Andrzej Wrona przekazał ws. swojego zdrowia. Nie ma dobrych wieści
Andrzej Wrona od czasu zakończenia zawodowej kariery nadal prowadzi bardzo aktywny tryb życia i chętnie próbuje nowych form ruchu, na które wcześniej nie zawsze mógł sobie pozwolić. Sport wciąż jest ważną częścią jego codzienności, dlatego fani przyzwyczaili się, że w mediach społecznościowych często pokazuje treningi, mecze i różne aktywności. Tym razem jednak zamiast relacji z gry pojawiła się relacja, która wywołało sporo niepokoju.
Andrzej Wrona pokazał zdjęcie po kontuzji
Były reprezentant Polski opublikował w relacji w mediach społecznościowych fotografię, na której widać wyraźnie zaczerwienione oko. Szybko wyjaśnił, że uraz nie ma związku z poważnym wypadkiem, ale doszło do niego w trakcie amatorskiej gry w padla. Wrona przyznał, że sytuacja była dość nietypowa, bo kontuzji nabawił się właściwie sam.
Z ciekawostek: wczoraj na padlu sam się kontuzjowałem i odbiłem sobie piłkę dosyć mocno w sam środek otwartej gałki ocznej. Musiałem odczekać godzinę, żeby móc prowadzić samochód. Dziś czeka mnie wizyta u okulisty – napisał.
Choć wpis miał żartobliwy ton, zdjęcie wyglądało na tyle poważnie, że wielu obserwatorów zaczęło dopytywać, czy wszystko w porządku. Sam zainteresowany nie ukrywał, że sytuacja nie należy do przyjemnych i wolał sprawdzić oko u specjalisty.
Diagnoza lekarza zmartwiła Wronę
Kilka godzin później były siatkarz wrócił z kolejną relacją i poinformował, co usłyszał podczas wizyty u okulisty. Okazało się, że uraz nie jest groźny, ale wymaga przerwy od aktywności fizycznej.
Żeby było śmiesznie, mam obrzęk siatkówki, dwa tygodnie bez sportu, świetnie… – powiedział na nagraniu, wyraźnie rozczarowany diagnozą.
Dla osoby, która przez całe życie była związana ze sportem, nawet krótka przerwa potrafi być dużym wyzwaniem. Wrona wielokrotnie podkreślał, że ruch to dla niego nie tylko forma treningu, ale też sposób na odreagowanie i utrzymanie dobrej kondycji.
Andrzej Wrona po zakończeniu kariery nadal stawia na aktywność
Po zakończeniu profesjonalnej gry w siatkówkę Wrona nie zrezygnował ze sportowego stylu życia. Teraz może pozwolić sobie na dyscypliny, których wcześniej unikał ze względu na kontrakty i ryzyko kontuzji.
Padel, tenis czy rekreacyjne treningi stały się dla niego codziennością, dlatego informacja o przymusowej przerwie nie była dla niego najlepszą wiadomością. Z drugiej strony lekarze nie stwierdzili poważniejszych uszkodzeń, więc wszystko wskazuje na to, że po kilku tygodniach będzie mógł wrócić do normalnej aktywności.
Na razie były siatkarz musi jednak zwolnić tempo i dać oku czas na regenerację, a jak sam przyznał – to chyba najtrudniejsza część całej historii.




