Grób jak z filmu grozy? Zdjęcie żyjącej córki na pomniku zmarłej biznesmenki wywołało lawinę komentarzy
Choć z reguły kojarzą się z symbolem powagi i zadumy, to pewien grobowiec pod Warszawą zaskoczył wszystkich okolicznych mieszkańców. Mało kto odważyłby się na taki grób.
Nietypowy grób polskiej przedsiębiorczyni
Groby od zawsze przyciągają uwagę. Cmentarze i znajdujące się na nich mogiły to od setek lat miejsca ciszy, zadumy i szacunku, w których bliscy żegnają zmarłych. Często są skromne, czasem okazałe, ale niemal zawsze podporządkowane powadze towarzyszącej śmierci.. Zdarzają się jednak takie, które wywołują silne emocje i na długo zapadają w pamięć.
Jeden z nich swego czasu wstrząsnął opinią publiczną w całej Polsce. W miejscowości Lipków pod Warszawą znajduje się grób Elżbiety Studzińskiej – znanej polskiej przedsiębiorczyni i właścicielki kontrowersyjnego warszawskiego hotelu “Czarny Kot”. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to typowy nagrobek.
Sądowa batalia o losy hotelu “Czarny Kot” w Warszawie
Hotel “Czarny Kot”, który posiadała Elżbieta Studzińska miał bardzo ciekawą historię. Od lat 80. był wielokrotnie rozbudowywany – bez pozwoleń na budowę, zyskując przy tym niecodzienny wygląd. Przez lata jego właścicielka walczyła o utrzymanie budynku, angażując się w długie batalie sądowe i wielokrotnie opierając się nakazom rozbiórki.
Dopiero w 2018 roku zakończono postępowania, które otworzyły drogę do częściowej, a następnie całkowitej likwidacji obiektu, a ostatecznie hotel został rozebrany w 2021 roku, czyli rok przed śmiercią jej właścicielki. Miejsce jej pochówku szokuje przepychem.
Szokujący grób Elżbiety Studzińskiej
Centralnym elementem grobu Elżbiety Studzińskiej są dwie duże, pionowe płyty z fotografiami, które natychmiast przyciągają wzrok. Analizując zdjęcie grobu, uwagę zwraca jego symetria i monumentalność. Najbardziej zaskakującym elementem są jednak ogromne, postawione w pionie fotografie.
Jedno zdjęcie przedstawia Elżbietę Studzińską, a drugie jej córkę Katarzynę, która wciąż żyje. To właśnie ten detal przez lata budził największe emocje i kontrowersje. Obecność wizerunku osoby żyjącej na nagrobku – nawet jeśli kiedyś sama tam spocznie – zostało przez wielu uznane za złamanie niepisanych zasad cmentarnej symboliki i tradycji.




Taką budowle zniszczyć to sabotaż ,do paki z takim decydentem !!!
To jest po prostu chore.