„Brzydka siostra” – baśń, która boli. Premiera, o której będzie głośno!
Już 4 lipca w polskich kinach pojawi się film, który wywraca bajkę o Kopciuszku do góry nogami i nie bierze jeńców. „Brzydka siostra” to opowieść o tej drugiej – pomijanej, niewygodnej, brzydszej. Ale też prawdziwszej.
Za kamerą stoi Emilie Blichfeldt, skandynawska reżyserka z zacięciem do mocnych tematów i jeszcze mocniejszych obrazów. Jej pełnometrażowy debiut rozbił bank na Sundance Film Festival i Berlinale, a teraz trafia do nas i nie da się przejść obok niego obojętnie.
Kiedy uroda jest bronią, a ciało – polem bitwy
Elwira (Lea Myren) całe życie stoi w cieniu swojej pięknej siostry. Ale tym razem nie zamierza się uśmiechać i przegrywać z klasą. W świecie, gdzie wygląd to wszystko, Elwira walczy o uwagę księcia… i miejsce w bajce. Bez względu na koszty.
To nie jest pastelowa historia. To body horror – fizyczny, psychiczny, emocjonalny. Z inspiracjami od Davida Cronenberga, z echem „Titane” i „Substancji” i z duszną atmosferą, która wbija się pod skórę.
Polska w centrum akcji – dosłownie i w przenośni
Duża część zdjęć powstała w Polsce – w zamku w Gołuchowie i opactwie w Lubiążu, które na ekranie wyglądają jak gotycki sen. Na drugim planie błyszczą też Katarzyna Herman i Agnieszka Żulewska – obie w wyrazistych, mocnych rolach.
Za produkcję odpowiada m.in. polskie Lava Films, a projekt wsparł Polski Instytut Sztuki Filmowej. To koprodukcja, która łączy skandynawską bezkompromisowość z naszym klimatem i lokalizacjami – i działa to znakomicie.
Muzyka, która wbija się w głowę (i w emocje)
Ten film nie tylko wygląda, ale i brzmi jak sen na granicy jawy i koszmaru. Za ścieżkę dźwiękową odpowiada duet: norweski kompozytor Kaada oraz artystka Vilde Tuv, której eteryczne, ale surowe kompozycje dodają całości melancholii i niepokoju. Harfa, syntezatory, ambientowe faktury – to nie jest tło, to pełnoprawny bohater filmu. Muzyka nie próbuje złagodzić historii Elwiry. Ona ją podkreśla, pogłębia i zostaje z widzem na długo po seansie.
Baśniowy gotyk z twistem. I dużo więcej niż tylko bajka
Kostiumy zaprojektowała Manon Rasmussen (współpracowniczka Larsa von Triera), muzykę skomponowali Kaada i Vilde Tuv, a każdy kadr aż kipi od detali. Reżyserka – zainspirowana okrutnymi wersjami baśni braci Grimm – z precyzją pokazuje, co naprawdę znaczy „cierpienie dla urody”.
Nie chodzi tu tylko o Elwirę. Chodzi o każdą dziewczynę, która nie pasowała do szklanego pantofelka. O każdą, która czuła, że nie zasługuje. Bo – jak mówi sama Blichfeldt – „jest tylko jeden Kopciuszek. My wszystkie jesteśmy siostrami”.
Premiera: 4 lipca 2025 r.
Dystrybucja: Best Film CO
Czas trwania: 109 minut
Gatunek: body horror / baśń dla dorosłych

Ten film nie szuka księcia. Szuka prawdy. Widzimy się w kinie?
Kup bilet już teraz na stronie https://premiera.bestfilm.pl/brzydka-siostra/kup-bilet.