Tak wygląda grób Bożeny Dykiel. Postąpiono wbrew woli rodziny
Ostatnie pożegnanie Bożeny Dykiel poruszyło nie tylko środowisko artystyczne, ale i widzów, którzy przez lata śledzili jej role w teatrze, filmie i telewizji. Uroczystości miały podniosły, państwowy charakter, a w kościele przy Placu Teatralnym zabrakło wolnych miejsc. Po mszy urna z prochami aktorki spoczęła na Powązkach Wojskowych.
To właśnie tam, przy świeżo usypanym grobie, widać dziś skalę emocji, jakie towarzyszyły żałobnikom. Widok może zaskakiwać, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej prośby rodziny.
Bożena Dykiel była jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sceny. Publiczność zapamiętała ją zarówno z ról teatralnych, jak i filmowych, od klasyki kina po seriale, które na stałe wpisały się w ramówki telewizji. W ostatnich latach widzowie oglądali ją m.in. w “Na Wspólnej”, gdzie stworzyła postać, bez której trudno wyobrazić sobie ten serial.
12 lutego, w wieku 77 lat, artystka zmarła niespodziewanie. Informacja o jej odejściu wywołała falę wspomnień i podziękowań za dekady pracy scenicznej. W mediach społecznościowych głos zabierali zarówno aktorzy młodszego pokolenia, jak i twórcy, którzy pracowali z nią przed laty.
Msza żałobna odbyła się w południe w Kościele Środowisk Twórczych przy Placu Teatralnym w Warszawie. Świątynia wypełniła się rodziną, przyjaciółmi, przedstawicielami świata kultury oraz fanami, którzy chcieli osobiście oddać hołd aktorce. W uroczystości uczestniczyli także reprezentanci władz państwowych, gdyż miała ona oficjalny charakter.
Jedno z przemówień wygłosił wiceminister kultury Sławomir Rogowski, prywatnie zaprzyjaźniony z rodziną. Wspominano nie tylko zawodowe sukcesy Dykiel, ale też jej temperament, poczucie humoru i bezpośredniość.
Niestety już na początku nabożeństwa doszło do niezręcznej sytuacji. W trakcie modlitwy zadzwonił telefon jednego z uczestników. Dźwięk był na tyle donośny, że duchowny przerwał na chwilę ceremonię, prosząc o wyłączenie komórek. Po pewnym czasie sytuacja się powtórzyła, co wywołało widoczne poruszenie wśród zgromadzonych. Mimo tych incydentów msza przebiegła w atmosferze skupienia i wzruszenia.
Po ceremonii urna z prochami aktorki została odprowadzona na Powązki Wojskowe, gdzie spoczęła w rodzinnym grobie.
Jej grób znajduje się w kwaterze C, w rzędzie 1B-6 – tuż obok miejsca, gdzie we wtorek spoczął Edward Linde-Lubaszenko.
Już po zakończeniu uroczystości uwagę zwraca widok samego grobu. Miejsce pochówku niemal całkowicie przykryły kwiaty – wieńce od rodziny, przyjaciół, przedstawicieli instytucji państwowych oraz dziesiątki bukietów przyniesionych przez żałobników. Wśród nich znalazły się również kompozycje od przedstawicieli władz.
Na zdjęciach widać krzyż z tabliczką z imieniem i nazwiskiem aktorki, otoczony czerwonymi różami, kolorowymi wiązankami i zniczami ustawionymi w szklanych lampionach. Zielona płyta wokół grobu niemal zniknęła pod kwiatami.
Ten obraz stoi jednak w wyraźnym kontraście do prośby, jaką rodzina zamieściła w nekrologu. Bliscy apelowali, by zamiast przynoszenia bukietów wesprzeć Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach – miejsce szczególnie ważne dla aktorki. Mimo to wielu uczestników uroczystości nie potrafiło zrezygnować z tradycyjnego gestu pożegnania.
Grób Bożeny Dykiel stał się dziś miejscem, w którym widać, jak bardzo była kochana, zarówno przez najbliższych, jak i przez publiczność.
I zapewne jeszcze długo będzie tonął w kwiatach.