Beata Tadla schudła niemal 20kg. Wystarczyło, że odstawiła te produkty
Beata Tadla od kilkunastu miesięcy zachwyca swoja nową sylwetką. Dziennikarka schudła już kilkanaście kilogramów. Jej metamorfoza nie jest efektem drakońskiej diety ani katowania się na siłowni, ale przemyślanej zmiany stylu życia: świadomego jedzenia i ruchu, który sprawia jej przyjemność, a nie jest kolejnym obowiązkiem do odhaczenia.
Co Beata Tadla wyrzuciła z diety?
Beata Tadla przyznaje, że punktem zwrotnym było dla niej zrozumienie, że jedzenie ma nie tylko sycić, ale przede wszystkim odżywiać organizm. I zamiast liczyć kalorie zaczęła patrzeć na to, co faktycznie trafia na jej talerz i jakie ma po tym samopoczucie. Dziennikarka wypisała sobie kilka zasad, których próbuje się cały czas trzymać. Zrezygnowała m.in. z:
Nie karmić organizm, a odżywiać go. Być tym, co jem. Zrezygnowałam z mięsa, białego pieczywa, nie jem fast foodów, smażonych potraw. Od kilkunastu lat nie piję też piwa, które kiedyś lubiłam – mówiła Tadla w rozmowie z “Super Expressem”.
Oznacza to wszystko, że Beata jada mniej ciężkich, przetworzonych potraw. Za to więcej przygotowuje prostych posiłków opartych na: warzywach, pełnoziarnistych produktach. Co więcej, podkreśla, że traktuje to jako naturalną konsekwencję tego, jak chce się czuć: lżej i zdrowiej. To wszystko dało jej czarujące efekty.
Czy Beata Tadla ćwiczy?
Druga punktem przemiany Beaty Tadli okazał się ruch, ale inny niż ten, który zawsze kojarzy nam się z odchudzaniem. Beata uwielbia klasyczne treningi na siłowni, lecz zamiast zmuszać się do ćwiczeń woli dopasować do siebie aktywności. Dziennikarka stawia na nordic walking i pływanie. Obie aktywności pozwalają na zgubienie kilogramów i dobrą kondycję.
To moje zdjęcie i mogę sobie je podpisać, jak chcę!” – zaczęła dziennikarka, pokazując porównanie figury. “Nie ma tu żadnych ukrytych znaczeń, presji, obrażania, nie ma innych intencji” – zaczęła wpis. “Wreszcie dobrze ustawiłam cel: zdrowie (nie bikini body w trzy tygodnie), regularnie ćwiczę – pilates, nordic walking, pływanie – bo lubię (ciało ma mi służyć do późnej starości), jem to, co mi służy (nie wierzę w uniwersalne diety), nie piję alkoholu, umiem już organizować czas, badam się, uczę się, nie chodzę na skróty, kocham – zdradziła na Instagramie.
Spacer z kijkami na świeżym powietrzu jest dobrem pretekstem, aby odświeżyć głowę po pracy w mediach, a pływanie… działa jak ruchoma medytacja. Sport stał się dla niej czymś więcej niż tylko pozycją w kalendarzu. Dzięki niemu ta regularność jest możliwa, gdy lubimy to co robimy.
Jak dziś żyje Beata Tadla?
Beata Tadla schudłą ponad 20 kilogramów i jak sama podkreśla, jej metamorfoza to coś więcej niż tylko schudnięcie. Jest to przeogromny komfort w sowim ciele, lepsze samopoczucie na co dzień, a także lepsze zdrowie i odporność na jesienne wieczory. Jej przemiana nie jest tylko krótkim efektem na lato, a stylem życia, który dziennikarka chce utrzymać jak najdłużej bez stosowania głodówek czy ćwiczeń, które musi wykonać.
Kocham, jestem kochana, mam prawie 50 lat i nigdy nie czułam się tak świetnie – napisała na Instagramie Beata Tadla.
Efektem ciężkiej pracy jest smuklejsza sylwetka, lżejsza twarz i pozytywna energia, którą widzowie od razu zauważyli. Sama Beata Tadla pokazuje przy okazji, że przy intensywnej pracy na ekranie da się znaleźć własny zdrowy rozsądek i krok po kroku, ale z konsekwencją dojść do idealnej sylwetki.

Takie spodnie nosił pewien Gall
Ona wygląda jak patyk,to już nie ma nic wspólnego ze zdrowiem!
Tak….nawet nie wie że to może się źle skończyć….