Nawrocka pokazała, jak urządziła się w Pałacu. Wszystko ujawniła przed kamerą
Marta Nawrocka od 100 dni mieszka w najbardziej strzeżonym adresie w Polsce, ale jak sama twierdzi… jej codzienność niemal wcale się nie zmieniła. W wywiadzie dla wPolsce24 opowiedziała o życiu rodzinnym, kulisach przeprowadzki do Pałacu, niespodziewanych reakcjach znajomych i jednym zwrocie, którego absolutnie nie znosi.
Pierwsza dama nie ukrywa – pewne rzeczy wciąż są dla niej nowe i “trochę dziwne”.
Choć przeprowadzka do Pałacu Prezydenckiego mogłaby sugerować totalną zmianę stylu życia, Marta Nawrocka zdecydowanie tonuje emocje.
W rozmowie z wPolsce24 wyznała, że rodzina Nawrockich funkcjonuje tak samo, jak wcześniej w Gdańsku – z pracą, obowiązkami i małymi dziećmi, które cały czas potrzebują uwagi.
Nasze życie się tak naprawdę nie zmieniło. Żyjemy tak, jak żyliśmy w Gdańsku.
Dodała, że wraz z mężem starają się pokazać dzieciom, że zmiana stanowiska nie zmienia ich roli jako rodziców. Jedyną realną różnicą jest to, że…
Chodzimy później spać, to tyle się zmieniło – przyznała z uśmiechem.
Pierwsza dama nie ukrywa, że wybory prezydenckie wiele zmieniły w jej relacjach.
To właśnie po 1 czerwca dostrzegła, kto naprawdę chce utrzymywać kontakt.
Nie wszyscy znajomi wiedzieli, jak mają się zachować. Ucichły telefony — wyznała.
Na szczęście po kilku tygodniach sytuacja zaczęła wracać na swoje miejsce, a Nawrocka dziś spotyka się ze znajomymi zarówno w Warszawie, jak i w Gdańsku.
To jeden z najbardziej zaskakujących fragmentów rozmowy.
Okazuje się, że pierwsza dama bardzo nie przepada za tym, jak zwracają się do niej nowi współpracownicy.
Najczęściej mówią do mnie „pani prezydentowo”. Nie do końca mi to pasuje – wyznała.
Nawrocka podkreśliła, że ten zwrot jest dla niej zdecydowanie zbyt “wyniosły”.
Nieswojo się czuję, kiedy tak do mnie mówią. Wolę: „pani Marto”.