Gorzkie słowa Joanny Racewicz. To stało się z wieńcami od Tuska i Nawrockiego
Joanna Racewicz, jak co roku, pojawiła się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, by uczcić pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej. Wśród licznych wiązanek i zniczy zatrzymała się na dłużej, przyglądając się temu, jak wygląda dziś forma upamiętnienia. Widok kilkudziesięciu wieńców skłonił ją do głębszych przemyśleń.
Dziennikarka postanowiła podzielić się swoimi odczuciami w mediach społecznościowych.
Za każdym razem, z każdą rocznicą zachodzę w głowę — chodzi o pamięć o ludziach czy o wyścig, czyj wieniec bardziej godny? – napisała na InstaStory.
Jej słowa szybko odbiły się szerokim echem i wywołały dyskusję wśród obserwatorów.
Racewicz zwróciła też uwagę na bardzo podobne wiązanki złożone przez najważniejsze osoby w państwie: premiera i prezydenta. Zastanawiała się, czy nie pochodzą z tej samej kwiaciarni, publikując nawet ankietę dla internautów. Wielu z nich przyznało, że podziela jej wątpliwości, wskazując, że najważniejsza powinna być pamięć, a nie forma jej prezentowania.
Joanna Racewicz ponownie zabrała głos po wizycie na Powązkach. Dziennikarka postanowiła sprawdzić, co stało się z wieńcami złożonymi na grobach przez najważniejsze osoby w państwie i nie kryła rozgoryczenia tym, co zobaczyła.
Porzucone wiązanki i szarfy, które szybko straciły swoje znaczenie.
…szarfy w śmietniku. Wszystko to zrównane w byciu zbytecznymi. Poza politycznymi podziałami – napisała gorzko, komentując sytuację.
Dziennikarka podkreśliła, że dla niej pamięć wygląda inaczej.
Bo już inaczej nie umiem i nie chcę – dodała, jasno wskazując, jak ważna jest dla niej autentyczność w takich momentach.
widać okazałe wiązanki kwiatów ustawione przy kontenerze, co tworzy mocny i symboliczny kontrast. To właśnie ten obraz najbardziej poruszył Joannę Racewicz i skłonił ją do szczerego komentarza.
Dziennikarka nie ukrywała emocji i napisała wprost:
Gdybym mogła decydować, wydałabym te pieniądze na schroniska dla zwierząt, na domy dziecka, fundacje antyprzemocowe… Na cokolwiek, co pomoże żyjącym.
Widoczne są biało-czerwone szarfy i wieńce opatrzone nazwami instytucji. Dziennikarka zwraca uwagę, że za tym wszystkim stoją publiczne pieniądze i symbole narodowe, które zbyt szybko tracą swoje znaczenie.