Poruszony 33-letni syn Agnieszki Maciąg na pogrzebie. Tak żegna mamę
W poniedziałek, 15 grudnia, świat pożegnał jedną z najjaśniejszych ikon polskiej mody lat 90. i autorkę bestsellerów o “pełni życia”. Pogrzeb Agnieszki Maciąg na Cmentarzu Powązki Wojskowe był ceremonią pełną wzruszeń, skupioną wokół tych, którzy kochali ją najbardziej. Obok pogrążonego w żałobie męża, Roberta Wolańskiego, i nastoletniej córki Heleny, na ceremonii pojawiła się też postać, o której opinia publiczna słyszy rzadziej – jej dorosły syn, Michał.
Pierworodny Agnieszki Maciąg, którego doczekała się ze związku z Pawłem Maciągiem, na co dzień prowadzi własne życie zawodowe, związane m.in. z tematyką webinarów i rozwoju osobistego. To właśnie w social mediach skierowanych do swojej społeczności po raz pierwszy publicznie pożegnał matkę.
Kilka dni po śmierci Agnieszki Maciąg opublikował wzruszający wpis, zaczynający się od słów:
“Kochana Grupo. Niestety, dzisiaj moja ukochana Mama, Agnieszka Maciąg, odeszła po długiej walce z chorobą”. W swoim komunikacie prosił, by zamiast załamywania się, poczuć wdzięczność za wspólny czas. “Boli tak bardzo, bo tak bardzo ją kochaliśmy”
– dodał, jednocześnie przepraszając za opóźnienia w pracy i obiecując, że wróci do niej, gdy się “pozbiera”.
Podczas ceremonii na Powązkach widok tej trójki – 33-letniego syna z pierwszego związku, męża i nastoletniej córki, był niezwykle przejmujący.
Michał stanął ramię w ramię z rodziną, by oddać hołd matce. Jego obecność była namacalnym dowodem na to, że Agnieszka Maciąg, mimo publicznego wizerunku ikony, była przede wszystkim mamą dwóch dzieci, które łączy teraz wspólna, ogromna strata.
Wzruszenie potęgowały słowa, które wcześniej napisał:
“Mimo że mama chorowała od dawna, to nie wierzyłem, że w tym wszechświecie jest możliwość, żeby taka osoba mogła przedwcześnie odejść…”.
Ta dziecięca niemal niedowierzanie w śmierć rodzicielki, wypowiedziana przez dorosłego już mężczyznę, rozdzierała serca obserwatorów.
Ceremonia pogrzebowa przebiegła zgodnie z wolą najbliższych – w duchu spokoju i miłości. Mąż Agnieszki, Robert Wolański zwrócił się do żałobników z wyjątkową prośbą. Zamiast kwiatów poprosił o wsparcie Fundacji Onkologicznej Rakiety, podając numer konta z tytułem “PEŁNIA ŻYCIA”. Ten gest, tak bardzo zbieżny z filozofią życia Maciąg, stał się wspólnym mianownikiem dla wszystkich pogrążonych w żalu: męża, córki i syna.
W ostatniej drodze Agnieszki Maciąg wzięli udział również przyjaciele ze świata kultury, jak Paweł Wilczak, Piotr Adamczyk czy Monika Olejnik. Jednak to właśnie kadr z najbliższą rodziną, w tym z dorosłym synem Michałem, który po latach znów pojawił się publicznie u boku matki, zapadnie w pamięć jako najsmutniejszy i najbardziej osobisty obraz tego dnia. Pokazał on, że nawet za największymi ikonami stoją zwykłe, ludzkie historie miłości, rodziny i nieutulonego żalu.