Plan “Lalki” Netflixa pobija serca przechodniów Warszawy! Piękne kostiumy, powozy i odmienione ulice (FOTO)
W sieci roi się od nagrań pięknych scenerii.
Ekranizacja „Lalki” Bolesława Prusa niespodziewanie stała się jednym z najgłośniejszych tematów w polskim świecie filmowym. Fani literatury i widzowie mają powody do ekscytacji. Powstają aż dwie adaptacje kultowej powieści: film kinowy oraz serial Netflixa.
Netflix nie ogląda się na zamieszanie wokół projektu i konsekwentnie realizuje swoją wizję. W Warszawie trwają już zdjęcia do serialu w reżyserii Pawła Maślony, a produkcja nabiera tempa.
Ekipa filmowa zadbała o wyjątkową dbałość o detale, czego najlepszym dowodem jest przemiana Krakowskiego Przedmieścia w tętniącą życiem XIX-wieczną ulicę.
Spacerując po centrum Warszawy, można poczuć klimat epoki Prusa. Tłumy statystów w starannie dobranych historycznych strojach, odrestaurowane kamienice, stylowe powozy.
Wszystko to przyciąga nie tylko przypadkowych przechodniów, ale także internetowych twórców treści. TikTok i Instagram zalała fala nagrań z planu zdjęciowego, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
Premiera serialu Netflixa nie ma jeszcze oficjalnej daty, ale już teraz wiadomo, że będzie to jedna z najbardziej widowiskowych polskich produkcji ostatnich lat.
Poprawka – wspomniana wcześniej produkcja “Nasze czasy” to film, a nie serial. A jeszcze co do “Amanecer” to myślę, że zabieg z protagonistami ze sporą różnicą wieku był tu celowy by jeszcze bardziej podkreślić skomplikowany charakter ich relacji. Natomiast wątek relacji głównego bohatera, Leonela, z jego dziećmi jest cudny. Dzieciaki grają świetnie, są wiarygodne. I naprawdę autentyczne w scenach z serialowym ojcem. Widać, że Fernando też dobrze się z nimi gra. Ten wątek to jeden z największych plusów tego serialu.
Bardzo lubię produkcje kostiumowe więc i tę serialową “Lalkę” pewnie obejrzę. Natomiast obecnie przymierzam się do obejrzenia innego netflixowego serialu z motywem historycznym i przenosinami w czasie czyli meksykańskiego serialu “Nasze czasy”. Gra w nim bardzo znana w Meksyku, ale i u nas Lucero. Z ciekawości pewnie rzucę na ten serial okiem choć teraz pochłonął mnie inny. Mianowicie również meksykańska serialowa nowość pt. “Amanecer”. Gra tam, jak często jest określany, król meksykańskich telenowel Fernando Colunga. Bardzo rzadko wracam do tego gatunku, ale tutaj zainteresowała mnie historia, zaintrygowała złożoność postaci głównego bohatera, Leonela granego przez Colungę i cały klimat tej produkcji. To taki nieoczywisty mix klasycznej hacjendowej telenoweli z serialem sensacyjno-kryminalnym. Pojawiają się różne zarzuty wobec tej telenoweli począwszy od sporej różnicy wieku między protagonistami, a skończywszy na tym, że spora część obsady jest dość dojrzała. Równocześnie wysoka oglądalność wskazuje, że dla większości widzów są to walory. Dla mnie również i z przyjemnością i zaciekawieniem oglądam ten serial, pomimo iż jest dostępny tylko w oryginale. Liczę na to, że kiedyś trafi u nas do tv lub na któreś vod. Po ledwie kilkunastu odcinkach widać, że to jedna z najlepszych ról Fernando, który najlepiej sprawdza się w rolach zdecydowanych postaci, kiedy może aktorsko poszaleć. Różnica wieku między nim, a partnerującą mu Livią Brito nie jest aż tak widoczna, bo jest on w świetnej formie. A aktorska chemia wbrew obawom wg mnie między nimi jest. Co do reszty obsady to z uwagi na obecne w fabule nawiązania do przeszłości wskazane jest żeby byli to doświadczeni aktorzy. Obsada jest mocna. Na czele z Fernando, przez Anę Belenę grającą niesamowicie jego siostrę, imponujący czarny charakter, aż po młodego Emilio Osorio grającego fantastycznie chłopaka z trudnościami adaptacyjnymi. Bardzo wiarygodne postaci. Do tego plastyczna czołówka zgrabnie operująca światłem, które nawiązuje do tytułu serialu oraz bardzo trafna ścieżka dźwiękowa. W czołówce elegancka i stonowana, a w tyłówce umiejętnie odnosząca się do meksykańskiej kultury. Serial, który naprawdę warto by wyemitować w Polsce.