Edyta Bartosiewicz czuła, że odchodzi: byłam bliska FIZYCZNEJ ŚMIERCI

eeeeeeeeee-R1 eeeeeeeeee-R1

Edyta Bartosiewicz (54 l.) to artystka, która bardzo ceni sobie prywatność. Nie pokazuje się na ściankach na żadnych popularnych eventach pełnych gwiazd. Piosenkarka udzieliła wywiadu dla magazynu Pani, w którym wyznała jak dramatyczne chwile przeżyła niedawno.

Edyta Bartosiewicz w doskonałej formie (FOTO)


W 2006 roku byłam bliska fizycznej śmierci, czułam, że odchodzę. Ze wszystkich sił trzymałam się wtedy życia. Chcesz żyć. Po prostu nie chcesz umierać. Zresztą wcale nie jest tak łatwo umrzeć, przejść na drugą stronę

– wyznała w rozmowie z Moniką Stukonis.

Edyta w 2006 roku trafiła do szpitala. Miała duże problemy z głosem i szukała pomocy u uzdrowicieli. Niestety przyniosło to niepożądany i odwrotny skutek.

Kiedy poczuła się lepiej, zmieniła miejsce zamieszkania. Opowiedziała o przeprowadzce, która była spowodowana tym, że jej stare mieszkanie – jak sama określiła ”jej życie tam już wygasło”. Nowe lokum, przyniosło same niespodzianki.


Pewnego dnia dzwoni do mnie kierownik budowy. Mówi, że pod domem odkryli wielki pokój i że jak pracuje 40 lat, czegoś takiego jeszcze nie widział. Okazało się, że jest to komora kompensacyjna, przez którą biegną rury z ciepłą wodą i ciepłym ogrzewaniem. Olbrzymie pomieszczenie, jak schron. Panowie z ekipy remontowej pięknie je oczyścili i odpowiednio zabezpieczyli. Odebrałam to bardzo symbolicznie – jakbym dokopała się do katakumb, odkryła jakąś tajemnicę. Otworzyła starą ranę, o której istnieniu mogłam nawet nie wiedzieć. Teraz rana została oczyszczona, założono opatrunek i następuje powolne gojenie

– wyznała dla magazynu Pani.

WPADKA przy wręczeniu platynowej płyty Bartosiewicz (VIDEO)

Piosenkarka wkrótce wyda swój nowy album zatytułowany Ten moment. Fani artystki nie mogą się już doczekać.

Też czekacie na nowy krążek Edyty?

Edyta Bartosiewicz zaszokowała tym wyznaniem: byłam bliska FIZYCZNEJ ŚMIERCI
Edyta Bartosiewicz zaszokowała tym wyznaniem: byłam bliska FIZYCZNEJ ŚMIERCI
Edyta Bartosiewicz zaszokowała tym wyznaniem: byłam bliska FIZYCZNEJ ŚMIERCI
Edyta Bartosiewicz zaszokowała tym wyznaniem: byłam bliska FIZYCZNEJ ŚMIERCI
   
10 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Bardzo dobrze że mówisz o depresji !!! To bardzo ciężka choroba !!! Niektórzy tego nie rozumieją!!! Uważają że ktoś jest leniwy albo bezczelny Sama choruje to wiem Brawo !!!

22:38 osoba z taka depresja ( w większości to jest głupota a nie depresja) poczulaby co to jest problem jakby mu 3 domowników w wypadku umarła albo jakby była w 4 stadiun raka. Te depresje przyszły do nas ze stanow, wszystko się nazywa depresja nawet to, ze ktoś ma gruba dupę i nie chce mu się iść na siłownie. Jeszcze chwila i większość takich debili będzie jechac na xanaxie zamiast walczyć ze swoimi kompleksami w naturalny sposób.

Super! Wracaj czekamy

Jak czytam,że ktos jest leniem i nierobem i jak do roboty pójdzie to choroby psychiczne miną,czy depresja,to zastanawiam się w jakim wieku my żyjemy,średniowieczu.Nie życzę tej osobie depresji ani innej choroby psychicznej,bo to jest koszmar nie życie,ale może wtedy by się taka osoba przekonała,że nie jest leniem i nierobem,tylko nie ma siły do życia i ciężko jest opisać to słowami jak cierpi sie psychicznie i fizycznie.

Chwyć się roboty głupia babo , zaraz ci przejdą te wszystkie psychiczne choroby. To wszystko z nieróbstwa i lenistwa niestety..

Och.zresrala sie bida i placze. Pf

Jaka gwiazda… neurotyczka, ktora rzekomo chroni zycie prywatne, a opowiada w szczegolach o depresji. Lans na chorobie, to jest dopiero zenujace.

Gadanie takich pierdol jest pluciem w twarz dla osób,Które przeżyły faktycznie ciężka chorobę bądź pochowały najbliższego. Co za pieszczące się z sobą idiotka. Jakbyś kretynko miała dziecko z takiej wątroby to byś w końcu się dowiedziała co to znaczy zaglądać śmierci w oczy. Panienki, które są hipohondryczkami są tak szmieszne, ze mam nadzieje ze je w końcu spotka upragniona choroba zamiast normalne osoby!

I to jest Gwiazd.

Cieszę się, Żr wróciła mam nadzieje, ze na dobre Lovesong słucham codziennie w trasie – pozdrawiam