Endometrioza prowadzi do depresji?
“Endometrioza może być chorobą klinicznie złośliwą, powodującą dysfunkcję i destrukcję kobiety na każdym etapie jej życia. Myślę, że 30% pacjentek z endometriozą cierpi na zaburzenia psychiatryczne” – mówi dr n. med. Michał Karmowski, specjalista ginekolog, ekspert leczenia endometriozy w podcaście Dr Emma’s Lab.
Całą rozmowę znajdziesz tutaj:
Samotność w chronicznym bólu
Wyobraź sobie, że twój ból jest tak wszechobecny, że zaczyna definiować każdy aspekt życia – pracę, relacje, plany na przyszłość. Endometrioza nie ogranicza się do bólu fizycznego; to choroba, która potrafi wywołać głęboki kryzys psychiczny. “To jest kwiat wieku, kiedy kobieta ma poznawać partnerów, cieszyć się życiem, być szczęśliwa, nie cierpieć i mieć szansę na posiadanie potomstwa. Jeśli ta choroba powoduje destrukcję życia, na przykład rozrodczego, to zaczyna się osowiałość, alienacja, depresyjność” – wyjaśnia dr Karmowski.
Zobacz także: Szklanka soku z rana przyspiesza starzenie? Dr Emma Kiworkowa startuje z podcastem Dr Emma’s Lab
Gdy świat przestaje wierzyć
Pacjentki z endometriozą często spotykają się z brakiem zrozumienia nie tylko w gabinetach lekarskich. “Mówią: ‘Co ona ciągle bierze to zwolnienie? Ale przestań histeryzować. Ból brzuszka’. Więc często zostają zwolnione z pracy. Więc partner je zostawia” – opisuje doktor. Ta społeczna izolacja i poczucie bycia ciężarem są często gorsze niż sam ból.
Maski, które noszą endokobiety
Paradoksalnie, wiele kobiet zmagających się z tą chorobą to osoby, które na zewnątrz prezentują siłę. “To są silne kobiety, które zaciskają zęby, często otoczenie w ogóle nie wie, że chorują” – zauważa specjalista.
Droga do odzyskania równowagi
Kluczowe w leczeniu jest holistyczne podejście, które poza usunięciem fizycznych ognisk choroby obejmuje również wsparcie psychologiczne. “A jest to tak naprawdę dramat i destrukcja kobiety na każdej sferze jej życia. Od intymnego życia, po zawodowe, po realizację planów” – podsumowuje dr Karmowski. Walka z endometriozą to walka o powrót do życia w pełni – nie tylko bez bólu, ale także z odzyskaną radością i wewnętrznym spokojem
Zgadzam się, ale co z tego. Niestety jak nie masz kasy to żyjesz w bólu. Na NFZ leczenie to śmiech na sali, prywatnie drogie i nieosiągalne dla większości kobiet.