Casting do Warsaw Fashion Week pobił wszystkie rekordy!
300 modeli i modelek, 14 agencji i jeden cel – dostać się na wybieg Warsaw Fashion Week SS’26. 12 sierpnia w warszawskim Domu Kultury „Kadr” odbył się casting, który przejdzie do historii polskiej mody. Były łzy szczęścia, rozczarowania i napięcie jak w finale reality show. Reżyser Maciej Majzner i Head of Models Maggie Haese zdradzają, co działo się za kulisami i kto naprawdę zrobił największe wrażenie.
To był największy casting do pokazów mody w Polsce. Jak wyglądały kulisy przygotowań?
Maciej Majzner: Organizacja dużego castingu niewiele różni się od mniejszego, ale tu mieliśmy do czynienia z wydarzeniem towarzyszącym WFW, więc presja była większa. Dom Kultury „Kadr” okazał się idealnym miejscem – przestronne foyer i studio pozwoliły na komfortową pracę. Uczestnicy wypełniali karty castingowe, robiliśmy im zdjęcia i obserwowaliśmy na wybiegu. Ze względu na liczebność poznawaliśmy ich w trzyosobowych grupach, aby proces był sprawny. Potem przyszło najtrudniejsze – z 300 osób wybrać 40 modelek i 10 modeli.
Maggie Haese: Dla mnie to też była logistyka w czystej postaci. Od tygodni przygotowywałam zespół – każdy musiał znać harmonogram, procedury i sposób komunikacji backstage. Kluczowe było, aby każdy uczestnik wiedział, gdzie i kiedy ma być. W dużej grupie łatwo poczuć się anonimowym, dlatego dbaliśmy o indywidualne podejście.
Prawie 300 uczestników, 14 agencji – jakie emocje dominowały?
MM: W jury – radość i satysfakcja. Poziom był wysoki, szczególnie w grupie męskiej. Wśród uczestników widoczna była ekscytacja i wsparcie, nawet tworzyły się koleżeńskie grupy. To rzadkie i budujące.
MH: Tak, było dużo pozytywnej energii. Widać było, że to osoby, które pracują w zawodzie lub aspirują profesjonalnie, a nie przypadkowi uczestnicy. To zmienia jakość całego procesu.
Na co zwracaliście największą uwagę przy wyborze finalistów?
MM: Warunki fizyczne – odpowiedni wzrost i proporcje – to podstawa. Potem technika poruszania się, charyzma i „to coś”, co sprawia, że ktoś zostaje w pamięci. W tak dużej grupie osoby nijakie po prostu giną.
MH: Ja zwracam też uwagę na profesjonalne nastawienie i umiejętność pracy pod presją. Pokaz to nie tylko chodzenie po wybiegu – to umiejętność szybkiej zmiany, reagowania na nieprzewidziane sytuacje i współpracy z zespołem.

Wybraliście 50 osób. Jak trudny był ten proces?
MM: To była długa i żmudna selekcja, ale zgrane jury pozwoliło nam dojść do konsensusu. Było w tym sporo emocji – momentami nawet głośnych dyskusji.
Czy były momenty, które szczególnie zapadły wam w pamięć?
MM: Zaskoczyła mnie frekwencja i poziom uczestników. Już mam pomysły, jak w przyszłości zaprosić jeszcze więcej talentów.
MH: Mnie porusza determinacja całego zespołu WFW, by tworzyć wydarzenie na światowym poziomie. Chciałabym, by w przyszłości doszło do współpracy z Fashion Weekiem w Nowym Jorku.
Jak wygląda współpraca z agencjami przy takiej skali wydarzenia?
MM: Bardzo sprawnie. Jeden mail z kompletem informacji i agenci mobilizują swoich modeli w ekspresowym tempie.
Co czeka wybrane modelki i modeli przed pokazami?
MM: Wakacje to czas na regenerację. Na pokazach będzie intensywnie – przymiarki, próby, występy. Trzeba być przygotowanym fizycznie i psychicznie.
MH: Dla mnie kluczowe będzie, aby pojawili się wypoczęci, pewni siebie i gotowi na pracę w zespole.
Organizatorzy wspominają o nowych planach związanych z modelami. Możecie zdradzić szczegóły?
MH: Tak, to pomysł, który dojrzewa w naszych głowach od dawna. Chcemy stworzyć modowych ambasadorów Warsaw Fashion Week – grupę twarzy, które będą reprezentować nasze wydarzenie nie tylko podczas pokazów, ale też w działaniach promocyjnych przez cały rok.
MM: Idziemy jeszcze dalej. Myślimy o powołaniu własnego teamu modeli i modelek – reprezentacji WFW. Byłaby to stała grupa, z którą pracujemy cyklicznie, inwestujemy w ich rozwój, przygotowujemy do pokazów w Polsce i za granicą.
MH: W perspektywie kilku edycji mogłoby to przerodzić się nawet w własną agencję mody, skupioną na promowaniu talentów związanych z Warsaw Fashion Week i kolejnymi odsłonami tego wydarzenia. Skala zainteresowania, jaką widzimy w tym roku, pokazuje, że jest na to ogromne zapotrzebowanie.

Jak oceniacie obecną scenę modelingową w Polsce?
MM: Widać odejście od unifikacji urody. Na wybieg wchodzą ludzie z charakterem i osobowością, co mnie cieszy.
MH: Młodzi są coraz bardziej świadomi globalnych realiów, znają języki, potrafią budować markę w social mediach. Najlepsi łączą to z pokorą i chęcią nauki.
A co powiecie tym, którzy tym razem się nie dostali?
MM: Zrozumcie nasze ograniczenia – i wracajcie na kolejne castingi!
MH: Każdy krok, nawet najmniejszy, przybliża was do celu. Pracujcie nad sobą i nie traćcie wiary w swoje możliwości.
Materiał prasowy