czy długoterminowa- nie ważne, Ważne, żeby sobie pomóc, bo jak będziemy udawać, że nieprawidłowe funkcjonowanie naszej rodziny nie ma wpływu na nasze życie to..nie stworzymy normalnego związku, i będą nami kierowały pewne ograniczenia i koniec końców powtórzymy schemat naszej rodziny.
Taka prawda
Co ty prukwo masz do powiedzenia pilnuj garow
Co ty prukwo masz do powiedzenia pilnuj garow
Nie znoszę tej lewaczki i glupawki
Wiem jak to jest, choc pochodze z normalnej rodziny. Ja rozwinelam skrzydla jak wyjechalam do UK, zaczelam sie cieszyc zyciem, czego w Polsce nie doswiadczalam. W Polsce wiecznie stres, rozstroj zoladka z nerwow bo ciagle w pracy straszyli ze zwolnia, na studiach slyszalam jacy to jestesmy bezwartosciowi i glupi. Rodzicom zalezalo, zeby dzieciom sie dobrze przyszlosc ulozyla, wiec chcac nie chcac wywierali presje. Wyladowalam u psychiatry po leki uspokajajace bo zaczynalam topic smutki w alkoholu jako 21latka. Wyjechalam do UK, zaczelam zarabiac rewelacyjne pieniadze, kupowac mase rzeczy, zaoszczedzilam mase forsy swoja droga. Moj chlopak jest Brytyjczykiem, co za spokojny i wyluzowany gosc, masa smiechu, nie ma obrazania sie wsrod ludzi, kazdy mily, pomocny, nawet obcy na ulicy sie do siebie usmiechaja. Ja rozwinelam skrzydla tutaj, zaczelam sama siebie doceniac, odnosic sukcesy za ktore jestem chwalona i zauwazona w pracy… A w Polsce to bym juz dawno popadla w depresje.
Po co ludzie wszystko opowiadacie.Zero prywatności….żenada….
Ta babsztyla jest bez ambicji , wszędzie się ryje c.retynka…żenada na maxa
Każdy, kto wychowuje się w rodzinie dysfunkcyjnej MUSI skorzystać z pomocy specjalisty w psychomedic! Czy to terapia krótkoterminowa, czy długoterminowa- nie ważne, Ważne, żeby sobie pomóc, bo jak będziemy udawać, że nieprawidłowe funkcjonowanie naszej rodziny nie ma wpływu na nasze życie to..nie stworzymy normalnego związku, i będą nami kierowały pewne ograniczenia i koniec końców powtórzymy schemat naszej rodziny.