Był miłością życia Stanisławy Celińskiej. Jej małżeństwo zakończyło się dramatem
12 maja Polskę zelektryzowała smutna wiadomość o śmierci Stanisławy Celińskiej, wybitnej artystki, która na zawsze zapisała się w historii rodzimej kultury. Choć jej ogromny talent aktorski i muzyczny budził powszechny podziw, życie prywatne gwiazdy nie było wolne od bolesnych doświadczeń i dramatycznych zwrotów akcji.
Celińska ma za sobą niezwykle burzliwy związek z aktorem Andrzejem Mrowcem, którego poznała podczas pracy nad spektaklem „Wesele” w Teatrze Telewizji. Mimo że para doczekała się dwójki dzieci, ich małżeństwo ostatecznie nie przetrwało próby czasu. W cieniu wielkiej kariery aktorka przez lata toczyła również wyczerpującą, ale ostatecznie zwycięską walkę z chorobą alkoholową.
Stanisława Celińska przyszła na świat w domu, w którym muzyka rozbrzmiewała od zawsze, co ukształtowało jej wrażliwość.
Choć ojciec był wziętym pianistą, a matka utalentowaną skrzypaczką, rodzice marzyli dla córki o bardziej stabilnej przyszłości, widząc ją raczej w roli lekarza niż artystki. Mimo ich oporu, ona od wczesnej młodości czuła magnetyczne przyciąganie sceny, co doprowadziło ją na kółko teatralne, gdzie stawiała pierwsze kroki u boku Andrzeja Seweryna.
Jej artystyczna droga nabrała tempa, gdy pomyślnie przeszła egzaminy do warszawskiej uczelni teatralnej, choć los sprawił, że jej ówczesny partner, Seweryn, zaczął te studia rok wcześniej. Choć ich młodzieńcze uczucie ostatecznie wygasło i każde poszło w swoją stronę, oboje po latach zachowali o sobie wyłącznie dobre wspomnienia.
Kariera aktorki rozwijała się błyskawicznie, przynosząc jej uznanie nie tylko w teatrze, ale także prestiżowe nagrody filmowe i muzyczne, w tym statuetki Orłów oraz Fryderyka.
Przełomowym momentem w jej życiu prywatnym okazały się przygotowania do spektaklu „Wesele”, podczas których los postawił na jej drodze Andrzeja Mrowca.
Między dwójką aktorów niemal natychmiast narodziła się silna fascynacja, która bardzo szybko popchnęła ich ku decyzji o zawarciu związku małżeńskiego. Początkowo wydawało się, że tworzą idealną parę, jednak proza życia i codzienne obowiązki zaczęły brutalnie weryfikować ich wzajemne oczekiwania.
Małżeństwo z Mrowcem od początku naznaczone było trudnymi charakterami obu stron, co generowało liczne spięcia i nieporozumienia.
Stanisława starała się łączyć intensywną pracę zawodową z budowaniem ogniska domowego, lecz różnice temperamentów stawały się coraz trudniejsze do pogodzenia. Mimo narastających problemów, para wierzyła, że pojawienie się potomstwa zdoła uratować ich sypiącą się relację i wnieść do domu nową energię.
Wkrótce na świat przyszło ich pierwsze dziecko, syn Mikołaj, a później dołączyła do niego córka Aleksandra, co na chwilę odmieniło priorytety rodziców. Choć dzieci stały się dla aktorki całym światem, ich obecność nie wystarczyła, by zakopać przepaść, jaka pogłębiała się między małżonkami.
Konflikty nie ustawały, a domowa atmosfera stawała się coraz bardziej duszna, co ostatecznie doprowadziło do bolesnej decyzji o definitywnym rozstaniu.
Proces rozwodowy był dla niej ogromnym ciosem, zwłaszcza że zbiegł się w czasie z innymi tragicznymi wydarzeniami, które wystawiły jej psychikę na ciężką próbę. Samotne macierzyństwo, konieczność zapewnienia bytu dwójce małych dzieci oraz ból po stracie ukochanej matki stworzyły mieszankę nie do zniesienia.
Przygnieciona ciężarem obowiązków i emocjonalną pustką, aktorka zaczęła szukać ukojenia w sposób, który niemal doprowadził ją na skraj przepaści.
Alkohol stał się dla niej początkowo niewinnym lekarstwem na stres i samotność, pozwalając na chwilę zapomnienia o problemach dnia codziennego. Z czasem jednak częstotliwość sięgania po kieliszek drastycznie wzrosła, a nałóg zaczął przejmować kontrolę nad każdym aspektem jej życia.
Mimo że odnosiła sukcesy na scenie, wewnątrz toczyła wyniszczającą walkę, tracąc kontakt z rzeczywistością i narażając na szwank relacje z najbliższymi.
Uzależnienie stało się murem, który oddzielał ją od świata, a każda próba radzenia sobie z traumami po rozwodzie kończyła się kolejnym upadkiem.
Aktorka przez pewien czas nie chciała dopuścić do siebie myśli, że sytuacja jest aż tak poważna, maskując cierpienie pracą ponad siły. W końcu jednak nadszedł moment krytyczny, w którym uświadomiła sobie, że jeśli nie podejmie radykalnych kroków, straci wszystko, co dla niej najcenniejsze.
Przełom nastąpił latem 1988 roku, kiedy to po latach walki z samą sobą, postanowiła definitywnie zerwać z nałogiem. Miała wówczas nieco ponad czterdzieści lat i zrozumiała, że to ostatnia szansa, by odzyskać godność i spokój ducha.
Od tamtego pamiętnego dnia nigdy więcej nie dotknęła alkoholu, wykazując się żelazną konsekwencją, która przejawiała się nawet w unikaniu kosmetyków zawierających choćby śladowe ilości tej substancji.
Choć choroba alkoholowa wyrządziła w jej życiu wiele szkód i mocno nadwyrężyła więzi rodzinne, aktorka podjęła ogromny wysiłek, by naprawić błędy przeszłości. Dzięki swojej determinacji i pokorze zdołała odbudować zaufanie u dzieci, co pozwoliło jej cieszyć się rolą matki i babci w pełnym tego słowa znaczeniu.
Jej postawa stała się dowodem na to, że nawet z najgłębszego mroku można wyjść na prostą, jeśli tylko znajdzie się w sobie dość siły.
Z biegiem lat rany po burzliwym małżeństwie i trudnym rozwodzie z Andrzejem Mrowcem zaczęły się powoli zabliźniać, ustępując miejsca wzajemnemu szacunkowi.
Po kilkunastu latach milczenia i żalu, byli partnerzy znaleźli w sobie gotowość do pojednania i odnowienia kontaktów na zdrowych zasadach. Ich obecne relacje stały się poprawne, co przyniosło spokój nie tylko im samym, ale przede wszystkim ich wspólnym dzieciom.
Dziś 12 maja Polskę obiegła wieść o śmierci Stanisławy Celińskiej. Artystka na zawsze zapisała się w sercach fanów nie tylko jako wybitna gwiazda, ale również silna kobieta, która pomimo trudności odniosła ogromny sukces i przezwyciężyła straszną chorobę. Miała 79 lat.
Doskonała w „Alternatywach”