Gwiazda “M jak Miłość” w najtrudniejszym momencie usłyszała diagnozę. Choroba wszystko zmieniła
Małgorzata Pieńkowska od ponad 25 lat występuje w jednej z głównych ról w kultowym “M jak miłość”. Przed laty przeżyła prawdziwy dramat – była w trakcie bolesnego rozwodu, gdy usłyszała przerażającą diagnozę.
U Małgorzaty Pieńkowskiej zdiagnozowano nowotwór
Małgorzata Pieńkowska to popularna aktorka znana przede wszystkim z telewizji i teatru. Największą popularność zyskała dzięki roli Marii w kultowym serialu “M jak miłość”. W 2003, kiedy miała 37 lat dowiedziała się, że zachorowała na nowotwór piersi. Tak druzgocząca diagnoza początkowo doprowadziła ją do załamania – w tym czasie rozstała się z mężem, zostając sama z córką Iną. Pomimo tego nie poddała się, skupiając się na pracy, jednocześnie unikając publicznego mówienia o chorobie.
Pewnie inna kobieta w mojej sytuacji uznałaby, że choroba to wystarczający ciężar do udźwignięcia i nie dokładałaby już do niego rozwodu, lecz ja byłam zdeterminowana. Pomyślałam, że skoro nie można uzdrowić relacji z drugą osobą, trzeba uzdrowić siebie. Uporządkowałam więc swoje życie – mówiła w jednym z wywiadów.
Małgorzata Pieńkowska opowiedziała o swoim życiu z chorobą
Aktorka nie ukrywa swojej wiary i jak podkreśla, Bóg miał darować jej życie.
Jestem jedną z osób, które mają darowane życie. 18 lat temu Szef, tam na górze, zadecydował, że mam jeszcze pożyć, żeby się czegoś tutaj, na ziemi, nauczyć. Tak ja to czytam – mówiła 4 lata temu w rozmowie z weekend.gazeta.pl.
Aktorka dziś przyznaje, że w trakcie choroby mogła się skupić przede wszystkim na sobie, żyjąc jednocześnie pełnią życia.
To są rzeczy niedające się opowiedzieć. Każdy, kto przeżył doświadczenie ocierające się o ostateczne, wie, że tak właśnie jest. Życie odczuwa się mocniej. I powiem pani, że w chorobie mój kontakt ze sobą był wyjątkowy. Świat zewnętrzny nie miał na mnie wpływu. Nikt i nic. Ważna byłam tylko ja. To jest fenomenalne uczucie! – powiedziała w tym samym wywiadzie.
Choć może to brzmieć dziwnie Małgorzata Pieńkowska w czasie choroby poczuła niezwykłą siłę.
Silna jest ta kobieta, która zna siebie i ma w sobie ową siłę, moc. Ja zawsze ją czułam, daną tam, na górze… Podczas choroby doświadczyłam jej naprawdę – mówiła w wywiadzie dla “Tiny”.
Małgorzata Pieńkowska pokonała nowotwór
Wspomniane wcześniej “fenomenalne uczucie” do dziś jej towarzyszy, jednak dziś, wiele lat po chorobie nie pojawia się tak często.
Oczywiście teraz również jestem w stanie je osiągać, choć jest trudniej, ponieważ w normalnym, codziennym życiu wszyscy jesteśmy rozpraszani różnymi sprawami i nie koncentrujemy się na sobie tak jak powinniśmy. Boże, jaka jestem poważna i mądra – mówiła w rozmowie z weekend.gazeta.pl.
Choroba zmieniła również jej charakter. Dziś ma w sobie dużo więcej cierpliwości i wewnętrznego spokoju.
Chyba właśnie ona sprawiła, że jestem teraz, jaka jestem. Z natury jestem złośnicą. Czasami, jak zdarza mi się z jakiegoś powodu wściec albo czyjeś postępowanie mi się nie podoba, to mówię sobie: Małgosia! Gdzie ty pchasz swoją energię? Zajmuj się sobą. Gdy spotykam osoby, które w mojej ocenie są niemiłe, to sobie myślę: Mój Boże! Jak on musi męczyć się sam ze sobą.
Nauczyła się również, jak wielkim darem jest życie, więc trzeba cieszyć nawet z najmniejszych, czasem zupełnie niepozornych drobiazgów.
Choroba mi na pewno pokazała – i zakomunikowała to drukowanymi literami – że życie jest olbrzymim darem. Jak człowiekowi się wydaje, że zupełnie nie ma się z czego cieszyć, to może chociażby spojrzeć na swojego ukochanego kota lub psa. I cieszyć się z tego, że zwierzaki są obok niego. Że ma przyjaciół. Że przeczytał książkę – mówiła.





Gosiu jesteś bardzo dzielna kobietą. 3maj się