Dakota Johnson potrafi pokazać PAZUR! Nie chcielibyśmy takiej SĄSIADKI
Dakota Johnson potrafi pokazać pazur – niedawno zagraniczne media poinformowały, że pokłóciła się z sąsiadami. O co poszło?
Dakota Johnson GORZKO pożałuje tego co zrobiła. To duży błąd!
Aktorka zdenerwowała się na swoich sąsiadów, którzy chcieli odholować samochód jej dziadka. Podobno zaparkował w pobliżu domu sąsiadów. Ford F-150 rocznik 1995 bardzo zaburzał estetykę luksusowego apartamentu sąsiadów Dakoty…
Sąsiedzi wciąż wydzwaniali do mnie i mówili: Nie chcemy oglądać tego samochodu. A ja odpowiadałam: cóż, to patrzcie gdzie indziej. Nie musicie się na niego gapić cały dzień
– mówiła Dakota.
Gdy sąsiedzi nie wytrzymali i zgłosili samochód do odholowania, aktorka naprawdę się zdenerwowała. Wyszła z domu i zaczęła dosadnie tłumaczyć, że auto nie jest wcale wrakiem…. Przy okazji powiedziała kilka słów uprzejmym sąsiadom.
Dakota Johnson: Jestem w CIĄŻY
Dakota słusznie postąpiła? Może trzeba było przestawić samochód?


No i dobrze,co to znaczy,że samochód zaburza poczucie estetyki sąsiadów? Jak im się nie podoba to niech się przeniosą na prywatną wyspę.
Jesli to droga publiczna i mozna sobie tam parkowac to miala do tego prawo – w czym problem? Wkurzaja mnie tacy sasiedzi, ktorych wszystko denerwuje. Rozumiem halas i smrod – to wkurza kazdego, ale to, ze stary samochod (kolekcjonerski) ranol ich wykwintne oczy, to chyba lekka przesada? Ja tez mam dzwonic na policje za kazdym razem, jak cos jest moim zdaniem brzydkie? Poza tym, ponazd holunacy faktycznie przyjechal? Szokujace… Wiadomo, w eleganckich dzielnicach na pewno sa zasady i nie ma miejsca na bezdomnych, zuli, meliny itd, ale zeby kolekcjonerski samochod sobie nie mogl stac na ulicy to troche za wiele.
14:40, dokladnie tak.
Historia autentyczna z Warszawy : mój szef właściciel potężnej firmy jeździł dosyć wiekowym autem, jakiś dyrektorek z innej wyśmiał go i powiedział, ze z podrzędnym robolem nie będzie rozmawiał. Gość się wkurzył, wykupił jego firmę i go zwolnił 🙂
13:35 Znasz internetową legendę o kasjerce Kaśce?Zaobserwowane w sklepie. Nie przeze mnie, ale ufam osobie, która mi to opowiedziała. Mini market, jeden właściciel ma kilka takich sklepów w okolicy. Rzecz dzieje się przy kasie, nadszedł czas obsługi pewnego pana, który stał przed moją żoną. Pan około sześćdziesiątki z siwymi włosami do ramion, siwą, długą brodą, w koszuli rozpiętej do połowy klatki piersiowej i wytartych dżinsach, jednak według opowiadającej, która zna się na modzie, zarówno koszula, jak i spodnie do tanich nie należały, a wytarte były bo tak wymyślił je twórca. Kasjerka jednak tego nie wiedziała i doszło do tej oto sytuacji. Pan kupił między innymi alkohol.- Pijak i obdartus – rzuciła pod nosem kasjerka, zamierzenie lub niezamierzenia, ale na tyle głośno, że usłyszała i moja żona i adresat tego komplementu, który był już dwa kroki za kasą, ale po tym się cofnął.- Słucham? Pani coś mówiła?- Nie będę z tobą dyskutować.- A ja jednak chciałbym, żeby pani powtórzyła.- Tak!? – kasjerka zaczęła się nakręcać – Jakbyś nie chlał to miałbyś na fryzjera i porządne ciuchy!- Jak się pani odnosi do klientów?- Ja mam tu prawdziwych klientów, a nie pijaków!- Pani chyba nie zdaje sobie sprawy kim ja jestem.- Jesteś zwykłym menelem!- Takie traktowanie klienta jest niedopuszczalne, dopilnuje, żeby panią zwolniono.- Możesz mi skoczyć!W tym momencie podeszła kierowniczka sklepu przyciągnięta krzykami kasjerki. – O, witaj Heniu, co tu robisz? – spytał widząc pana przy kasie.- Cześć Gosiu, sprawdzam jakość obsługi. Kogo ty tu zatrudniłaś?- Ona jest nowa. Co się stało? – kierowniczka zwróciła się do kasjerki.- Ten żul się awanturuje!- Kaśka! To jest właściciel!
11:23 strasznie mnie irytuja tacy ludzie jak ty. Nie, nie przestawilabym samochodu na zadanie walnietych sasiadow. Jakby mieli ku temu jakis powod to owszem, ale dlatego, ze im sie nie podoba no cos jest brzydkie, to jest juz glupota. Mialabym skakac kolo takich i robic to co mi powiedza? Widze ze ty to jestes z tych, co maja wiecznie tylko oczekiwania i chcesz zeby kazdy zatanczyl tak, jak ty zagrazz. Jakby sadiad zadzwonil albo przyszedl i uprzejmie by powiedzial: sluchaj, jesli to nie problem to czy moglbys …. poniewaz…. – to jedno. Ale jak dzwoni awanturnik, po czym niezadowolony robi wielkie halo i wydzwania po policjachc to smiech na sali. W takim wypadku faktycznie moze lepiej ustapic glupszemu i ten samochod przestawic, ale prawde powiedziawszy jak noe masz prawa czegos wymagac a i tak wymagasz, to chociaz badz uprzejmy – moze cos wskorasz. Jak bedziesz bezczelny to nic nie osiagniesz.
chory świat…zaburza estetykę chyba ich braku mózgu….
Skończcie z tymi kłamstwami, że człowiek bez nogi, w łachmanach okazał się księciem i spadkobiercą olbrzymiej fortuny. Chcecie się dowartościować przed innymi ludźmi, że chociaż jeździcie zdezelowanym samochodem to możecie być milionerami? Hahaha!
gość, 13-10-18, 15:48 napisał(a):No właśnie bogaci ludzie często tak mają, że nie przywiązują wagi do metek i marek. Oczywiście nie wszyscy, ale jak najbardziej się zdarza. To dorobkiewicze lubią zaciągać kredyty i porschaki w leasing, żeby wyglądać na superbogaczy. Są tacy, którzy garniaki Hugo Bossa będą na kredyt kupować, żeby tylko stwarzać pozory.
gość, 13-10-18, 16:53 napisał(a):Jesli to droga publiczna i mozna sobie tam parkowac to miala do tego prawo – w czym problem? Wkurzaja mnie tacy sasiedzi, ktorych wszystko denerwuje. Rozumiem halas i smrod – to wkurza kazdego, ale to, ze stary samochod (kolekcjonerski) ranol ich wykwintne oczy, to chyba lekka przesada? Ja tez mam dzwonic na policje za kazdym razem, jak cos jest moim zdaniem brzydkie? Poza tym, ponazd holunacy faktycznie przyjechal? Szokujace… Wiadomo, w eleganckich dzielnicach na pewno sa zasady i nie ma miejsca na bezdomnych, zuli, meliny itd, ale zeby kolekcjonerski samochod sobie nie mogl stac na ulicy to troche za wiele.Wkurzający są i tacy sąsiedzi, którym wszystko przeszkadza, i tacy, którzy mają innych gdzieś i wydaje im się, że wszystko im wolno. Skoro tamtym sąsiadom z jakichś powodów ten samochód przeszkadzał, to co za problem go przestawić, choćby dla świętego spokoju? na tym polega umiejętność życia z innymi, żeby czasami odpuścić, zwłaszcza jeśli nic nas to nie kosztuje, a nie naskakiwać jeden na drugiego, bo musi być na moje.