Ewa Tylman, 26-latka, której zaginięciem żyje cała Polska
Znacie jej historię?
Ewa Tylman / © Facebook Zaginięciem 26-letniej Ewy Tylman żyje cała Polska. W zeszły poniedziałek dziewczyna nie wróciła do domu po imprezie firmowej. Mieszkała w Poznaniu.
W poszukiwania zaginionej zaangażowali się jej przyjaciele, a w kluczowych momentach Ewy szukało nawet ponad 100 policjantów. Funkcjonariusze pracują zarówno w dzień i w nocy. Brzeg Warty przeszukują płetwonurkowie i policjanci na motorówkach.
Ewa Tylman zaginęła po spotkaniu integracyjnym pracowników drogerii, w której pracowała na kierowniczym stanowisku. Impreza zaczęła się w kręgielni w Galerii MM, około godziny 23 przeniosła się na ul. Wrocławską – najpierw na 15 minut do Pijalni Wódki i Piwa, następnie do klubu Mikstura, który Ewa opuściła o godzinie 3. Towarzyszył jej kolega. Jedna z kamer zarejestrowała wyraźnie zataczającą się parę. Dziewczyna ma na sobie szary płaszcz.
Policja podaje, że znajomi rozstali się na ul. Mostowej, przy przystanku tramwajowym Most św. Rocha. Później kamery zarejestrowały jedynie idącego mężczyznę.
Właśnie w okolicy Mostu św. Rocha odnaleziono dowód osobisty dziewczyny. Na nagraniu z klubu widać, jak Ewa upuszcza torebkę, z której rozsypują się jej rzeczy. Pomaga je zbierać jej towarzysz.
Policja dotarła do znajomego Ewy, jednak mężczyzna zeznał, że był na tyle pijany, że nie pamięta niczego z dnia wcześniejszego. Jedna z kamer zarejestrowała mężczyznę, gdy rozmawiała przez telefon, jednak po analizie rozmowy, policjanci stwierdzili, że nie wnosi ona niczego do śledztwa.
W sobotę w południe pracownicy biura detektywistycznego odnaleźli w rzece rękę. Początkowo wydawało się, że to przełom w sprawie, jednak badania wykazały, że ręka nie należy do Ewy.
Wczoraj rodzina zaginionej dostała SMS-a od rzekomego porywacza żądającego 500 tysięcy złotych. Policja tłumaczy jednak, że wiadomość traktowana jest jako żart, przynajmniej do momentu, w którym “porywacz” nie prześle nagrania potwierdzającego, że Ewa żyje.
W sprawę włączył się Krzysztof Rutkowski. Detektyw bierze pod uwagę trzy możliwości. Pierwsza zakłada, że towarzysz Ewy nie powiedział policji wszystkiego.
Druga bierze pod uwagę, że kobieta została wciągnięta do samochodu. Trzeciej hipotezy detektyw nie ujawnił.
Ewa Tylman ma 26 lat, 165 cm wzrostu i ważyła ok 60 kg. Ma ciemne włosy do ramion, uszy przylegające i nos z dołkiem na koniuszku. W dniu zaginięcia miała na sobie szary płaszcz z kapturem, czarne spodnie, czarny sweter i czarne buty na obcasie.
Rodzina dodaje, że Ewa choruje na tarczycę i musi regularnie zażywać hormon levotyroxine.
Biuro detektywistyczne wyznaczyło 10 tysięcy nagrody dla osoby, które wskaże miejsce przebywania Ewy.
W czwartek 3 grudnia na specjalnie zwołanej konferencji Krzysztof Rutkowski pokazał nagrania z monitoringu, które – jego zdaniem – wskazują na to, iż kobieta została zamordowana.
Rutkowski zasugerował, że kolega Tylman, z którym po raz ostatni widziano kobietę, może być satanistą, a zniknięcie kobiet:
“PRZERAŻAJĄCE FAKTY…
Moi ludzie zaczynają badać jedną z wersji, którą być może będziemy musieli brać pod uwagę. Adam Z. może być opętanym satanistą, który mógł wykonać rytualną egzekucję na Ewie!” – napisał detektyw na swoim profilu FB.
satanista?? a może zbok, co mu żadna nie chciała dać, co się naćpał i nachlał… chciał Ewę Tylman… ta mu nie dała to ją zabił :((