Sposób na sympatię? Opowiastka o tym, jak było komuś kiedyś ciężko. Justyna Steczkowska wyznała niedawno, że zdarzało jej się jadać nadgniłe warzywa.

Teraz Izabella Miko mówi w wywiadzie dla Gali, że gdy miała 14 lat, niemal głodowała.

– Mama wróciła do Polski, żeby zarabiać na mój pobyt. A ja nie mówiłam jej, że te pieniądze zamiast na miesiąc, starczały na tydzień – opowiada Miko. – Dorabiałam sprzedawaniem baterii na ulicy, chodziłam na spotkania AA, bo wiedziałam, że tam częstują ciasteczkami… Zdarzało mi się nie opuścić ani jednej mszy niedzielnej w dzielnicach, jeśli wiedziałam, że będzie potem poczęstunek dla wiernych. Poza strawą duchową wychodziłam z kieszeniami pełnymi muffinek…

Czy to wystarczy, żeby ludzie przymknęli oko na jej pretensjonalny sposób bycia i dziwną manierę wypowiadania się?