Daria Trafankowska na rok przed śmiercią się zakochała. Miał kryminalną przeszłość
Co ciekawe, później były mąż Darii związał się z Małgorzatą Foremiank, z którą był w związku małżeńskim w latach 1998-2011. Warto dodać, że para poznała się na planie serialu “Na dobre i na złe”. Tam też Trafankowska poznała Foremniak, ale panie mimo okoliczności darzyły się sympatią. Po śmierci Darii to właśnie Foremniak m.in. zaopiekowała się synem aktorki i jej męża.
Daria Trafankowska, choć nie zaznała prawdziwej miłości do końca swoich dni u boku męża, ale niedługo przed śmiercią życie miłosne aktorki zaczęło kwitnąć. Kiedyś tarocistka przepowiedziała jej, że w życiu pojawi się “mężczyzna z przeszłości”, u boku którego będzie bardzo szczęśliwa i tak też się stało. Daria związała się wówczas z kolegą Janem z czasów studenckich, który był realizatorem w ośrodku TVP we Wrocławiu. W ostatnich wywiadach mówiła, że jest szczęśliwa, a nawet rozmawiała nawet z bliskimi o planowanym ślubie.
“Miało się na nich pojawić kilka osób, z którymi bardzo długo się nie widziałam, a z którymi przed laty łączyła mnie szczera przyjaźń. Nie przypuszczałam, że na widok jednego z nich serce zabije mi bardzo, bardzo mocno. Studiowaliśmy razem w Łodzi, on na wydziale operatorskim. Nie widzieliśmy się 20 lat…” – wyznała “Gali” aktorka.
Być może nie każdy wie, ale ukochany aktorki miał swoje za uszami. Jan był skazany na 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo ciężarnej dziennikarki Martyniki Ł. Motywem którego nigdy ostatecznie nie potwierdzono miała być chęć pozbycia się kochanki, by powrócić do żony. Kobieta została znaleziona w wannie, a ślady wskazywały na to, że padła ofiarą mordu. W 2001 roku Jan został jednak ułaskawiony przez samego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego po 11-letniej odsiadce. I choć miał mroczną przeszłość, był z Darią Trafankowską do samego końca, a ona czuła się przy nim szczęśliwa.
“[Martynika] nie była dziennikarką śledczą. Ale z racji jej zawodu sprawa stała się bardzo medialna. Trzeba było szybko kogoś znaleźć i skazać. I nigdy nie miałam pretensji do rodziców Martyniki o myślenie, że Jan jest mordercą. Najgorsze to stracić dziecko. Ale było mi głupio potem mówić, co myślę, bo nie stawałam jednoznacznie po ich stronie. Bo nigdy tego Janka nie chciałam oskarżyć o zabójstwo […]. Na początku wydawało mi się to niewiarygodne. A potem oczywiście ludzie zaczęli to roztrząsać. Pojawiały się opowieści o jego poprzednich romansach. Ale mi to mimo wszystko nie pasowało” – mówiła przyjaciółka dziennikarki (cyt. książka Izy Michalewicz).