Patrycja Markowska pierwszy raz pokazała 17-letniego syna. Zabrała Filipa do “DDTVN”
Alpaki to jedna z moich prac dorobkowych, mam jeszcze foty, aktorstwo, staram się rozwijać na wielu płaszczyznach. Zawsze lubiłem pracować, bo przynosi mi to wiele satysfakcji. Tak jak nie do końca dogaduję się ze szkołą, tu mogę robić coś, co sprawia mi przyjemność i dostaję za to pieniądze. Mam też firmę, gdzie pracuję jako opiekun. Mamy tam różne sportowe eventy, gdzie opiekujemy się dzieciakami w różnym wieku — powiedział.
Filip przyznał, że chciałby pójść muzyczną drogą swojej mamy, ale bardzo zależy mu na samodzielności. Podkreśla, że nie chce korzystać z jej nazwiska ani wsparcia przy budowaniu kariery.
Dla mnie najważniejsze jest to, żeby wszystko osiągnąć samemu i rozwijać się własnymi siłami. Muzyka zawsze mnie fascynowała. Gdy jeździłem na koncerty mamy czy dziadka, ten świat wydawał mi się magiczny. Z czasem zacząłem pisać pierwsze rapowe teksty, a na początku liceum podszedłem do tego już na poważnie, z myślą o wydawaniu — opowiedział.
Patrycja Markowska podkreśliła, że doskonale rozumie postawę syna i jego potrzebę niezależności. Jak przyznała, sama kiedyś była w podobnej sytuacji i również chciała iść własną drogą, bez wsparcia znanego nazwiska.
Filip całkowicie się odciął, ale ja miałam dokładnie tak samo z moim tatą. Dostawaliśmy wiele propozycji wspólnych występów czy duetów, a ja unikałam tego jak ognia — wspominała.