Doda zabrała głos po śmierci posła Litewki. Rozmawiała z nim krótko przed tragedia: “Jeszcze przed obiadem żartowaliśmy…”
Śmierć Łukasza Litewki odbiła się szerokim echem nie tylko w świecie polityki, ale także w show-biznesie. Głos po tragedii zabrała również Doda, która w ostatnich miesiącach współpracowała z posłem przy działaniach na rzecz zwierząt. Jej słowa pokazują, jak bliska była to relacja i jak nagłe rozstanie.
W ostatnich miesiącach nazwisko Łukasza Litewki coraz częściej pojawiało się w kontekście działań społecznych prowadzonych razem z Dodą. Artystka zaangażowała się w nagłaśnianie problemu patoschronisk i poprawy warunków życia zwierząt, a polityk aktywnie wspierał te inicjatywy także na poziomie sejmowym. Ich wspólne wystąpienia i spotkania szybko zaczęły przyciągać uwagę, nie tylko ze względu na temat, ale też wyraźną nić porozumienia między nimi.
Doda nie ukrywała, że darzy Litewkę dużym szacunkiem, podkreślając jego wrażliwość i sposób działania. W jednym z wywiadów dla Plotka mówiła o nim wprost:
Jest bystry, ma dużą inteligencję emocjonalną. (…) Wystarczy, że na niego spojrzę, a on od razu wie, o co chodzi… Od razu umiera ze śmiechu.
Zwracała też uwagę, że jego postawa wyróżnia się na tle innych i że chciałaby widzieć więcej takich osób w życiu publicznym.
Ich relacja, choć przez niektórych interpretowana szerzej, opierała się przede wszystkim na wspólnym celu i realnym zaangażowaniu w sprawy, które dla obojga były ważne. W przestrzeni publicznej zapamiętano m.in. ich serdeczne powitanie w Sejmie czy wspólne działania na rzecz zwierząt, które odbiły się szerokim echem w sieci.
Po informacji o śmierci Litewki Doda opublikowała w mediach społecznościowych poruszający wpis. Na czarno-białym zdjęciu polityka napisała:
Jeszcze przed obiadem żartowaliśmy… Nic się nie martw, wszystko dokończę. Widzimy się w kolejnym wcieleniu ❤️
To krótkie zdanie wiele mówi o ich ostatnim kontakcie i nagłości całej sytuacji. Jeszcze kilka godzin wcześniej rozmawiali, planowali kolejne działania, a chwilę później pojawiła się informacja o tragedii.
Na tym jednak nie poprzestała. Doda wróciła do tematu chwilę później, publikując kolejne, jeszcze bardziej osobiste słowa. Tym razem nie było już odniesień do ostatniej rozmowy, tylko próba nazwania emocji, które przyszły po czasie.
Nie wierzę w wypadki. Ale co ja tam wiem. Jestem tylko załamaną piosenkarką, której pękło serce. Kontynuujmy to, co Łukasz w nas wszystkich zasiał, jego misja i idea nie umrze nigdy – napisała.
Dla artystki to nie tylko publiczna strata, ale też coś znacznie bardziej osobistego. Jednocześnie wybrzmiewa w nim apel, żeby nie zatrzymywać się na żałobie, tylko kontynuować działania, które były dla Litewki najważniejsze.
Łukasz Litewka był posłem Nowej Lewicy, samorządowcem i społecznikiem z Sosnowca. Szeroką rozpoznawalność zdobył dzięki nietypowej kampanii wyborczej, w której zamiast własnych haseł promował psy ze schronisk, pomagając im znaleźć nowe domy. Jako twórca inicjatywy #TeamLitewka angażował tysiące osób w pomoc potrzebującym, od zwierząt po osoby w kryzysie.
Do tragicznego wypadku doszło w czwartek po godzinie 13:00 na ulicy Kazimierzowskiej, między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem. Poseł jechał na rowerze, gdy został potrącony przez samochód. Według nieoficjalnych ustaleń przyczyną zdarzenia mogło być zasłabnięcie kierowcy. Pomimo interwencji służb, Litewki nie udało się uratować – zginął na miejscu. Miał 36 lat.
Historia Łukasza Litewki to przykład działalności, która wykraczała poza polityczne ramy. Łączył świat instytucji z realną pomocą i angażował ludzi wokół konkretnych działań. Jego współpraca z Dodą była jednym z wielu dowodów na to, że potrafił budować mosty między różnymi środowiskami.
Odejście Litewki to nagłe przerwanie drogi, którą konsekwentnie budował, zarówno w polityce, jak i działalności społecznej. Jeszcze niedawno angażował się w kolejne akcje pomocowe, dziś jego inicjatywy pozostają świadectwem tego, jak dużą wagę przywiązywał do realnej zmiany wokół siebie.
Słowa artystki – krótkie, ale bardzo osobiste – wybrzmiewają dziś szczególnie mocno. Pokazują, że za publiczną działalnością stały relacje, rozmowy i plany, które zostały nagle przerwane.