James Arthur ogłosił, że on i Marina Szczęsna…
James Arthur jest bliskim znajomym Mariny Szczęsnej i jej męża, Wojtka. Muzyk śpiewał na ślubie piosenkarki i piłkarza, a teraz…
Zobacz: Marina i Sara Boruc niczym Spicetki! (VIDEO)
No właśnie. Na Facebooku muzyka pojawiła się zapowiedź wspólnego numeru z Mariną!
Cześć Polsko, jestem szczęśliwy mogąc ogłosić, że na moim nowym albumie pojawi się duet z piękną i niesamowicie utalentowaną Mariną. Usłyszycie go już w najbliższy piątek – napisał na swoim profilu James.
Zobacz: TAKIEJ GARDEROBY MARINIE ŁUCZENKO-SZCZĘSNEJ MOŻE POZAZDROŚCIĆ KAŻDY (FOTO)
Cóż, nie możemy doczekać się piątku! Może nowy numer WAG nagrany ze znanym na cały świat muzykiem oczyści ją z zarzutów, które nieraz adresują do niej złośliwe internautki.
[b]gość, 19-10-16, 20:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa “utrzymanka”, bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa – mam własna działalność, więc spędzanie czasu “pod biurkiem” t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.[/quote]Yyyy w którym miejscu napisałam, że nie pracuję i siedzę w domu bo nie mogę znaleźć….[/quote]Moja mama pracowala zawsze, mam swietny kontakt z rodzicami, wszystlo mi sie uklada w zyciu, wiec twoje twierdzenie jest glupie i zalosne, mamusie ktore siedza z dziecmi caly czas robia z nich cioty, ktore pozniej w zyciu gowno umieja
[b]gość, 20-10-16, 02:37 napisał(a):[/b]Również wkurzają mnie utrzymanki i dorabianie ideologii do lenistwa, ale pamiętajcie, że różnie się układa w życiu i jeśli przez kilka lat po porodzie żona chce się zajmować małym (małym! a nie szkolnym) dzieckiem, to według mnie można to jeszcze zrozumieć, jeśli mąż dobrze zarabia. Po drugie, zdarzają się poważne choroby i jeśli ktoś jest ciężko chory, to trudno żeby pracował, jak musi ratować zdrowie. Czasem też jedna osoba jest w lepszej sytuacji finansowej, a druga kończy trudne studia i sobie tylko dorabia na przysłowiowe waciki. Ale później dzięki wykształceniu może zarabiać więcej od męża, więc nie jest to zmarnowany czas i wpływa korzystnie na ich przyszłe finanse. Można stracić pracę i szukać nowej. Można wręcz zrezygnować z pracy, w której panuje mobbing, bo małżonkowie mają odłożone na tyle pieniędzy żeby kobieta mogła w spokoju poszukać lepszej pracy. Także nie wszystko jest czarno białe. Mąż też w razie choroby, wypadku, może być na utrzymaniu żony. Też może stracić pracę lub chcieć pilnie zmienić itd. Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe “bo chce się zajmować domem” i twierdziłby, że “nie musi pracować, bo ich stać na to”, pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu ” bo nie chce pracować” i “ich stać”, to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek… I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.Przeciez nikt takich sytuacji sie nie czepia, chodzi o to ze zalosne jest kiedy kobieta moze, a nie chce pracowac, bo och stac i siedxi w domu bo jest leniwa…
[b]gość, 20-10-16, 14:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 20-10-16, 02:37 napisał(a):[/b]Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe “bo chce się zajmować domem” i twierdziłby, że “nie musi pracować, bo ich stać na to”, pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu ” bo nie chce pracować” i “ich stać”, to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek… I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.Niestety panie, które siedzą w domu, bo “muszą sprzątać i gotować” czerpią inspiracje z wszelkich szafiarek i celebrytem rodem z instagrama (typu wags wlasnie), myśląc, że wystarczy im to do samorealizacji i wszyscy maja przed nimi klękać w pas. Jest to śmieszne i świadczy o jakimś rodzaju nieuzasadnionego samouwielbienia, ale trudno – ostatecznie same wpędzają się w problemy i to ich problem.[/quote]To fakt. Takie laski nawet zakładają konta na Instagramie i Snapchacie, gdzie prezentują swoje wypieki i pokazują snapy z wyjść z “mężusiem” do restauracji i “stylóweczki z imprez rodzinnych”. A w opisie na insta mają “Najszczęśliwsza żonka”. Chwalą się też, co mąż/ narzeczony im kupił. Zawsze trzeba podkreślić hashtagiem, że jest się utrzymanką tj coś w stylu #prezencikodmężusia
[b]gość, 20-10-16, 02:37 napisał(a):[/b]Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe “bo chce się zajmować domem” i twierdziłby, że “nie musi pracować, bo ich stać na to”, pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu ” bo nie chce pracować” i “ich stać”, to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek… I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.Niestety panie, które siedzą w domu, bo “muszą sprzątać i gotować” czerpią inspiracje z wszelkich szafiarek i celebrytem rodem z instagrama (typu wags wlasnie), myśląc, że wystarczy im to do samorealizacji i wszyscy maja przed nimi klękać w pas. Jest to śmieszne i świadczy o jakimś rodzaju nieuzasadnionego samouwielbienia, ale trudno – ostatecznie same wpędzają się w problemy i to ich problem.
Ciekawe ile Wojtus zaplacil za ten duet?
Również wkurzają mnie utrzymanki i dorabianie ideologii do lenistwa, ale pamiętajcie, że różnie się układa w życiu i jeśli przez kilka lat po porodzie żona chce się zajmować małym (małym! a nie szkolnym) dzieckiem, to według mnie można to jeszcze zrozumieć, jeśli mąż dobrze zarabia. Po drugie, zdarzają się poważne choroby i jeśli ktoś jest ciężko chory, to trudno żeby pracował, jak musi ratować zdrowie. Czasem też jedna osoba jest w lepszej sytuacji finansowej, a druga kończy trudne studia i sobie tylko dorabia na przysłowiowe waciki. Ale później dzięki wykształceniu może zarabiać więcej od męża, więc nie jest to zmarnowany czas i wpływa korzystnie na ich przyszłe finanse. Można stracić pracę i szukać nowej. Można wręcz zrezygnować z pracy, w której panuje mobbing, bo małżonkowie mają odłożone na tyle pieniędzy żeby kobieta mogła w spokoju poszukać lepszej pracy. Także nie wszystko jest czarno białe. Mąż też w razie choroby, wypadku, może być na utrzymaniu żony. Też może stracić pracę lub chcieć pilnie zmienić itd. Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe “bo chce się zajmować domem” i twierdziłby, że “nie musi pracować, bo ich stać na to”, pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu ” bo nie chce pracować” i “ich stać”, to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek… I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.
[b]gość, 19-10-16, 13:24 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa “utrzymanka”, bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa – mam własna działalność, więc spędzanie czasu “pod biurkiem” t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.[/quote]W dodatku nie rozumiem, czemu utrzymanki żądają specjalnego szacunku za to, że szorują podłogi częściej niż kobiety pracujące. Każdy to potrafi, takie rzeczy każdy umie, i siłą rzeczy każdy kto chce mieszkać w normalnym mieszkaniu to robi. Mamy traktować Was jakbyście były nie wiadomo kim, bo ogarniacie magiczne sposoby Rozenkowej na zmywanie tłuszczu z patelni? Są ciekawsze rzeczy do roboty. A dzieci potrzebują matek na początku, jak idą do szkoły i wchodzą w towarzystwo rówieśników, to mamuśka wycierająca nosek do osiemnastki, bo do żadnej innej roboty się nie kwapi, nie jest im potrzebna. Amen.[/quote]Moje drogie mylicie pojęcia: prawdziwe utrzymanki leżą i pachną(a nie zajmują się domem), podczas gdy Wy się zaharowujecie 😂 mam wrażenie, że stąd tyle w Was zawiści
[b]gość, 19-10-16, 22:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 20:17 napisał(a):[/b]Moje drogie mylicie pojęcia: prawdziwe utrzymanki leżą i pachną(a nie zajmują się domem), podczas gdy Wy się zaharowujecie 😂 mam wrażenie, że stąd tyle w Was zawiści“Zaharowujecie”… no i nie mamy o czym rozmawiać, pusta utrzymanko.[/quote]Utrzymanka to kobieta, która zyje z cudzych pieniędzy. Koniec definicji. Niewazne co robi w czasie wolnym, czy leży i pachnie, czy moze lata z mopem cały dzień. Nie masz własnych środków do zycia i korzystasz z pieniędzy męża? Jestes utrzymanką, i tyle.
[b]gość, 19-10-16, 20:17 napisał(a):[/b]Moje drogie mylicie pojęcia: prawdziwe utrzymanki leżą i pachną(a nie zajmują się domem), podczas gdy Wy się zaharowujecie 😂 mam wrażenie, że stąd tyle w Was zawiści“Zaharowujecie”… no i nie mamy o czym rozmawiać, pusta utrzymanko.
[b]gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa “utrzymanka”, bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa – mam własna działalność, więc spędzanie czasu “pod biurkiem” t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.[/quote]W dodatku nie rozumiem, czemu utrzymanki żądają specjalnego szacunku za to, że szorują podłogi częściej niż kobiety pracujące. Każdy to potrafi, takie rzeczy każdy umie, i siłą rzeczy każdy kto chce mieszkać w normalnym mieszkaniu to robi. Mamy traktować Was jakbyście były nie wiadomo kim, bo ogarniacie magiczne sposoby Rozenkowej na zmywanie tłuszczu z patelni? Są ciekawsze rzeczy do roboty. A dzieci potrzebują matek na początku, jak idą do szkoły i wchodzą w towarzystwo rówieśników, to mamuśka wycierająca nosek do osiemnastki, bo do żadnej innej roboty się nie kwapi, nie jest im potrzebna. Amen.
[b]gość, 19-10-16, 13:24 napisał(a):[/b]W dodatku nie rozumiem, czemu utrzymanki żądają specjalnego szacunku za to, że szorują podłogi częściej niż kobiety pracujące. Każdy to potrafi, takie rzeczy każdy umie, i siłą rzeczy każdy kto chce mieszkać w normalnym mieszkaniu to robi. Mamy traktować Was jakbyście były nie wiadomo kim, bo ogarniacie magiczne sposoby Rozenkowej na zmywanie tłuszczu z patelni? Są ciekawsze rzeczy do roboty. A dzieci potrzebują matek na początku, jak idą do szkoły i wchodzą w towarzystwo rówieśników, to mamuśka wycierająca nosek do osiemnastki, bo do żadnej innej roboty się nie kwapi, nie jest im potrzebna. Amen.Znam kobietę w moim wieku, która z uporem maniaka próbuje mi wmówić, że bycie matką to zawód. Ten sposób życia odziedziczyła po własnej matce, która całe życie, mając jedno dziecko siedziała w domu, okazjonalnie lecząc z tego powodu depresję. Oby jej nie spotkało to samo.
Urodziłam bliźniaki i postanowiliśmy z mężem, że już nie wrócę do pracy. Tzn on postanowił. Ja się wahałam ale w końcu mu uległam. Po 3 latach prac domowych i niańczenia bliźniaków chciałam wyrywać włosy z głowy, nie mogłam wytrzymać. Gdyby tak dalej było nie wiem czy nie zostawiłabym rodziny. Byłam na skraju załamania nerwowego. Poszłam do pracy i czuję się cudownie. Jest zupełnie inaczej. Moje dzieci są szczęśliwe bo ja jestem szczęśliwa, a cie ciągle zła i smutna. Podziwiam matki, które tylko siedzą w domu.
[b]gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa “utrzymanka”, bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa – mam własna działalność, więc spędzanie czasu “pod biurkiem” t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.[/quote]Yyyy w którym miejscu napisałam, że nie pracuję i siedzę w domu bo nie mogę znaleźć….
[b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.“czyimis przedmiotami”? rany, co ty masz w glowie…
[b]gość, 18-10-16, 23:48 napisał(a):[/b]Pasożyt, nie dlatego, że ciężarna, ale dlatego, że nie pracuje, kłamie i się miga. Poza tym nie chrzań farmazonów rodem z kościelnych nauk przedmałżeńskich. Dla kur domowych mam tylko jedną prośbę: chociaż wychowajcie swoich synków na samodzielnych facetów. Nie każdemu trafia się taki pasożyt jak mamusia, więc bądźcie tak miłe i zróbcie tę przyjemność przyszłym synowym.Obawiam się, że nie będzie tak przyjemnie – mąż-bankomat w roli pana i władcy, którego trzeba obsłużyć. Więc idąc tym tropem, każdy pracujący mężczyzna nie powinien brukać się pracą domową, bo przecież od tego są kobiety… Swoją drogą, czy te zahukane żony i matki naprawdę nie mają pracujących koleżanek? Nie widzą, że nie trzeba spędzać dnia na zmywaniu garów, żeby mieć fajny związek i zadbane dzieci?
[b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa “utrzymanka”, bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa – mam własna działalność, więc spędzanie czasu “pod biurkiem” t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.
Bądźcie spełnione czy to w pracy czy w domu i nie wtykajcie innym jeśli spełniają się w odmienny sposób.
Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.
[b]gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):[/b]Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy…miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :DZnam podobna niunię. Urodziła dwójkę dzieci, jedno po drugim. Mąż zasugerował, żeby poszła do pracy. Po trzech tygodniach “szukania” była w trzeciej ciąży. To chyba taki stan umysłu.
[b]gość, 18-10-16, 23:52 napisał(a):[/b]Pomoc domowa kosztuje…jakby kobieta miała wykształcenie i pracę, to już na pomoc domową byłoby stać. Ale wiadomo, po co mieć ambicje i chęć rozwoju, skoro można codziennie obiadki gotować i ze ścierką latać…W końcu nikt tak dobrze kurzów nie zmyje jak żona, to po prostu czuć w powietrzu :DDDJakoś się muszą dowartościować… Jeśli nigdy nic nie potrafiły i nigdy nie chciały niczego się nauczyć, to zostaje to minimum…
[b]gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):[/b]Widzę same “ambitne” oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy (“utrzymanka”). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje – inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi… nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.Obecnie coraz cześciej albo tym szefem tez jest kobieta (np wiekszosci labów farmaceutycznych) albo szef nie przebywa w tym samym kraju (korpo) i ocenia na podstawie wyników kwartalnych/projektowych… nie polecam uczenia sie życia z telenowel. Nianie nie wykluczają kontaktu z dziećmi (czesto to nietyle nianie, ile pomoc domowa, posprząta, upierze, wyprasuje, ugotuje, odbierze dziecko o 14-15 ze szkoły i zawiezie na zajęcia dodatkowe, z których o 16-17 juz odbiera je rodzic). Natomiast zgadzam sie, ze widać po dzieciach, czy widują rodziców. Niestety nie da sie pogodzić ambicji zawodowych i konkretnej kariery z czasem dla dzieci od tej 16-17. Prace – owszem. Ale nic ambitnego.
[b]gość, 18-10-16, 23:40 napisał(a):[/b]Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.Więc skąd ten ból, że nazywają was utrzymankami? Sprzątacie dom, wychowujecie dzieci, a mąż was UTRZYMUJE. Nie da rady z tym dyskutować. Skąd więc to święte oburzenie, że ktokolwiek mówi o was utrzymanki? Pisałam wcześniej – zwierzęta utrzymują w czystości swoje siedliska i opiekują się młodymi. Jeśli dla Ciebie to całe życie, to współczuję. Brak ambicji czy umiejętności?
[b]gość, 18-10-16, 23:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):[/b]Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz… mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?[/quote]Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy…miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :D[/quote]Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.[/quote]Pomoc domowa kosztuje…jakby kobieta miała wykształcenie i pracę, to już na pomoc domową byłoby stać. Ale wiadomo, po co mieć ambicje i chęć rozwoju, skoro można codziennie obiadki gotować i ze ścierką latać…W końcu nikt tak dobrze kurzów nie zmyje jak żona, to po prostu czuć w powietrzu :DDD
[b]gość, 18-10-16, 23:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):[/b]Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz… mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?[/quote]Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy…miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :D[/quote]Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.[/quote]Pasożyt, nie dlatego, że ciężarna, ale dlatego, że nie pracuje, kłamie i się miga. Poza tym nie chrzań farmazonów rodem z kościelnych nauk przedmałżeńskich. Dla kur domowych mam tylko jedną prośbę: chociaż wychowajcie swoich synków na samodzielnych facetów. Nie każdemu trafia się taki pasożyt jak mamusia, więc bądźcie tak miłe i zróbcie tę przyjemność przyszłym synowym.
[b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote]Dokładnie.
[b]gość, 18-10-16, 23:52 napisał(a):[/b]Pomoc domowa kosztuje…jakby kobieta miała wykształcenie i pracę, to już na pomoc domową byłoby stać. Ale wiadomo, po co mieć ambicje i chęć rozwoju, skoro można codziennie obiadki gotować i ze ścierką latać…W końcu nikt tak dobrze kurzów nie zmyje jak żona, to po prostu czuć w powietrzu :DDDMam wrażenie, ze tak moze pisać tylko osoba, ktora nigdy nie miała prawdziwej, ambitnej pracy…Pracuje po 10 godzin dziennie (+1h na dojazdy), w weekendy robię drugi kierunek (prestiżowy, opłacany przez firmę). Wyobrażasz sobie tak pracowac gdy ma sie dzieci? Niestety -potem nie mozna “zwolnic obrotów”. Nie beda ci płacić tyle, co facetom, jesli bedziesz chciała wyjsć o 17, zeby zobaczyć sie z dziećmi czy zrezygnujesz z opcji rozwoju weekendowego. Ale tez nie powiedzą “hej, moze zdegradujemy cie o 4 szczebelki, zabierzemy ci 60% pensji, wrócisz do deweloperki”. Prędzej zwalniają. Co wtedy? Szukanie nowej pracy na niskie stanowisko, takie, ktore dają jeszcze na studiach? To nie ma nic wspolnego z ambicją. Jasne, to sie robi, gdy dzieci idą do szkoły – ale z nudów, nie z ambicji. Spójrz na żonę Billa Gatesa – miała fajne wykształcenie, bardzo dobra, ambitna prace, ktora rzuciła zaraz o ślubie. To sa wybory, nie każdy chce poświecić dzieci dla kariery (i na odwrót), a perfekcjoniści beda woleli jedno rozwiazanie ale na maksa, niz kompromis i po trochu wszystkiego na pól gwizdka.
[b]gość, 18-10-16, 17:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 15:32 napisał(a):[/b]a ja moglbym miec utrzymanke w domu,ale mnie nie stac.kobieta ktora sie poswieca rodzinie,dziaciarni obiadom i porzadkom to skarb w dzisiejszych czasachheheh kiedys juz to slyszalam.znajdzcie mi kobiete ktorej lepiej w domu z dziecmi niz w pracy;).Macierzynstwo to poswiecenie,rowniez wlasnych ambicji.Dzieci potrzebuja matki w domu.Facet lubi tez miec pewnosc ze jest zywicielem rodziny.Znam takie przypadki gdzie kobietki jak tylko odchowaly troche dzieci to do pracy na skrzydlach 😉 taka prawda,dla egoistek i leniwych sa panie do sprzatania i nianie do dzieci.Praca w domu jest najciezsza jaka mialan w swoim zyciu.Dziekuje ze to juz za mna[/quote]Ahahaahah, jeszcze powiedz, że kobiety pracujące to śmierdzące lenie 😀 Dobre. Ja wracałam do pracy jak na skrzydłach, bo się zwyczajnie nudziłam, bo ile tak można? Macierzyński to była udręka nie dlatego, że było ciężko. Ja byłam po prostu strasznie znudzona. I takie pytanko: jak można w swoim domu tak syfić, żeby musieć sprzątać codziennie?!
[b]gość, 18-10-16, 23:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):[/b]Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz… mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?[/quote]Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy…miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać 😀
[b]gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):[/b]Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz… mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?[/quote]Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy…miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :D[/quote]Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.
[b]gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):[/b]Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz… mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?
[b]gość, 18-10-16, 16:40 napisał(a):[/b]nasza najpiekniejsza wagsChyba ŻiD
[b]gość, 18-10-16, 22:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 19:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote]A zeby ogarnąć pomoc domową i może jeszcze niańkę do dzieci, to potrzeba ze 4 tys. I do tych pań co się tym zajmują za pieniądze to się nie przyczepia, natomiast jak to wszystko robi żona to jest kobieta bez ambicji i utrzmanka[/quote]10/10[/quote]Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.
[b]gość, 18-10-16, 22:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 21:56 napisał(a):[/b]Do Tej Co maz nie pozwala wydawac wlasnych pieniedzy: Masz wspanialego meza i docen to zamiast narzekac. U mnie bylo odwrotnie:) tzn. Probowal zyc za moje i dziada pogonilam. Masz szczescie i to uszanujA to juz nie ma nic posrodku? Skoro ktos zarabia swoje pieniadze, to moze j wydawac, nie robmy z kobiet jakichs utrzymanek, chociaz sa pewnie i takie co to lubia[/quote]No wiesz, np. w dawnych czasach to niewolnik pracowal na pana a nie odwrotnie. Tak, lepiej byc utrzymanka niz frajerka zasuwajaca na faceta I jego zachcianki I dodatkowo nie oszukujmy sie sluzaca w domu bo taki facet raczej sprzatania prania gotowania nie ruszy. A najwazniejsze jest to, ze kazda Para czy malzenstwo powinna takie rzeczy dograc miedzy soba bo to jak wyglada I funkcjonuje zwiazek zalezy tylko od tych dwojga I to oni o tym decyduja, nikt inny. A ty pamietaj zeby w drodze do pracy uprac jeszcze smerdzace skarpety I gacie swojemu panu I wladcy. A jak juz wrocisz umeczona po robocievto zrob mu dobry obiad. Tylko pamietaj taki jak lubi, twoj Pan I wladca oczywiscie
[b]gość, 18-10-16, 19:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote]A zeby ogarnąć pomoc domową i może jeszcze niańkę do dzieci, to potrzeba ze 4 tys. I do tych pań co się tym zajmują za pieniądze to się nie przyczepia, natomiast jak to wszystko robi żona to jest kobieta bez ambicji i utrzmanka[/quote]10/10
[b]gość, 18-10-16, 21:56 napisał(a):[/b]Do Tej Co maz nie pozwala wydawac wlasnych pieniedzy: Masz wspanialego meza i docen to zamiast narzekac. U mnie bylo odwrotnie:) tzn. Probowal zyc za moje i dziada pogonilam. Masz szczescie i to uszanujA to juz nie ma nic posrodku? Skoro ktos zarabia swoje pieniadze, to moze j wydawac, nie robmy z kobiet jakichs utrzymanek, chociaz sa pewnie i takie co to lubia
[b]gość, 18-10-16, 19:42 napisał(a):[/b]A zeby ogarnąć pomoc domową i może jeszcze niańkę do dzieci, to potrzeba ze 4 tys. I do tych pań co się tym zajmują za pieniądze to się nie przyczepia, natomiast jak to wszystko robi żona to jest kobieta bez ambicji i utrzmankaNo i choćbyś się tu zawinęła, tak właśnie jest. Jak dziećmi i domem zajmuje się żona – to dlatego, że to JEJ dzieci i JEJ dom. Jak świat światem, każdy dba o to co jest jego, więc drogie utrzymanki, łaski nie robicie, że siedzą na leniwych tyłkach sprzątacie miejsce, w którym żyjecie. Nawet zwierzęta to robią. To samo z wychowywaniem potomstwa – nikomu nie robicie tym łaski. Fakt, że robicie TYLKO to oznacza, że nie macie ambicji być niczym ponad zwierzęta, które sprzątają własne gniazda i karmię pisklęta. I to was boli, że inne kobiety wiedzą, na czym polega róznica między nimi a wami i mówia o tym wprost.
Do Tej Co maz nie pozwala wydawac wlasnych pieniedzy: Masz wspanialego meza i docen to zamiast narzekac. U mnie bylo odwrotnie:) tzn. Probowal zyc za moje i dziada pogonilam. Masz szczescie i to uszanuj
[b]gość, 18-10-16, 21:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 21:17 napisał(a):[/b]A co sądzicie o takim układzie. Mój mąż ma taki wkurzający charakter. Mianowicie on musi zarobić na rodzinę. Koniec kropka. Nie przegada mu się. Mamy jedno dziecko. Chodzi do przedszkola. Chciał żebym siedziała w domu ale ja się nie zgodziłam. Po paru kłótniach wpadł na pomysł, że mogę iść do pracy ale nie ruszę mojej pensji (3 koła + premia). Kasa w pływa mi na konto, a ja korzystać tylko z pieniędzy męża. Nie wolno mi ruszać moich pieniędzy bo mąż powiedział, że nie będę robiła z niego nieudacznika, który nie może zapewnić wszystkiego rodzinie.Ja mysle, ze facet ma mnostwo kompleksow i probuje Cie ubezwlasnowolnic, zebys byla od niego calkowicie zalezna. Od Ciebie zalezy czy taki uklad Ci odpowiada, ja bym chyba dostala nerwicy bedac tak niesamodzielna. Jesli chcesz sobie kupic gacie za wlasne piedziadze, to ja nie widze zadnego problemu :)[/quote]Z jednej strony masz rację, ale z drugiej strony on właśnie powoduje takim zachowaniem tylko to, że nie jestem od niego zależna. On nie ma dostępu do mojego konta, a ja mam dostęp do wszystkich kont bez ograniczeń. Nie bardzo rozumiem w jaki sposób on chce mnie uzależnić od siebie jak z miesiąca na miesiąc moje konto rośnie.
[b]gość, 18-10-16, 21:17 napisał(a):[/b]A co sądzicie o takim układzie. Mój mąż ma taki wkurzający charakter. Mianowicie on musi zarobić na rodzinę. Koniec kropka. Nie przegada mu się. Mamy jedno dziecko. Chodzi do przedszkola. Chciał żebym siedziała w domu ale ja się nie zgodziłam. Po paru kłótniach wpadł na pomysł, że mogę iść do pracy ale nie ruszę mojej pensji (3 koła + premia). Kasa w pływa mi na konto, a ja korzystać tylko z pieniędzy męża. Nie wolno mi ruszać moich pieniędzy bo mąż powiedział, że nie będę robiła z niego nieudacznika, który nie może zapewnić wszystkiego rodzinie.
[b]gość, 18-10-16, 21:49 napisał(a):[/b]Wy jesteście tak porąbane, że szok. Czytając te wasze wypociny już wiadomo dlaczego kobiety to słaba plecy*płeć
[b]gość, 18-10-16, 20:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 20:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote] i co to za zycie maz, dom, obiad, sprzatanie, dzieci i pranie[/quote]Niektore kobiety moja tez hobby I zainteresowania I wiecej czasu na nie :)[/quote]Taaa to hobby to ogladanie telenowel tureckich lub siedzeniu na pudelku i czytanie o celebrytach. Dzieci w szkole, a te w dresie w domu na internecie lub telewizor ogladaja. Tudziez jak sie znudzi internet to gotuja potrawy znalezione na blogach. To robi moja niepracujaca szwagierka. I to robia jej kolezanki. I nie sciemniajcie, ze w tym wolnym czasie trenuja gre na skrzypcach lub maluja obrazy. Siedzenie w domu jest fajne, ale szybko sie nudzi. Zawsze lepiej miec wlasna kase niz prosic meza o wszystko. A znam przypadek, ze maz duzo zarabia a daje bezrobotnej zonie miesiecznie 500 zl na rachunki i tzw zycie.Jedzenie, kosmetyki. Czasem jej na podpaski brakuje.
Wy jesteście tak porąbane, że szok. Czytając te wasze wypociny już wiadomo dlaczego kobiety to słaba plecy
[b]gość, 18-10-16, 20:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 20:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote] i co to za zycie maz, dom, obiad, sprzatanie, dzieci i pranie[/quote]Niektore kobiety moja tez hobby I zainteresowania I wiecej czasu na nie :)[/quote]No ja nie musze pracowac, moglabym siedziec w domu, stac by mnie bylo, a to robie, bo lubie, bo lubie swoja prafe, lubie ludzi z ktorymi pracuje, dom mam zadbany a za faceta robic w domu nie bede bo sluzaca nie jestem, ale skoro dla was to szczyt marzen miec dzieci i uslugiwac facetowi to w sumie wasza sprawa 🙂 dodatkowo ile ten maz moze zarobic, dajcie spokoj dziewvzyny, watpie zeby maz ktorejkolwiek z was zarabial po 15 tys… a dopiero wtedy z dziecmi mozna zyc na poziomie
[b]gość, 18-10-16, 20:44 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 20:17 napisał(a):[/b]“Gdyby maz nie przyniosl kasy do domu to nie mialby co zjesc .czemu kobietom pracujacym wydaje sie ,ze tylko one maja prawa I tylko one moga stawiac warunki? Jak mnie zabraknie to jest mi obojetne kogo sobie znajdzie moj maz na moje miejsce .teraz za zycia przynajmniej nie musze zapieprzac na dwoch etatach .”No tez fakt, gdyby nie przyniósł to byście oboje nie mieli co jesc, bo żona liczy tylko na swojego męża 😉 Nikt Ci nie każe na dwoch 😉 wystarczy jak Cie będą chcieli na jednym a porządnym :DZawsze zona moze zostawic meza.czemu zawsze to facet ma zostawic zone ? I nie wmowia mi kobiety tutaj ,ze po 8 godzinach pracy wracaja do domu ,siadaja na kanapie a maz zabiera dzieci ze szkoly,robi zakupy,gotuje ,sprzata .facet moze odciazyc ale nie zrobi wszystkiego za nas wiec chcac nie chcac po pracy nadal jestescie w pracy.[/quote]Bo jest pasożytem na jego utrzymaniu? Nikt mi nie wmówi, że matka dziecka w wieku szkolnym tak się realizuje siedząc w domu i nie próbując nawet dorobić na swojej pasji. Facet może odejść, kobieta może odejść. Dlatego warto mieć coś swojego. Nie każdy musi pracować 8 godzin, są wolne zawody, można pracować w domu, mieć własną działalność. Poza tym jak masz faceta, który ma Cię za sprzątaczkę i kucharkę, to ok, ale mojego faceta mama nauczyła sprzątać po sobie i wykonywać obowiązki w domu. Oboje gotujemy, nie ma tak, że tylko ja. Także ja nie czuję żebym była w pracy po pracy, wystarczy dobra organizacja i podział obowiązków.
A co sądzicie o takim układzie. Mój mąż ma taki wkurzający charakter. Mianowicie on musi zarobić na rodzinę. Koniec kropka. Nie przegada mu się. Mamy jedno dziecko. Chodzi do przedszkola. Chciał żebym siedziała w domu ale ja się nie zgodziłam. Po paru kłótniach wpadł na pomysł, że mogę iść do pracy ale nie ruszę mojej pensji (3 koła + premia). Kasa w pływa mi na konto, a ja korzystać tylko z pieniędzy męża. Nie wolno mi ruszać moich pieniędzy bo mąż powiedział, że nie będę robiła z niego nieudacznika, który nie może zapewnić wszystkiego rodzinie.
[b]gość, 18-10-16, 20:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote] i co to za zycie maz, dom, obiad, sprzatanie, dzieci i pranie[/quote]Niektore kobiety moja tez hobby I zainteresowania I wiecej czasu na nie 🙂
[b]gość, 18-10-16, 21:17 napisał(a):[/b]A co sądzicie o takim układzie. Mój mąż ma taki wkurzający charakter. Mianowicie on musi zarobić na rodzinę. Koniec kropka. Nie przegada mu się. Mamy jedno dziecko. Chodzi do przedszkola. Chciał żebym siedziała w domu ale ja się nie zgodziłam. Po paru kłótniach wpadł na pomysł, że mogę iść do pracy ale nie ruszę mojej pensji (3 koła + premia). Kasa w pływa mi na konto, a ja korzystać tylko z pieniędzy męża. Nie wolno mi ruszać moich pieniędzy bo mąż powiedział, że nie będę robiła z niego nieudacznika, który nie może zapewnić wszystkiego rodzinie.Ja mysle, ze facet ma mnostwo kompleksow i probuje Cie ubezwlasnowolnic, zebys byla od niego calkowicie zalezna. Od Ciebie zalezy czy taki uklad Ci odpowiada, ja bym chyba dostala nerwicy bedac tak niesamodzielna. Jesli chcesz sobie kupic gacie za wlasne piedziadze, to ja nie widze zadnego problemu 🙂
[b]gość, 18-10-16, 20:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 18:00 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 18-10-16, 16:22 napisał(a):[/b]pewnie same pracujecie i zazdrościcie laskom co mogą siedzieć wygodnie w domu i zadbać o męża, zrobić obiad i nie muszą użerać się z ludźmi. jak macie mężó nieudaczników to wasz problem, niektórych stać na to po prostu i nie trzeba mieć dzieci żeby zajmować się domem,bo to też praca.Ja nie pracuje,mamy 2 dzieci I cholera mnie strzela jak slysze ,ze jestem utrzymanka.tutaj zawsze same ambitne I niezalezne a prawda taka ,ze pracuja bo musza[/quote]No bo jestes. Gdyby mąż nie przyniósł do domu kasy, to bys do gara nie miała co włożyć. Natomiast gdyby Ciebie zabrakło, to by Twoj szanowny małżonek, by sobie znalazł pomoc domowa ;)[/quote] i co to za zycie maz, dom, obiad, sprzatanie, dzieci i pranie[/quote]Zwariowalabym, nie wierzę, że siedzenie w domu może kogoś satysfakcjonowac. Moim zdaniem to czyste lenistwo i brak zainteresowań. Dzieci, dziećmi, ale samorealizacja tez musi być. Później mężuś znajdzie inna, i jest biadolenie,nie ma pracy, znajomych..
[b]gość, 18-10-16, 20:17 napisał(a):[/b]”Gdyby maz nie przyniosl kasy do domu to nie mialby co zjesc .czemu kobietom pracujacym wydaje sie ,ze tylko one maja prawa I tylko one moga stawiac warunki? Jak mnie zabraknie to jest mi obojetne kogo sobie znajdzie moj maz na moje miejsce .teraz za zycia przynajmniej nie musze zapieprzac na dwoch etatach .”No tez fakt, gdyby nie przyniósł to byście oboje nie mieli co jesc, bo żona liczy tylko na swojego męża 😉 Nikt Ci nie każe na dwoch 😉 wystarczy jak Cie będą chcieli na jednym a porządnym :DZawsze zona moze zostawic meza.czemu zawsze to facet ma zostawic zone ? I nie wmowia mi kobiety tutaj ,ze po 8 godzinach pracy wracaja do domu ,siadaja na kanapie a maz zabiera dzieci ze szkoly,robi zakupy,gotuje ,sprzata .facet moze odciazyc ale nie zrobi wszystkiego za nas wiec chcac nie chcac po pracy nadal jestescie w pracy.
[b]gość, 18-10-16, 20:24 napisał(a):[/b]Fakt, niańka kosztuje, ale wielu osobom pomagają rodzice, szczególnie gdy młoda mama chce wrócić po macierzyńskim do pracy, a dzieci cieszą się, że mogą spędzić czas z dziadkami. Poza tym można pracować nawet na pół etatu albo wykonywać pracę w domu, ale lepiej brać kasę od męża.Dziadkowie też mogą odebrać dzieci po szkole, zawieźć na zajęcia. No i nie wszyscy siedzą w pracy do wieczora. Posprzątać i ugotować każdy głupi potrafi, ale robić to nie ma komu. Nigdy nie chciałabym być zależna od faceta. Rozumiem, że są sytuacje losowe jak choroby, straci się pracę i szuka nowej, czasem żona jeszcze studiuje na trudnym kierunku i nie ma czasu za bardzo na pracę, albo chce spędzić kilka lat z malutkim dzieckiem w domu, zamiast niańki. Ale bez przesady, ile można siedzieć w domu i się nim “zajmowac” kiedy dziecko chodzi do szkoły? A mąż w każdej chwili może kopnąć taką kobietę w tyłek, bo to ona jest zależna od niego. A każdy sąd każe jej iść do roboty, bo na dzieci można płacić alimenty, ale utrzymywać pasożyta, bo chce posiedzieć w domu? Ubezpieczenia na życie, jak to ubezpieczenia – ubezpieczyciel zawsze robi tak, żeby jak najmniej zapłacić. A nie mieć emerytury i liczyć, że dzieci nas będą utrzymywać albo małżonek/eks-małżonek, jest po prostu egoizmem. piszecie scenariusze zycia innym osobom.oceniacie innych na podstawie wlasnego zycia I jego reali.nie kazdy ma mamy,ciocie babcie ktore moglyby zajmowac sie za darmo dziecmi kiedy kobiety maja ochote spelniac sie zawodowo, albo z braku zaufania do partnera zapieprzaja na 8 godzin w razie jak je kopnie w ambitny zad. Oprocz ubezpieczen sa tez konta oszczednosciowe czy inwestycje .nie kazdy rowniez mieszka w Polsce.nie kazda “kura domowa” ogranicza swoj czas do obowiazkow.troche wyobrazni chyba ,ze takie gdybanie na niekorzysc innych poprawia wam humor po calym dniu pracy zawodowej I obowiazkow domowych.