Agnieszka Woźniak Starak: Poroniłam
Po raz pierwszy opowiada o tragedii, jaka ją spotkała.
Agnieszka Woźniak-Starak w szczerej rozmowie z Małgorzatą Domagalik na łamach magazynu Pani opowiedziała o traumatycznym wydarzeniu, jakie miało miejsce kilka lat temu. Kiedy Woźniak-Starak, wtedy jeszcze, Szulim, była żoną Adama Biedziaka, zaszła w ciążę. Para – choć nie planowała jeszcze ciąży – wiadomość o tym, że na świat ma przyjść dziecko, przyjęła z wielką radością. Nie trwała ona jednak długo – dziennikarka poroniła w 6. tygodniu.
Woźniak-Starak tak zaczyna ten smutny wątek:
Ostatnio czytałam wywiad z Magdą Cielecką, która mówiła, że to okrutne zadawać takie pytania, kiedy się nie wie, co za tym stoi, i że może ktoś nie może mieć dzieci, a bardzo by chciał – mówi dziennikarka.
I przechodzi do swojej historii:
Nie mówiłam o tym nigdy. Robię to po raz pierwszy, ale parę lat temu poroniłam w szóstym tygodniu. Nie planowaliśmy z moim byłym mężem tej ciąży, ale bardzo się oboje cieszyliśmy i oboje przeżyliśmy to, co się później zdarzyło – wspomina ciężki czas.
Agnieszka Woźniak-Starak nie ukrywa, że strata dziecka popsuła coś w jej związku z byłym mężem:
Może to właśnie był początek końca mojego małżeństwa. Potwornie to przeżyłam. A potem jak człowiek słyszy: ona nie lubi dzieci, ona nie chce mieć dzieci, woli karierę. Nie chcę tłumaczyć się przed ludźmi, którzy zadają takie pytania i tak mnie oceniają. Bardzo chciałam, ale nie wyszło – mówi dziennikarka.
Równie bolesne było to, co spotkało Woźniak-Starak po kilku latach, gdy pewien dziennikarz zaczął rozsiewać kłamstwo na temat ciąży Szulim:
Poszłam kiedyś na medialną konferencję i tam usłyszałam o sobie najgorszą rzecz, jaką tylko można sobie wyobrazić. Aż zrobiło mi się słabo, bo przed znajomymi nigdy nie ukrywałam, że byłam w ciąży. I nagle jedna z koleżanek mówi, że chodzi po sali dziennikarz, który rozpowiada, że parę lat temu byłam w ciąży i miała skrobankę. Dorwałam go – podkreśla Woźniak-Starak.
Na koniec Agnieszka mówi:
Ale wiesz co? Nie usunęłabym ciąży, mimo że uważam, że to kobiety powinny mieć w tej sprawie prawo decyzji.
Wykasujcie ten artykul.
To jest poronienie, trzy razy doświadczyłam tego w 6-7 tygodniu. Mdłości, gorączka, obfite pocenie się, ból i na koniec krwawienie…Nikomu nie życzę.
Na początku, jej ,,kariery”/gdy zaczynała pracę w telewizji/ sama mówiła że nie chce mieć dzieci .
6 tydzień to jeszcze nie jest poronienie
a co to mnie obchodzi,z kim i co robi i czy poroniła i z kim,,,,bleeeeeblleee
no cóż szkoda mi wszystkich …panów Aga zgarnia
wszystko szkoda nawet słów…..
Jakoś nie bardzo wierzę, że w ogóle udało jej się zajść w ciążę…
To jest indywidualna sprawa każdej kobiety . I tej dobrej i nie jak to Pan ujął
Usuwają potwory. Dobre, empatyczne kobiety tego nie robią. Ten dziennikarz, który rozpowiadał kłamstwa powinien być zwolniony i nigdzie nie zostać przyjętym w tym zawodzie.
.