Historia miłości Anity i Adriana z “ŚOPW”. Nie pokonała ich nawet choroba
Para Anity Szydłowskiej i Adriana Szymaniaka stała się jednym z największych sukcesów programu “Ślub od pierwszego wejrzenia” (3. edycja, 2018), tworząc trwałe małżeństwo i wspólnie wychowując dwoje dzieci, Jerzego i Blankę. Ich relacja, pełna miłości i wzajemnego wsparcia, w lipcu 2025 roku stanęła w obliczu dramatycznej próby, gdy u Adriana zdiagnozowano złośliwego glejaka IV stopnia mózgu, co wymusiło intensywne leczenie i publiczną walkę o powrót do zdrowia, wspieraną przez liczne zbiórki funduszy.
Małżeństwo Anity i Adriana jest jednym z największych sukcesów trzeciej edycji programu “Ślub od pierwszego wejrzenia”, ponieważ ich relacja rozkwitła niemal natychmiast po tym, jak się poznali.
Pierwsza myśl… jeszcze brakowało tylko korony i księżniczka przyszła, w sensie takim urokliwym. Uśmiechem zabija, spojrzeniem przeszywa na wylot — mówił Szymaniak podczas uroczystości.
Anita natomiast tak mówiła o ukochanym:
Jak zobaczyłam pierwszy raz Adriana, pomyślałam sobie, że to jest trochę taki karkus z siłowni — skomentowała Szydłowska.
W przeciwieństwie do większości par z randkowych reality show, Anita i Adrian do dziś pozostają w trwałym związku małżeńskim. Ich miłość zaowocowała narodzinami syna Jerzego w 2019 roku oraz córki Blanki rok później.
Jedno z pytań w testach psychologicznych, które wypełnialiśmy wtedy brzmiało: “Ty za pięć lat… jak sobie wyobrażasz swoje życie?”. Przyznam, że wtedy zadziwiła sama siebie odpowiedzią.
Z okazji piątej rocznicy ślubu Anita Szydłowska napisała:
Tym, że nie oczekiwałam wiele, że nie chciałam poznać księcia, chciałam po prostu budzić się każdego dnia przy swoim mężu, mieszkać w niewielkim mieszkaniu i być może być już mamą. Mój mąż również chciał być już za 5 lat tatą, spełnionym zawodowo. (…) Dostaliśmy więcej niż to o czym marzyliśmy, ale mieliśmy w sobie odwagę by po to sięgnąć — napisała Anita Szydłowska z okazji piątej rocznicy ślubu.
W lipcu stan zdrowia Adriana Szymaniaka gwałtownie się pogorszył. Konieczne było natychmiastowe przetransportowanie go karetką do szpitala, gdzie niezwłocznie poddano go serii badań.
Nie było czasu na badania, karetka pogotowia ratunkowego zabrała mnie w środku nocy. Wtedy pojawiły się następujące objawy: halucynacje, mdłości i wymioty, bardzo mocny ból głowy, gorączka, dreszcze — przekazał.
Diagnoza okazała się druzgocąca. U uczestnika programu wykryto glejaka IV stopnia, co w jednej chwili wywróciło do góry nogami zarówno jego życie, jak i jego bliskich. Adrian Szymaniak opowiedział otwarcie o pierwszych, z pozoru niejednoznacznych objawach, wśród których znalazły się m.in. zniekształcenia obrazu na ekranie oraz halucynacje.
Pamiętam, że osunęłam się na tym korytarzu szpitalnym i zaczęłam bardzo płakać. Nie mogłam się pozbierać. Wróciłam do sali, w której leżał Adrian. Uśmiechnęłam się do niego, a on się pytał, dlaczego płaczę. Powiedziałam mu, że dlatego, że jestem szczęśliwa, że jest już po operacji. Nie mogłam go załamać w tamtym momencie. Chciałam, żeby szybko doszedł do siebie. Szczerze wierzyłam, że to nie będzie ta diagnoza — wyznała Anita Szydłowska w rozmowie z Plejadą.
Odkąd postawiono diagnozę, małżeństwo otwarcie dzieliło się zmaganiami Adriana z chorobą, otrzymując potężne wsparcie nie tylko od bliskich, ale i od internautów oraz znanych osób, w tym Katarzyny Cichopek. W okresie wakacyjnym para intensywnie podróżowała między ośrodkami leczenia w Gliwicach i Bydgoszczy.
W pierwszym po ponad 7 godz. czekania na korytarzu niestety dowiedzieliśmy się, że Adrian nie może być kandydatem do badań klinicznych, za to w Bydgoszczy poczuliśmy nadzieję dzięki wspaniałym specjalistom — przekazała para.
Kilka tygodni później, w celu kontynuacji leczenia, rodzina przeprowadziła się do wspomnianego miasta. Tam, na początku grudnia, Adrian Szymaniak zakończył intensywny etap chemioterapii i radioterapii.
[Adrian] był niesamowicie silny, a z tygodnia na tydzień wyniki były bardzo dobre. Serce nam biło wczoraj mocno, gdy czekaliśmy na wyniki rezonansu, ale wszystko jest dobrze, żadnej progresji, brak obrzęku — przekazała ukochana Adriana na Instagramie.
Para ogłosiła jesienią swoją zaskakującą decyzję o zorganizowaniu drugiej ceremonii ślubnej, która miała symbolizować odnowienie przysięgi. Uroczystość tę wyznaczono na 12 grudnia.
Ślub będzie. Musi być i koniec. Do wesela się zagoi. Tak się mówi, prawda? Trzeba się tego trzymać. To była nasza wspólna decyzja, zanim poznaliśmy diagnozę Adriana — mówiła Szydłowska w rozmowie z “Plejadą”.
Anita, zaraz po powrocie z Bydgoszczy, natychmiast zabrała się za intensywne przygotowania do ceremonii, dzieląc się z internautami między innymi propozycjami swoich sukien ślubnych.