Gwyneth Paltrow ma sposób na szczupłą sylwetkę
W to, że Gwyneth Paltrow należy do grona osób szczupłych, a nawet chudych, nie wątpi chyba nikt. Podobno, jak ma się 40 wiosen na karku, to zrzucić parę dodatkowych kilogramów jest znacznie trudniej, niż to miało miejsce kilka lat wstecz. Jak zatem Paltrow udaje się utrzymać taką sylwetkę?
Odpowiedź brzmi: Jada tylko warzywa gotowane na parze.
– Gwynet nie dotyka węglowodanów. Ona jada tylko warzywa gotowane na parze. Wszyscy mieli ucztę w postaci pizzy i makaronu, a ona zjadała swoje warzywka i piła gazowaną wodę mineralną – powiedział informator w rozmowie z US Magazine, relacjonując jej kolację z rodziną na mieście, jaką jadła tydzień temu.
Stosunek gwiazdy do żywności zmienił się po tym, gdy zachorował jej tata:
– Zaczęłam rozważać skutki jedzenia po tym, jak w 1998 roku u mojego taty zdiagnozowano raka gardła – powiedziała Beach Magazine.
Kiedy Bruce zmarł w 2005 roku, Gwyneth wyeliminowała z diety nabiał i gluten.
To się nazywa samozaparcie!

a właśnie zdrowe węglowodany chronią przed rakiem…
gość, 28-08-13, 09:32 napisał(a):Nienawidze przesadyzmu-oczywiscie jedzenie za duzo węglowodanów i glutenu nie jest dobre, ale nie może sobie od czasu do czasu zjeść pizzy? Chore.Rzecz w tym że można, tylko jedni chcą, a inni nie. No sorry, ale ja na przykład nie chcę, bo jakoś mnie odrzuca od tego skapującego tłuszczu. Weź sobie do jednego kawałka pizzy przyłóż ręcznik papierowy i zobacz co jesz. Mnie się robi niedobrze, równie dobrze mogłabym wypić trochę przesmażonego oleju z frytek i się tym podniecać.
gość, 28-08-13, 09:32 napisał(a):Nienawidze przesadyzmu-oczywiscie jedzenie za duzo węglowodanów i glutenu nie jest dobre, ale nie może sobie od czasu do czasu zjeść pizzy? Chore.Cóż jeśli ma ona powód by nie jeść np glutenu a nie jest to jedynie jej fanaberią, nawet jeśli nie ma celiakii tylko np nadwrażliwość to raczej nie może od czasu do czasu pozwolić sobie na kawałek pizzy- szczególnie po dłuższym odstawieniu. To byłaby wątpliwa przyjemność. Zresztą nie każdy lubi i uważa za przyjemne takiego typu jedzenie.
gość, 28-08-13, 09:40 napisał(a):gość, 27-08-13, 20:36 napisał(a):O! tak tak! Najlepsze przepisy z jakich korzystam pochodzą właśnie z blogów wegetariańskich, tyle że zazwyczaj dorzucam jakiegoś mięsa lub jajka. Ale z takich typowo wege dań to uwielbiam burgery ze strączków (zresztą jak same strączki) Ja bardzo lubię wegetariańskie knajpy, właśnie za niestandardowe podejście do jedzenia. Szczerze to nie kojarzę żadnej restauracji niewegetariańskiej, w której można do posiłku zamówić kilka odmian yerba mate, kwas chlebowy w kilku smakach, różne odmiany soku z brzozy, lemoniadę z ogórków lub pietruszki… W mięsnych restauracjach to głównie cola, nestea i herbata za 5 zł od filiżanki 🙂 To samo z posiłkami. Który “mięsożerca” potrafi wykorzystać w kuchni tyle odmian kaszy, makaronów, mąk, ryżu? Sama myślę nad przejściem na wegetarianizm, ale obawiam się, że trochę za dużo z tym zachodu (bilansowanie diety, szukanie na opakowaniach produktów składników odzwierzęcych itd.). Ale same przepisy… rewelacja. Lekko, smacznie, ciekawie. I nie są to tylko warzywa na parze ;)Mówisz o restauracjach czy barach typu green way, bio way? Ja unikam tego typu barów jedzenie mają zazwyczaj stare i nieświeże. Co do zwykłych restauracji zawsze znajdze sie coś dla wegetarian (i nie mówię o sałatce greckiej czy pizzy)-we włoskich czy indyjskich knajpkach połowa dań są wege. Raczej nie chodziło o sieciówki i bary sałatkowe, tylko knajpki czy restauracje choć prawdopodobnie niestety obecne tylko w dużych miastach. Nad czym ubolewam bo sama mieszkam w czarnej dziurze, a nie raz widziałam recenzje z tego typu knajpek i aż ślinka cieknie na sam widok.
gość, 27-08-13, 20:36 napisał(a):O! tak tak! Najlepsze przepisy z jakich korzystam pochodzą właśnie z blogów wegetariańskich, tyle że zazwyczaj dorzucam jakiegoś mięsa lub jajka. Ale z takich typowo wege dań to uwielbiam burgery ze strączków (zresztą jak same strączki) Ja bardzo lubię wegetariańskie knajpy, właśnie za niestandardowe podejście do jedzenia. Szczerze to nie kojarzę żadnej restauracji niewegetariańskiej, w której można do posiłku zamówić kilka odmian yerba mate, kwas chlebowy w kilku smakach, różne odmiany soku z brzozy, lemoniadę z ogórków lub pietruszki… W mięsnych restauracjach to głównie cola, nestea i herbata za 5 zł od filiżanki 🙂 To samo z posiłkami. Który “mięsożerca” potrafi wykorzystać w kuchni tyle odmian kaszy, makaronów, mąk, ryżu? Sama myślę nad przejściem na wegetarianizm, ale obawiam się, że trochę za dużo z tym zachodu (bilansowanie diety, szukanie na opakowaniach produktów składników odzwierzęcych itd.). Ale same przepisy… rewelacja. Lekko, smacznie, ciekawie. I nie są to tylko warzywa na parze ;)Mówisz o restauracjach czy barach typu green way, bio way? Ja unikam tego typu barów jedzenie mają zazwyczaj stare i nieświeże. Co do zwykłych restauracji zawsze znajdze sie coś dla wegetarian (i nie mówię o sałatce greckiej czy pizzy)-we włoskich czy indyjskich knajpkach połowa dań są wege.
gość, 28-08-13, 09:37 napisał(a):gość, 27-08-13, 19:43 napisał(a):gość, 27-08-13, 18:21 napisał(a):Ja jestem wegetarianką od ponad 12 lat i jakoś nie za bardzo lubię i umię gotować, zazwyczaj jem jakieś gotowizny, choć urozmaicam sobie dietę tofu, kaszą itp. Faszerowana cukinia-brzmi pysznie, ale komu chce się przyrządzać danie 40 minut? kto ma na to czas? Cóż prawda jest taka że jeśli ktoś ma chęci to czas się znajdzie a gdy się ich nie ma to za to zawsze jest jakaś wymówka- najczęściej właśnie związana z brakiem czasu..Mnie przygotowanie dania nigdy nie zajmuje więcej niż 20 minut. Oczywiście gdy się coś piecze trwa to trochę dłużej ale przecież nie stoję i nie modlę się nad tym piekarnikiem, a w tym czasie można robić coś innego. Gdy kompletnie nie mam czasu przygotowuje wszystko dzień wcześniej i już(typu upiekę sobie “owsiankę” której przygotowanie trwa mniej więcej 5 minut i mam śniadanie gotowe na np 4 dni). Nie sądzę by te kilkadziesiąt minut dziennie nie było warte poświęcenia dla naszego zdrowia jeśli mamy perspektywie późniejsze wielogodzinne siedzenie w kolejkach do lekarzy.
gość, 27-08-13, 22:11 napisał(a):gość, 27-08-13, 13:37 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:49 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:14 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:03 napisał(a):Wyglada jak niemiecka 13 latka. nie mam nic przeciwko zdrowemu odzywianiu, ale dopóki nie dominuje życia.Tylko, że jeśli to dominuje czyjeś życie to tylko tego, co się zdrowo odżywia, nikogo innego, więc jeśli ktoś chce żeby jego życie było zdominowane to chyba jest tylko i wyłącznie jego sprawa, nie uważasz?można mieć inne zdanie, nie uważasZ?Jasne, dopóki nikogo nie obrażasz przy okazji.a gdzie tu widzisz obrażanie?No jeśli dla ciebie “niemiecka 13 latka” to komplement w odniesieniu do 40-letniej kobiety, to luz, już nic nie mówię.
gość, 27-08-13, 19:43 napisał(a):gość, 27-08-13, 18:21 napisał(a):Do gościa poniżej – mądrego to aż miło poczytać 🙂 Mam podobne podejście do tematu. Staram się odżywiać zdrowo, unikam kupnych gotowych posiłków, gdy mam ochotę na słodycze, to piekę ciasto. Jem dużo warzyw, nabiału, unikam mięsa (nie lubię). I bardzo się dziwię, gdy ktoś twierdzi, że zdrowe jedzenie jest niesmaczne 🙂 Zdrowe jedzenie może być bardzo ciekawe i urozmaicone. Również mam koleżankę-fanatyczkę zdrowego trybu życia, do tego wegetariankę. Ależ ona gotuje… no można zjeść razem z talerzem 🙂 Wegetarianie w ogóle mają świetne przepisy, nieprawdą jest, że jedzą w kółko samą soję. Oni potrafią zrobić zapiekankę czy kotlety dosłownie ze wszystkiego (co roślinne), często mają wielką wiedzę nt. przypraw, potrafią świetnie obrobić to, co w diecie “normalnego” człowieka właściwie się nie pojawia (dużo warzyw strączkowych, wszelakie zboża itd). Ja uwielbiam takie jedzenie. Np. dzisiaj na obiad miałam pieczoną cukinię, faszerowaną duszonymi warzywami i ryżem. No poezja 🙂 O ileż to lepsze od oklepanego kotleta z ziemniakami…O! tak tak! Najlepsze przepisy z jakich korzystam pochodzą właśnie z blogów wegetariańskich, tyle że zazwyczaj dorzucam jakiegoś mięsa lub jajka. Ale z takich typowo wege dań to uwielbiam burgery ze strączków (zresztą jak same strączki)Ja jestem wegetarianką od ponad 12 lat i jakoś nie za bardzo lubię i umię gotować, zazwyczaj jem jakieś gotowizny, choć urozmaicam sobie dietę tofu, kaszą itp. Faszerowana cukinia-brzmi pysznie, ale komu chce się przyrządzać danie 40 minut? kto ma na to czas?
Sliczna kobieta, ale zdecydowanie za chuda.
Wygląda niezdrowo. Ma brzydką cerę.
Nienawidze przesadyzmu-oczywiscie jedzenie za duzo węglowodanów i glutenu nie jest dobre, ale nie może sobie od czasu do czasu zjeść pizzy? Chore.
gość, 28-08-13, 05:37 napisał(a):Wygląda niezdrowo. Ma brzydką cerę.Ona po pierwsze primo ma 40 lat, więc trudno, żeby miała gładką buźkę jak 15 latka, po drugie – nie botoksuje się, więc nie ma jej co porównywać do wyprasowanych i napuchniętych rówieśniczek.
Po co w ogóle je? najlepiej niech ze sobą skończy!
No a co ze swieza buleczka na sniadanie?
Co to za życie. Pełne rygorów, ograniczeń, rezygnacji. W imię czego? Prześwitujących żeber i obojczyka? Ile więcej milionów zarobi za rolę, tylko dzięki temu, że wygląda jak szkielet?
Na coś trzeba umrzeć !!!!
ogólnie kuchnia wegetariańska jest kaloryczna-to uwaga dla wszystkich dzieciaków,którzy myślą,ze dieta wege gwarantuje szczupłą sylwetkę!Nic bardziej mylnego!Jada się dużo węglowodanów, jak nie masz czasu na bilansowanie diety,uzupełniasz braki w kaloryczny sposób!a gwyneth?na samych warzywach na parze na pewno nie jest,po tygodniu by rzygała marchewkami…to kolejny marketing jej eko lajfstajlu..tak czy siak,sylwetka super!
Nie je węglowodanów, je same warzywa. Taaa. Bo w warzywach węglowodanów nie ma ni grama…
gość, 27-08-13, 14:54 napisał(a):Niewiele ludzi wie że rak żywi się cukrem czyli węglowodamami i dlatego osoby chorujące powinny unikać węgli ze słodyczy ciast itp owoce i warzywa nigdy nie szkodza bo cos jesc trzebaowoce i warzywa to też węglowodany,geniuszu!
gość, 27-08-13, 13:37 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:49 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:14 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:03 napisał(a):Wyglada jak niemiecka 13 latka. nie mam nic przeciwko zdrowemu odzywianiu, ale dopóki nie dominuje życia.Tylko, że jeśli to dominuje czyjeś życie to tylko tego, co się zdrowo odżywia, nikogo innego, więc jeśli ktoś chce żeby jego życie było zdominowane to chyba jest tylko i wyłącznie jego sprawa, nie uważasz?można mieć inne zdanie, nie uważasZ?Jasne, dopóki nikogo nie obrażasz przy okazji.a gdzie tu widzisz obrażanie?
Uwielbiam jak na temat zdrowego żywienia wypowiadają się spasy, których najzdrowszym daniem są pierogi z kapustą i grzybami (w końcu warzywa, nie?). Jeśli wam się wydaje, że żeby zdrowo się odżywiać trzeba jeść tylko warzywa na parze to ja się już nie dziwię czemu otaczają mnie coraz grubsi ludzie.
A co pije? Pare z warzyw?
toż ćwiczy z trenerką… i je racjonalnie… tyle
Reklamą tej diety jest marną.W mojej opinii wygląda na starą i zniszczoną. Ma brzydką skórę i słabe ciało.
pfff jak na takie udręki to szału nie ma.. porażka
gość, 27-08-13, 18:21 napisał(a):Do gościa poniżej – mądrego to aż miło poczytać 🙂 Mam podobne podejście do tematu. Staram się odżywiać zdrowo, unikam kupnych gotowych posiłków, gdy mam ochotę na słodycze, to piekę ciasto. Jem dużo warzyw, nabiału, unikam mięsa (nie lubię). I bardzo się dziwię, gdy ktoś twierdzi, że zdrowe jedzenie jest niesmaczne 🙂 Zdrowe jedzenie może być bardzo ciekawe i urozmaicone. Również mam koleżankę-fanatyczkę zdrowego trybu życia, do tego wegetariankę. Ależ ona gotuje… no można zjeść razem z talerzem 🙂 Wegetarianie w ogóle mają świetne przepisy, nieprawdą jest, że jedzą w kółko samą soję. Oni potrafią zrobić zapiekankę czy kotlety dosłownie ze wszystkiego (co roślinne), często mają wielką wiedzę nt. przypraw, potrafią świetnie obrobić to, co w diecie “normalnego” człowieka właściwie się nie pojawia (dużo warzyw strączkowych, wszelakie zboża itd). Ja uwielbiam takie jedzenie. Np. dzisiaj na obiad miałam pieczoną cukinię, faszerowaną duszonymi warzywami i ryżem. No poezja 🙂 O ileż to lepsze od oklepanego kotleta z ziemniakami…O! tak tak! Najlepsze przepisy z jakich korzystam pochodzą właśnie z blogów wegetariańskich, tyle że zazwyczaj dorzucam jakiegoś mięsa lub jajka. Ale z takich typowo wege dań to uwielbiam burgery ze strączków (zresztą jak same strączki)
Tłuścioszki, przestańcie pierdolić o odchudzaniu.
O! tak tak! Najlepsze przepisy z jakich korzystam pochodzą właśnie z blogów wegetariańskich, tyle że zazwyczaj dorzucam jakiegoś mięsa lub jajka. Ale z takich typowo wege dań to uwielbiam burgery ze strączków (zresztą jak same strączki) Ja bardzo lubię wegetariańskie knajpy, właśnie za niestandardowe podejście do jedzenia. Szczerze to nie kojarzę żadnej restauracji niewegetariańskiej, w której można do posiłku zamówić kilka odmian yerba mate, kwas chlebowy w kilku smakach, różne odmiany soku z brzozy, lemoniadę z ogórków lub pietruszki… W mięsnych restauracjach to głównie cola, nestea i herbata za 5 zł od filiżanki 🙂 To samo z posiłkami. Który “mięsożerca” potrafi wykorzystać w kuchni tyle odmian kaszy, makaronów, mąk, ryżu? Sama myślę nad przejściem na wegetarianizm, ale obawiam się, że trochę za dużo z tym zachodu (bilansowanie diety, szukanie na opakowaniach produktów składników odzwierzęcych itd.). Ale same przepisy… rewelacja. Lekko, smacznie, ciekawie. I nie są to tylko warzywa na parze 😉
Do gościa poniżej – mądrego to aż miło poczytać 🙂 Mam podobne podejście do tematu. Staram się odżywiać zdrowo, unikam kupnych gotowych posiłków, gdy mam ochotę na słodycze, to piekę ciasto. Jem dużo warzyw, nabiału, unikam mięsa (nie lubię). I bardzo się dziwię, gdy ktoś twierdzi, że zdrowe jedzenie jest niesmaczne 🙂 Zdrowe jedzenie może być bardzo ciekawe i urozmaicone. Również mam koleżankę-fanatyczkę zdrowego trybu życia, do tego wegetariankę. Ależ ona gotuje… no można zjeść razem z talerzem 🙂 Wegetarianie w ogóle mają świetne przepisy, nieprawdą jest, że jedzą w kółko samą soję. Oni potrafią zrobić zapiekankę czy kotlety dosłownie ze wszystkiego (co roślinne), często mają wielką wiedzę nt. przypraw, potrafią świetnie obrobić to, co w diecie “normalnego” człowieka właściwie się nie pojawia (dużo warzyw strączkowych, wszelakie zboża itd). Ja uwielbiam takie jedzenie. Np. dzisiaj na obiad miałam pieczoną cukinię, faszerowaną duszonymi warzywami i ryżem. No poezja 🙂 O ileż to lepsze od oklepanego kotleta z ziemniakami…
gość, 27-08-13, 12:06 napisał(a):A mnisi tybetanscy odzywiaja sie energia sloneczna i nic nie jedzai jeszcze do tego puszczają bąki o zapachu fiołków
gość, 27-08-13, 16:55 napisał(a):gość, 27-08-13, 15:23 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:21 napisał(a):jak przekroczysz 30,a potem 40 to będziesz jak Paltrow-chude ,biedne z szarą cerą i zaciśniętymi ustami.Nie jadem fast foodów,ale odmawianie sobie indyka,serów czysłodyczy |(w małej ilości) uważam za głupotę!Przede wszystkim kto mówił o odmawianiu sobie takich rzeczy jak indyk, sery czy słodycze? Ja jak najbardziej jem mięso (czy to własnie indyka, wołowinę, ryby), nabiał również, choć raczej nie powinnam to nie zrezygnuje z twarogu, jogurtów czy mojej ukochanej ricotty. Kupnych słodyczy co prawda nie jem oprócz czekolady z wysoką zawartością kakao (bo ani nie lubię ani nie mogę bo większość zawiera gluten) ale codziennie muszę zjeść śniadanie na słodko czy to najzwyklejsza owsianka z owocami, naleśniki czy jakiś słodki wypiek. Także dzięki za troskę ale raczej twoje przewidywania się nie sprawdzą bo zdrowa dieta sprawiła że moja cera się polepszyła (więc dlaczego nagle miałaby się stać szara i ziemista? ), nie chodzę ze skwaszoną miną i zaciśniętymi zębami bo nie mam poczucia zebym sobie czegokolwiek odmawiała, nie należę też do wysuszonych chwiejących się na wietrze kobiet bo ćwiczę codziennie więc może i jestem chuda ale zamiast sterczących kości mam mięśnie.Święta prawda!
nie tyka węglowodanów, wyeliminowała nabiał? to mam rozumiec, że jada tylko tłuszcze? 🙂
gość, 27-08-13, 15:23 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:21 napisał(a):gość, 27-08-13, 11:01 napisał(a):Moja koleżanka z pracy jest taką fanatyczką zdrowgo życia, biega, ćwiczy, nie pije, nie pali, na śniadanie owsianka, albo kasza jaglana z owocami, na obiad jakieś dania z komosą, soczewiczą, czarnym ryżem i innymi takimi rzeczami z kosmosu, mnóstwo warzyw, ale powiem wam, że laska ma 33 lata a wygląda najwyżej na 25, zimą wszyscy w pracy chorują, ona nawet kataru nie ma, figura taka, że tylko pozazdrościć, to samo cera i włosy, zero zmarszczek, a to jej żarcie mimo że dziwne to bardzo smaczne, bo mi czasem daje spróbować.Bo ludzie zazwyczaj myślą, że jak coś jest zdrowe to od razu niesmaczne, a życie bez pizzy czy fastfoodów nie ma sensu. Dla mnie poniekąd większość niezdrowych rzeczy jest zakazana (nie mogę jeść glutenu) ale jakoś nad tym nie rozpaczam bo wręcz uwielbiam “dziwactwa” właśnie typu komosa, amarantus, wszelkie kolorowe ryże, strączki, warzywa na kilogramy. Odkąd zaczęłam jeść takie rzeczy jedzenie stało się dla mnie przyjemnością, non stop próbuje czegoś nowego. a nie pizza kebab pizza kebab i brak siły na cokolwiek. Ba, podobnie jak twoja koleżanka, wydaje mi się, że wyglądam młodziej (fryzjerka ostatnio spytała się mnie do której klasy chodzę- a mam 26 lat),nie mam problemów z cerą (wcześniej miałam problemy z naczynkami i suchą skórę), mam grube gęste włosy, zero cellulitu .jak przekroczysz 30,a potem 40 to będziesz jak Paltrow-chude ,biedne z szarą cerą i zaciśniętymi ustami.Nie jadem fast foodów,ale odmawianie sobie indyka,serów czysłodyczy |(w małej ilości) uważam za głupotę!A gdzie konkretnie przeczytałaś o odmawianiu sobie indyka czy serów? Nawet o słodyczach nikt tu niczego nie pisał. Chyba zobaczyłaś to oczami wyobraźni, tak samo jak tą szarą cerę Paltrow.
gość, 27-08-13, 15:23 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:21 napisał(a):jak przekroczysz 30,a potem 40 to będziesz jak Paltrow-chude ,biedne z szarą cerą i zaciśniętymi ustami.Nie jadem fast foodów,ale odmawianie sobie indyka,serów czysłodyczy |(w małej ilości) uważam za głupotę!Przede wszystkim kto mówił o odmawianiu sobie takich rzeczy jak indyk, sery czy słodycze? Ja jak najbardziej jem mięso (czy to własnie indyka, wołowinę, ryby), nabiał również, choć raczej nie powinnam to nie zrezygnuje z twarogu, jogurtów czy mojej ukochanej ricotty. Kupnych słodyczy co prawda nie jem oprócz czekolady z wysoką zawartością kakao (bo ani nie lubię ani nie mogę bo większość zawiera gluten) ale codziennie muszę zjeść śniadanie na słodko czy to najzwyklejsza owsianka z owocami, naleśniki czy jakiś słodki wypiek. Także dzięki za troskę ale raczej twoje przewidywania się nie sprawdzą bo zdrowa dieta sprawiła że moja cera się polepszyła (więc dlaczego nagle miałaby się stać szara i ziemista? ), nie chodzę ze skwaszoną miną i zaciśniętymi zębami bo nie mam poczucia zebym sobie czegokolwiek odmawiała, nie należę też do wysuszonych chwiejących się na wietrze kobiet bo ćwiczę codziennie więc może i jestem chuda ale zamiast sterczących kości mam mięśnie.
ja bym tak nie mogla-ale pewno na starosc przytyje i bede musiala sie glodzic…..
wykliuczyla gluten i nabial… hm… biorac pod uwage moje fundusze i dostepne w polsce warzywa i ekologiczne jedzenie, umarlabym z glodu
ODNAJDŹ LUDZI PO NUMERZE TELEFONUW TEN SPOSÓB WYŚLEDZISZ KAŻDEGO!!!!!BARDZO DOKŁADNY LOKALIZATOR POZYCJI__Skopiuj Link W Adres Przeglądarki__———— ak5.pl/833.html
gość, 27-08-13, 12:21 napisał(a):gość, 27-08-13, 11:01 napisał(a):Moja koleżanka z pracy jest taką fanatyczką zdrowgo życia, biega, ćwiczy, nie pije, nie pali, na śniadanie owsianka, albo kasza jaglana z owocami, na obiad jakieś dania z komosą, soczewiczą, czarnym ryżem i innymi takimi rzeczami z kosmosu, mnóstwo warzyw, ale powiem wam, że laska ma 33 lata a wygląda najwyżej na 25, zimą wszyscy w pracy chorują, ona nawet kataru nie ma, figura taka, że tylko pozazdrościć, to samo cera i włosy, zero zmarszczek, a to jej żarcie mimo że dziwne to bardzo smaczne, bo mi czasem daje spróbować.Bo ludzie zazwyczaj myślą, że jak coś jest zdrowe to od razu niesmaczne, a życie bez pizzy czy fastfoodów nie ma sensu. Dla mnie poniekąd większość niezdrowych rzeczy jest zakazana (nie mogę jeść glutenu) ale jakoś nad tym nie rozpaczam bo wręcz uwielbiam “dziwactwa” właśnie typu komosa, amarantus, wszelkie kolorowe ryże, strączki, warzywa na kilogramy. Odkąd zaczęłam jeść takie rzeczy jedzenie stało się dla mnie przyjemnością, non stop próbuje czegoś nowego. a nie pizza kebab pizza kebab i brak siły na cokolwiek. Ba, podobnie jak twoja koleżanka, wydaje mi się, że wyglądam młodziej (fryzjerka ostatnio spytała się mnie do której klasy chodzę- a mam 26 lat),nie mam problemów z cerą (wcześniej miałam problemy z naczynkami i suchą skórę), mam grube gęste włosy, zero cellulitu .jak przekroczysz 30,a potem 40 to będziesz jak Paltrow-chude ,biedne z szarą cerą i zaciśniętymi ustami.Nie jadem fast foodów,ale odmawianie sobie indyka,serów czysłodyczy |(w małej ilości) uważam za głupotę!
gość, 27-08-13, 15:20 napisał(a):biedna,głodzi się odrzucając co najlepsze!jedzenie to wielka przyjemność,trochę regularnego sportu i nie stanowi problemu!Nie wygląda na zagłodzoną to raz, gdyby się głodziła to by jej kości sterczały, a ja u niej widzę tylko mięśnie. Poza tym dla ciebie hamburger może być przyjemnością, dla kogoś innego – perspektywą sraczki.
Niewiele ludzi wie że rak żywi się cukrem czyli węglowodamami i dlatego osoby chorujące powinny unikać węgli ze słodyczy ciast itp owoce i warzywa nigdy nie szkodza bo cos jesc trzeba
biedna,głodzi się odrzucając co najlepsze!jedzenie to wielka przyjemność,trochę regularnego sportu i nie stanowi problemu!
Wkurza mnie takie powielanie stereotypów, zwłaszcza przez media, że zdrowe jedzenie to tylko warzywa na parze i generalnie żarcie bez smaku, wieczne odmawianie sobie przyjemności itd. Prawda jest taka, że mój jadłospis nie był tak bogaty w różne składniki jak teraz, kiedy zaczęłam się bardziej świadomie żywić. Odkryłam milion nowych potraw i smaków, o których do tej pory nie miałam pojęcia. Wbrew temu co idi0ci piszą nie chodzę głodna, do tego mam mega satysfakcję z tego, że wraz z pysznym posiłkiem dostarczam przy okazji wielu wartościowych substancji. Wiele ludzi też uważa, że takie żywienie jest drogie, co jest kompletną bzdurą, kwoty są porównywalne, mój budżet się nie zmienił zupełnie. Z dostępnością też nie ma problemu, ja akurat mieszkam w Warszawie, więc sklepów eko od cholery, ale są też sklepy internetowe, żyjemy w XXI wieku i można kupić wszystko.
gość, 27-08-13, 12:49 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:14 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:03 napisał(a):Wyglada jak niemiecka 13 latka. nie mam nic przeciwko zdrowemu odzywianiu, ale dopóki nie dominuje życia.Tylko, że jeśli to dominuje czyjeś życie to tylko tego, co się zdrowo odżywia, nikogo innego, więc jeśli ktoś chce żeby jego życie było zdominowane to chyba jest tylko i wyłącznie jego sprawa, nie uważasz?można mieć inne zdanie, nie uważasZ?Jasne, dopóki nikogo nie obrażasz przy okazji.
gość, 27-08-13, 12:14 napisał(a):gość, 27-08-13, 12:03 napisał(a):Wyglada jak niemiecka 13 latka. nie mam nic przeciwko zdrowemu odzywianiu, ale dopóki nie dominuje życia.Tylko, że jeśli to dominuje czyjeś życie to tylko tego, co się zdrowo odżywia, nikogo innego, więc jeśli ktoś chce żeby jego życie było zdominowane to chyba jest tylko i wyłącznie jego sprawa, nie uważasz?można mieć inne zdanie, nie uważasZ?
wolałabym nie żyć niż wpierdalać tylko warzywa gotowane na parze
Warzywa to też węglowodany…
gość, 27-08-13, 11:01 napisał(a):Moja koleżanka z pracy jest taką fanatyczką zdrowgo życia, biega, ćwiczy, nie pije, nie pali, na śniadanie owsianka, albo kasza jaglana z owocami, na obiad jakieś dania z komosą, soczewiczą, czarnym ryżem i innymi takimi rzeczami z kosmosu, mnóstwo warzyw, ale powiem wam, że laska ma 33 lata a wygląda najwyżej na 25, zimą wszyscy w pracy chorują, ona nawet kataru nie ma, figura taka, że tylko pozazdrościć, to samo cera i włosy, zero zmarszczek, a to jej żarcie mimo że dziwne to bardzo smaczne, bo mi czasem daje spróbować.Bo ludzie zazwyczaj myślą, że jak coś jest zdrowe to od razu niesmaczne, a życie bez pizzy czy fastfoodów nie ma sensu. Dla mnie poniekąd większość niezdrowych rzeczy jest zakazana (nie mogę jeść glutenu) ale jakoś nad tym nie rozpaczam bo wręcz uwielbiam “dziwactwa” właśnie typu komosa, amarantus, wszelkie kolorowe ryże, strączki, warzywa na kilogramy. Odkąd zaczęłam jeść takie rzeczy jedzenie stało się dla mnie przyjemnością, non stop próbuje czegoś nowego. a nie pizza kebab pizza kebab i brak siły na cokolwiek. Ba, podobnie jak twoja koleżanka, wydaje mi się, że wyglądam młodziej (fryzjerka ostatnio spytała się mnie do której klasy chodzę- a mam 26 lat),nie mam problemów z cerą (wcześniej miałam problemy z naczynkami i suchą skórę), mam grube gęste włosy, zero cellulitu .
gość, 27-08-13, 12:03 napisał(a):Wyglada jak niemiecka 13 latka. nie mam nic przeciwko zdrowemu odzywianiu, ale dopóki nie dominuje życia.Tylko, że jeśli to dominuje czyjeś życie to tylko tego, co się zdrowo odżywia, nikogo innego, więc jeśli ktoś chce żeby jego życie było zdominowane to chyba jest tylko i wyłącznie jego sprawa, nie uważasz?
Bzdura Ona ma swoj program kulinarny I ona jak i jej dzieci uwielbiaja Tortilie zawijane z miesem I warzywami Gwen lubi na ostro ! I wiele innych potraw wiec bzdury wypisujecie!
Wyglada jak niemiecka 13 latka. nie mam nic przeciwko zdrowemu odzywianiu, ale dopóki nie dominuje życia.