Życie nie rozpieszczało Joe Bidena. Tragedia goniła tragedię. Jak wyglądała przeszłość 81-latka?
Po tragicznej śmierci pierwszej żony i córki miał myśli samobójcze. Później stracił syna...
W niedzielę wieczorem Joe Biden potwierdził krążące wcześniej spekulacje i uroczyście ogłosił, że wycofuje się z kampanii prezydenckiej. Decyzja miała być podyktowana jego pogarszającym się stanem zdrowia i ogólną formą fizyczną oraz psychiczną.
Choć Joe Biden dożył pięknego wieku 81 lat, jego życie niemal od samego początku nie było usłane różami. Przyszedł na świat 20 listopada 1942 roku jako jeden z czwórki dzieci Josepha Robinette’a Bidena Sr. i Catherine Eugenii Biden. Już w dzieciństwie przeżywał traumę, gdy w szkole i wśród rówieśników nękano go za jąkanie się, z którym walczył przez kolejne 20 lat.
“Nie znam niczego gorszego, co mogłoby mnie bardziej obedrzeć z godności, niż jąkanie w czasie szkoły podstawowej” – wyznał w przemówieniu z 2008 roku.
W trakcie studiów, będąc na wakacjach na Bahamach Joe Biden poznał Neilię Hunter – córkę właściciela małej restauracji. Między młodymi ludźmi narodziło się tak silne uczucie, że para pobrała się w 1966 roku. Małżeństwo doczekało się trójki dzieci: Naomi Christiny, Roberta Huntera oraz Josepha Robinette’a, którego nazywano Beau.
W 1972 roku Joe Biden postanowił spełnić swoje marzenia o karierze politycznej i w wieku 29 lat dostał się do Senatu. Niestety, sześć tygodni po wygranej jego szczęście zostało brutalnie przerwane przez wypadek rodziny – 18 grudnia 1972 roku jego żona i dzieci miały wypadek samochodowy. Synowie trafili do szpitala, a żona i roczna córeczka zginęły na miejscu.
“Byłem właśnie w Waszyngtonie, zatrudniałem nowych pracowników, kiedy dostałem telefon od ratowników medycznych. Do telefonu podeszła całkiem młoda kobieta. Była strasznie zdenerwowana. “Musisz wrócić do domu. Był wypadek. Ciągnik uderzył w twoją żonę i troje dzieci, gdy pojechali na zakupy”, powiedziała” – wspominał Joe Biden podczas jednego z wystąpień cytowany przez TVN 24.
Po śmierci żony i córki 29-letni senator całkowicie się załamał. Tragedia okazała się dla niego tak silnym ciosem, że rozważał nawet popełnienie samobójstwa.
“Naprawdę myślałem o tym, co by się stało, gdybym tak po prostu poszedł na most Delaware Memorial i skoczył, żeby ze sobą skończyć. Nie miałem jednak odwagi nawet wsiąść do auta, żeby zbliżyć się do mostu (…) Nie piję w ogóle alkoholu. Nigdy nie wypiłem nawet małego drinka. Pamiętam jednak, że w tamtym czasie wyciągnąłem butelkę ginu i postawiłem na stole w kuchni. Nie zdecydowałem się jednak nalać sobie do kieliszka. Tak naprawdę życie uratowali mi moi synowie” – wyznał w filmie dokumentalnym CNN.
Z kolei w autobiograficznej książce “Promises to keep” z 2007 roku podkreślił, że nie miał serca pozbawiać swoich synów również ojca:
“Kiedy jednak wracałem do szpitala i patrzyłem na śpiących Huntera i Beau, zastanawiałem się, jakie jeszcze okropieństwa szykuje dla nich los. I myślałem, kto im wyjaśni, dlaczego mnie nie ma w ich życiu. Wiedziałem, że nie miałem innego wyjścia, tylko przeżyć właśnie dla nich”
Niestety, śmierć żony i córki nie była jedyną tragedią, która spadła na Joe Bidena. Kilka lat później jego najstarszy syn Beau Biden poważnie zachorował, a w 2015 roku zmarł na raka mózgu. Pierworodny polityka miał wówczas 46 lat. Zostawił po sobie żonę Hallie i osierocił dwoje dzieci.
“Kiedy Beau umierał, kazał mi obiecać, że nie wycofam się z działalności politycznej. On wiedział, że zaopiekuję się rodziną, ale martwił się, że schowam się w skorupie i nie dopuszczę świata zewnętrznego do siebie. Dużo czasu zajęło mi uświadomienie sobie tego, co jest moim obecnym motorem do działania. Żeby każdego dnia budzić się i mówić sobie: Mam nadzieję, że jest ze mnie dumny” – wyznał później Joe Biden w wywiadzie dla CNN.
Z kolei jego drugi syn, Hunter Biden przez lata zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. W czerwcu 2024 roku 54-latek stanął przed sądem oskarżony o nielegalne nabycie i posiadanie broni podczas nadużywania lub uzależnienia od narkotyków i został uznany za winnego. To pierwszy w historii przypadek skazania syna urzędującego prezydenta USA. W wydanym po wyroku oświadczeniu Joe Biden zadeklarował, że nie skorzysta z prawa łaski i akceptuje werdykt. Jednocześnie zapewnił, że zamierza dalej wspierać syna w walce z uzależnieniem:
“Jill i ja zawsze będziemy kochać i wspierać Huntera. Nic tego nie zmieni”.