Babiarz o ostatnich chwilach żony. Ujawnił, co działo się w ich domu
Śmierć Marzeny Babiarz wstrząsnęła polskim środowiskiem dziennikarskim. O tragedii w życiu popularnego komentatora sportowego mówiła cała Polska, a teraz sam dziennikarz opowiedział o ostatnich chwilach żony. Jego słowa doprowadzają do łez.
Żona Przemysława Babiarza nie żyje
Marzena Babiarz, ukochana Przemysława zmarła 19 listopada tego roku. Żona dziennikarza od dłuższego czasu mierzyła się z poważnymi problemami zdrowotnymi, o której on sam informował – choć małżeństwo nie zdradzało nigdy szczegółów jej choroby.
Choroba najpierw dotknęła mnie, a teraz dotyka moją żonę. Jednak wierzę, że przejdziemy przez to mocniejsi. Jesteśmy tacy dzięki obecności Pana Boga w naszym życiu — mówił.
Smutną informację o śmierci żony dziennikarza przekazało m.in. miasto Przemyśl.
Panu Przemysławowi Babiarzowi wybitnemu dziennikarzowi i Honorowemu Obywatelowi Miasta Przemyśla wyrazy głębokiego współczucia oraz wsparcia w niezwykle trudnych chwilach po stracie Żony składają Prezydent Miasta Przemyśla Wojciech Bakun, oraz Przewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu Marcin Kowalski — napisano na stronie miasta Przemyśl.
Pogrzeb Marzeny Babiarz zebrał tłumy
Ceremonia pogrzebowa zmarłej odbyła się 22 listopada o godzinie 12.30 w kościele pw. Świętego Józefa Sebastiana Pelczara na Monte Cassino w Przemyślu. O 13.00 odprawiona została msza święta, po której trumna została przewieziona na miejscowy Cmentarz Główny. Według relacji żałobnicy przynieśli mnóstwo kwiatów.
Była pociechą swoich rodziców, a potem żyła dla swojej rodziny, dla męża. Urodziła się 8 lutego 1971 roku w Warszawie. Na tym świecie przeżyła 54 lata. To kochająca żona, kochająca matka. Kochała życie i cieszyła się życiem… — mówił kapłan podczas kazania.
Pogrążony w żałobie mąż podziękował wszystkim przybyłym na pogrzeb.
Bardzo serdecznie dziękuję za tę ofiarę mszy świętej. Kościół święty przez wasze ręce daje nam szczególne nadzieje, że nasze życie nie kończy się, ale się zmienia. Dziękuję za tak liczne uczestnictwo. Chciałbym też podziękować wszystkim zgromadzonym – rodzinie, przyjaciołom. Geografia tych, którzy przyjechali na mszę świętą i uroczystości pogrzebowe, jest naprawdę ogromna – od Wysp Brytyjskich, Paryża, Warszawy, Krakowa, Bochni, Mazur, Szczecina, aż po nasz Przemyśl, który okazał się tak gościnny – powiedział dziennikarz w czasie pogrzebu.
Przemysław Babiarz opowiedział o ostatnich dniach życia swojej żony
Teraz w najnowszym wywiadzie dziennikarz powiedział o ostatnich tygodniach żony. Jak się okazało, specjalnie dla niej zrezygnował ze swoich obowiązków zawodowych.
Szefowie zachowali się wobec mnie bardzo przychylnie i gdy tylko dowiedzieli się, że stan zdrowia mojej żony mocno się pogorszył, to od razu dali mi wolną rękę i zwolnili z obowiązków zawodowych – powiedział w wywiadzie dla WP SportoweFakty.
Teraz jednak to praca stała się dla niego ukojeniem – ostatnio komentował mistrzostwa Europy w pływaniu na krótkim basenie
Teraz, gdy już jesteśmy po śmierci i pogrzebie, trzeba wracać do aktywności. Takie mistrzostwa Europy to rodzaj przetarcia. Dobrze, że mogę skupić się na czymś innym – wyznał.
Najbardziej poruszające były jednak jego słowa o końcowym etapie choroby zmarłej żony. Jego opowieść łamie serce.
Choroba trwała ponad rok, ale szczególnie ostatnie trzy tygodnie były dla nas bardzo trudne. Wciąż mocno to przeżywam, ale muszę wrócić do normalnego życia. Nie mogę zapaść się. Gdyby żona żyła, to na pewno chciałbym spędzić ten czas z nią. Odpuszczałem w ostatnim czasie wiele aktywności i absolutnie tego nie żałuję. Byłem przy niej do końca. Dzisiaj patrzy na mnie z góry, a ja czuję jej obecność. To była najważniejsza osoba w moim życia. Z nikim nie miałem takiej relacji – opowiedział.

