Janosz po porodzie: Padliśmy z Tymkiem ofiarami…
Porody gwiazd to temat rzeka. Skoro niemal natychmiast wracają do formy, to czy rodzą tak, jak inne zjadaczki chleba- pyta wiele młodych mam. Polskie sławy decydują się zwykle na porody w prywatnych klinikach. Są takie, które z góry decydują się na cesarkę, jak na przykład Anna Wendzikowska.
Kilkanaście dni temu szczęśliwą mamą została Alicja Janosz (29 l.). Na świat przyszedł Tymek. Ojcem dziecka jest Bartosz Niebielecki. Alicja przyznała na swoim blogu, że na początku nie było jej łatwo:
Jedynym moim problemem (poza psychiką, szalejącą pod wpływem zmian hormonalnych) była laktacja. I choć naczytałam się sporo również na ten temat, a i rozmów z koleżankami-mamami nie brakowało, to padliśmy z Tymkiem ofiarami dokarmiania mlekiem modyfikowanym i płaczu po nocach (mojego, nie Tymcia), podczas walki z laktatorem. Na szczęście już w pt. (czyli 4go dnia po urodzeniu maleństwa) wróciliśmy do domu, a tutaj, ze wsparciem mojego Bartka i z pomocą moich rodziców, stworzyliśmy bezpieczną i przyjazną przestrzeń, w której z przerażonej i zestresowanej, rozhisteryzowanej matki, zaczęłam się zmieniać w spokojniejszą i pewniejszą siebie mamę, opływającą miłością i dużą, dużą ilością mleka…
Na takie same problemy narzekała kiedyś Dorota Gardias. Macierzyństwo to nie bułka z masłem?



[b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/bez paniki, ja też 200km od domu musiałam dać radę sama, mąż pomagał ale większość czasu był w pracy, może i jest ciężko ale przynamniej nikt się nie wtrąca co i jak, fakt,że czasem chciało się mieć trochę odpoczynku,ale wszystko jest do przeżycia, szczerze to nie rozumiem jak kobiety mowią,że muszą mieć pomoc do dziecka typu mama czy siostra, przecież to Wasze dziecko, nie mamy czy siostry i to wy powinnyście się nim zajmować 🙂
[b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Też tak mam, a raczej miałam bo teraz to już jest nas czworo. Rodzinę mamy jeszcze dalej,zresztą nikt i tak nie palił się nigdy do pomocy. Dobrze,że zdajesz sobie sprawę z tego,że może być ciężko,lepiej być zaskoczonym w druga stronę 🙂 u mnie było ciężko i to bardzo,a zaczęło się już w szpitalu od nieplanowego cc,braku pokarmu i w ogóle szoku,że dziecko ciągle wrzeszczy. Mąż musiał od razu wracać do pracy,bo planował urlop zgodnie z terminem porodu,a ten opóźnia się o 2 tygodnie. Byłam sama z wrzaskunem,który nigdy nie zasypial. Mąż pomagał jak mógł,wstawał w nocy ,karmil, nie wyobrażam sobie jak dałabym rade bez niego. Teraz mamy dwójkę dzieci ,różnica między nimi to 2 lata i tez jest hard core, ale jakoś dajemy radę, choć bywamy wykończeni. Nie ma co się martwić na zapas,jak dziecko jest zdrowe,mąż chętny do pomocy i dasz z siebie wszystko to jakoś będzie się kręcić,może małe okaże się do tego spokojne i chętne do współpracy 😉 Powodzenia!
jak nie masz na kogo liczyc to sie od razu nastaw na mega kopniaka w du*pe od zycia a niedaj jak ci dzieciak bedzie mial kolki to polegniesz psychicznie. Jak mieszkasz w uk to nawet nie licz na lekarzy ktorzy uwazaja ze kolki to normalka i o jakichs preparatach mlekozastepczych to mozesz pomarzyc. Lepiej zapytaj swoja pediatre rodzinna o kontakt telefoniczny. Lekarz nawet ci nie doradzi jakie mleko (aptamil, cow gate, sma itp) masz dobrac dziecku i mimo ze sa lactofree to musisz sama na to wpasc. Najlepsze co ci moge doradzic to poszukaj w swojej okolicy Children’s Centre i poszukaj na timetable jakies zajecia dla ciezarnych to tam inne matki z doswiadczeniem i prowadzace najwiecej ci doradza.
Co mnie to obchodzi.Ani glosu ani urody, zaraz bedzie zapomniana
o matko! w tych zielonych buciskach wyglada jak kot w butach
[b]gość, 30-09-14, 18:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 17:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Kuzynka mieszka sama w Holandii tam urodziła dziecko, do pomocy miała tylko partnera, ktory i tak siedział w robocie. Nie wiem jak ona to zrobiła, bo nigdy nie miała kontaktu z dziecmi, ale sobie poradziła. Dziecko ma już 1,5 roku, jest zdrowe, szczesliwe. Nie wiem jak młode matki to ogarniaja, ja tam nie mam dzieci, ale jestem pełna podziwiu, zwłaszcza jak nie maja nikogo do pomocy. Dasz sobie rady, kobiety to silniejsza płeć, nie takie rzeczy potrafia ogarnąc![/quote]Dasz radę, kobiety intuicyjnie wiedzą co i jak 🙂 ja też radziłam sobie sama bo mąż za bardzo nie chciał pomagać i nie było problemu. Głowa do góry.[/quote]Dzięki. Jesteście kochane!
[b]gość, 30-09-14, 17:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 17:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Miałam podobną sytuację, ale dałam radę. Moja córeńka od początku wymagała nieustannego lulania. Z tego powodu, bardzo długo dochodziłam do siebie – nie miałam czasu, żeby się zregenerować. Córcia miała też okropne kolki. Na szczęście dzieci mają to do siebie, że wyrastają. Teraz już skończyła 5 miesięcy i jest cudownym, wiecznie roześmianym bobasem :P[/quote]Dziękuję za słowa otuchy :), mam nadzieję,że poradzę sobie równie dobrze.[/quote]Na pewno sobie poradzisz! 🙂
[b]gość, 30-09-14, 17:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Miałam podobną sytuację, ale dałam radę. Moja córeńka od początku wymagała nieustannego lulania. Z tego powodu, bardzo długo dochodziłam do siebie – nie miałam czasu, żeby się zregenerować. Córcia miała też okropne kolki. Na szczęście dzieci mają to do siebie, że wyrastają. Teraz już skończyła 5 miesięcy i jest cudownym, wiecznie roześmianym bobasem :P[/quote]Dziękuję za słowa otuchy :), mam nadzieję,że poradzę sobie równie dobrze.
100% racji! z młodą mamuśką ciężko wejść choćby na chwilę na inny temat niż karmienie i pieluchy. To tak jakbym ja zadręczała każdego swoją miłością do kotów:) smutno mi kiedy moje fajne koleżanki nagle ODCINAJĄ się (i to same!) intelektualnie od reszty niekarmiącego świata[b]gość, 30-09-14, 09:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 08:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:31 napisał(a):[/b]jestem kobietą ale nie wiem i nie rozumiem czemu kobietom po porodzie tak odbija? tak jakby nagle znikała fajna kobietka a pojawiała się matka polka nie mająca innych tematów i zainteresowań niż karmienie piersią, kupki i zaśmiecanie facebooka milionem baaaardzo interesujących zdjęć pociechyDokładnie! Na palcach jednej ręki mogę policzyć znajome, którym nie odbiło. Reszta sfiksowała i nie ma z nimi o czym gadać.[/quote]Zgadzam się!!![/quote]Nie mają Panie dzieci i dlatego nie mogą tego zrozumieć. Tak to już jest że kobiety pełnią w życiu wiele ról, jeżeli są dzieci to jest się przede wszystkim matką i o tym zapomnieć nie wolno. Dziecko staje się najważniejsze i tak powinno być, co nieznaczy że fajna kobieta znika Ona nadal jest tylko teraz jest matką.[/quote]Nieprawda. Po prostu te mniej inteligentne (a takich jest większość) tak się właśnie zachowują.[/quote]
[b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Też tak mam, a raczej miałam bo teraz to już jest nas czworo. Rodzinę mamy jeszcze dalej,zresztą nikt i tak nie palił się nigdy do pomocy. Dobrze,że zdajesz sobie sprawę z tego,że może być ciężko,lepiej być zaskoczonym w druga stronę 🙂 u mnie było ciężko i to bardzo,a zaczęło się już w szpitalu od nieplanowego cc,braku pokarmu i w ogóle szoku,że dziecko ciągle wrzeszczy. Mąż musiał od razu wracać do pracy,bo planował urlop zgodnie z terminem porodu,a ten opóźnia się o 2 tygodnie. Byłam sama z wrzaskunem,który nigdy nie zasypial. Mąż pomagał jak mógł,wstawał w nocy ,karmil, nie wyobrażam sobie jak dałabym rade bez niego. Teraz mamy dwójkę dzieci ,różnica między nimi to 2 lata i tez jest hard core, ale jakoś dajemy radę, choć bywamy wykończeni. Nie ma co się martwić na zapas,jak dziecko jest zdrowe,mąż chętny do pomocy i dasz z siebie wszystko to jakoś będzie się kręcić,może małe okaże się do tego spokojne i chętne do współpracy 😉 Powodzenia!
Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/
[b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Kuzynka mieszka sama w Holandii tam urodziła dziecko, do pomocy miała tylko partnera, ktory i tak siedział w robocie. Nie wiem jak ona to zrobiła, bo nigdy nie miała kontaktu z dziecmi, ale sobie poradziła. Dziecko ma już 1,5 roku, jest zdrowe, szczesliwe. Nie wiem jak młode matki to ogarniaja, ja tam nie mam dzieci, ale jestem pełna podziwiu, zwłaszcza jak nie maja nikogo do pomocy. Dasz sobie rady, kobiety to silniejsza płeć, nie takie rzeczy potrafia ogarnąc!
[b]gość, 30-09-14, 17:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Kuzynka mieszka sama w Holandii tam urodziła dziecko, do pomocy miała tylko partnera, ktory i tak siedział w robocie. Nie wiem jak ona to zrobiła, bo nigdy nie miała kontaktu z dziecmi, ale sobie poradziła. Dziecko ma już 1,5 roku, jest zdrowe, szczesliwe. Nie wiem jak młode matki to ogarniaja, ja tam nie mam dzieci, ale jestem pełna podziwiu, zwłaszcza jak nie maja nikogo do pomocy. Dasz sobie rady, kobiety to silniejsza płeć, nie takie rzeczy potrafia ogarnąc![/quote]Dasz radę, kobiety intuicyjnie wiedzą co i jak 🙂 ja też radziłam sobie sama bo mąż za bardzo nie chciał pomagać i nie było problemu. Głowa do góry.
Kogo to interesuje
Nie dziwie jej sie tez miałam problemy ale z bólem nie do wytrzymania , dlatego karmiłam tylko 3 tygodnie później pomału wprowadziłam mieszankę a teraz po 2 miesiącach tylko butelka, to nie takie proste jak by sie wcześniej wydawało
[b]gość, 30-09-14, 12:15 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 10:25 napisał(a):[/b]Ja przez stres jaki mi zafundowała rodzina po urodzeniu 1 dziecka karmiłam tylko miesiąc. Te dobre rady, ciągle pytanie się jak dziecko, srutu, tutu i pierdzielenie tesciowej, ze powinnam pic Bawarię to będę mieć pokarm, a jak straciłam to po katach gadajie, ze to moja wina, że dziecko będzie chore itd. itp.Twoja wypowiedź brzmi dla mnie jak słowa dziewczynki, nie kobiety. Jakim prawem teściowa cokolwiek Ci sugeruje? Czy nie masz w sobie dość siły i mądrości aby podjąć rolę matki? Nie wiem w jakim jesteś wieku, mam wrażenie, że jesteś bardzo młoda (żeby nie powiedzieć niedojrzała) Ja po porodach nie pozwalałam na zbyt szybkie odwiedziny członków rodziny, chciałam w spokoju wejść w rytm, poustawiać sobie emocje, nowe obowiązki, nacieszyć się dzieckiem, ochłonąć po trudach. Nie daj sobie wchodzić na głowę, trochę asertywności (nie mylić z brakiem szacunku dla starszego pokolenia).[/quote]ty za to brzmisz jak stara jedza pozbawiona empatii
[b]gość, 30-09-14, 16:54 napisał(a):[/b]Za 4 miesiące rodzę,a mieszkam prawie 200 km. od rodziny. Czy pierworódka poradzi sobie bez niczyjej pomocy? Mąż boi się nawet wziąć na ręce niemowlaka,bo się cały trzęsie i już raz prawie upuścił dziecko koleżanki. Pewnie się nauczy,ale i tak cały dzień w robocie siedzi. Jakie są wasze doświadczenia.Która poradziła sobie całkiem sama ze wszystkim ? Ja co prawda mieszkałam z siostra i jej noworodkiem 12 lat temu i wszystko wydawało się proste i naturalne,a opiekowałyśmy się jej dzieckiem pół na pół i nawet nie pamiętam żeby któraś była zmęczona,wszystko szło jak po maśle, ale teraz będę całkiem sama i się boję,przez to narzekanie kobiet :/Miałam podobną sytuację, ale dałam radę. Moja córeńka od początku wymagała nieustannego lulania. Z tego powodu, bardzo długo dochodziłam do siebie – nie miałam czasu, żeby się zregenerować. Córcia miała też okropne kolki. Na szczęście dzieci mają to do siebie, że wyrastają. Teraz już skończyła 5 miesięcy i jest cudownym, wiecznie roześmianym bobasem 😛
Po CHUJ ona to pisze?
[b]gość, 30-09-14, 10:50 napisał(a):[/b]Coś w niej mnie obrzydza. Jest taka biała, nie wiem… Wyglada jakby była pokryta śluzem pod ubraniem.Wiem o czym mówisz – dla mnie ona również jest odpychająca – totalnie aseksualna. Brrrr
[b]gość, 30-09-14, 09:16 napisał(a):[/b]Rodzicielstwo to nie bułka z masłem. To wielki wysiłek i wspaniała rola. Stworzenie zupełnie nowego człowieka, towarzyszenie w jego formowaniu. Nigdy nie zrozumieją tego dziewczynki, których największym osiągnięciem jest przekładanie kartek w robocie z jednej strony na drugą, nie mające większego wpływu na nic, wrzucające na fb fotki z posiłku, z tego, że przebiegły x km, że były w klubie Y, że były w parku. Dzieci drogie, czy Wy myślicie, że kogokolwiek to interesuje. Ja codziennie śmieję się do rozpuku widząc takie “aktualności” i zastanawiam się jakie problemy emocjonalne macie, jak bardzo płaskie i nudne jesteście. Jak bardzo Wasz świat jest ograniczony do samego siebie. Większość z Was niczego nie czyta, a Wasze ‘rozmowy” ograniczają się do rozmowy o paznokciach, siłowni, klubie, a i tak 90% to obrabianie d.p znajomym.to nadal wiecej niz gadanie tylko o dziecku i negatywne ocenianie wyborow zyciowych innych osob. chyba to macierzynstwo nie jest az tak fajne i gratyfikujace jak piszesz.
[b]gość, 30-09-14, 10:25 napisał(a):[/b]Ja przez stres jaki mi zafundowała rodzina po urodzeniu 1 dziecka karmiłam tylko miesiąc. Te dobre rady, ciągle pytanie się jak dziecko, srutu, tutu i pierdzielenie tesciowej, ze powinnam pic Bawarię to będę mieć pokarm, a jak straciłam to po katach gadajie, ze to moja wina, że dziecko będzie chore itd. itp.Twoja wypowiedź brzmi dla mnie jak słowa dziewczynki, nie kobiety. Jakim prawem teściowa cokolwiek Ci sugeruje? Czy nie masz w sobie dość siły i mądrości aby podjąć rolę matki? Nie wiem w jakim jesteś wieku, mam wrażenie, że jesteś bardzo młoda (żeby nie powiedzieć niedojrzała) Ja po porodach nie pozwalałam na zbyt szybkie odwiedziny członków rodziny, chciałam w spokoju wejść w rytm, poustawiać sobie emocje, nowe obowiązki, nacieszyć się dzieckiem, ochłonąć po trudach. Nie daj sobie wchodzić na głowę, trochę asertywności (nie mylić z brakiem szacunku dla starszego pokolenia).
Że też ludzie mają potrzebę dzielenia się tak intymnymi sprawami na szerokim forum….porażka
[b]gość, 30-09-14, 10:25 napisał(a):[/b]Ja przez stres jaki mi zafundowała rodzina po urodzeniu 1 dziecka karmiłam tylko miesiąc. Te dobre rady, ciągle pytanie się jak dziecko, srutu, tutu i pierdzielenie tesciowej, ze powinnam pic Bawarię to będę mieć pokarm, a jak straciłam to po katach gadajie, ze to moja wina, że dziecko będzie chore itd. itp.To mnie właśnie strasznie wkurza, że w momencie, gdy zajdzie się w ciążę, a następnie urodzi to dziecko jest najważniejsze, matka staje się albo inkubatorem (w pierwszym przypadku) albo wyłącznie karmicielką/opiekunką, dodatkiem do dzieciaka. Najpierw trzeba dbać o siebie w ciąży i oszczędzać się, bo dziecko najważniejsze (a nie matka, jako ta obciążona przez jakby nie patrzeć pasożyta w jej brzuchu), a potem wyrzekać siebie zainteresowań, pracy, etc, bo również dziecko jest najważniejsze. A za kilkanaście lat pewnie i tak się wypnie.
Coś w niej mnie obrzydza. Jest taka biała, nie wiem… Wyglada jakby była pokryta śluzem pod ubraniem.
Ona wyglada jak marzenie pedofila
Rodzicielstwo to nie bułka z masłem. To wielki wysiłek i wspaniała rola. Stworzenie zupełnie nowego człowieka, towarzyszenie w jego formowaniu. Nigdy nie zrozumieją tego dziewczynki, których największym osiągnięciem jest przekładanie kartek w robocie z jednej strony na drugą, nie mające większego wpływu na nic, wrzucające na fb fotki z posiłku, z tego, że przebiegły x km, że były w klubie Y, że były w parku. Dzieci drogie, czy Wy myślicie, że kogokolwiek to interesuje. Ja codziennie śmieję się do rozpuku widząc takie “aktualności” i zastanawiam się jakie problemy emocjonalne macie, jak bardzo płaskie i nudne jesteście. Jak bardzo Wasz świat jest ograniczony do samego siebie. Większość z Was niczego nie czyta, a Wasze ‘rozmowy” ograniczają się do rozmowy o paznokciach, siłowni, klubie, a i tak 90% to obrabianie d.p znajomym.
Ja przez stres jaki mi zafundowała rodzina po urodzeniu 1 dziecka karmiłam tylko miesiąc. Te dobre rady, ciągle pytanie się jak dziecko, srutu, tutu i pierdzielenie tesciowej, ze powinnam pic Bawarię to będę mieć pokarm, a jak straciłam to po katach gadajie, ze to moja wina, że dziecko będzie chore itd. itp.
jajecznica ha ha ha
Zalosna dziewucha !
coza glupota niech opisze jak ja zszywali jak teraz dupy facetowi nie moze dac bo ja boli cipka jak a krew z cipki jej wyplywa itp NO co za glupia dziewuszka
obrzydliwe to. Po co ona o tym klepie? Głupia i paskudna dziewucha, dajcie jej zostać zapomnianą zasługuje na to. jajecznica
[b]gość, 30-09-14, 07:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:31 napisał(a):[/b]jestem kobietą ale nie wiem i nie rozumiem czemu kobietom po porodzie tak odbija? tak jakby nagle znikała fajna kobietka a pojawiała się matka polka nie mająca innych tematów i zainteresowań niż karmienie piersią, kupki i zaśmiecanie facebooka milionem baaaardzo interesujących zdjęć pociechyDokładnie! Na palcach jednej ręki mogę policzyć znajome, którym nie odbiło. Reszta sfiksowała i nie ma z nimi o czym gadać.[/quote]Zgadzam się!!![/quote]Nie mają Panie dzieci i dlatego nie mogą tego zrozumieć. Tak to już jest że kobiety pełnią w życiu wiele ról, jeżeli są dzieci to jest się przede wszystkim matką i o tym zapomnieć nie wolno. Dziecko staje się najważniejsze i tak powinno być, co nieznaczy że fajna kobieta znika Ona nadal jest tylko teraz jest matką.
[b]gość, 30-09-14, 07:31 napisał(a):[/b]jestem kobietą ale nie wiem i nie rozumiem czemu kobietom po porodzie tak odbija? tak jakby nagle znikała fajna kobietka a pojawiała się matka polka nie mająca innych tematów i zainteresowań niż karmienie piersią, kupki i zaśmiecanie facebooka milionem baaaardzo interesujących zdjęć pociechyDokładnie! Na palcach jednej ręki mogę policzyć znajome, którym nie odbiło. Reszta sfiksowała i nie ma z nimi o czym gadać.
Ona myśli, że kogoś to obchodzi? Niech jeszcze opisze, jak sra.
[b]gość, 30-09-14, 07:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:31 napisał(a):[/b]jestem kobietą ale nie wiem i nie rozumiem czemu kobietom po porodzie tak odbija? tak jakby nagle znikała fajna kobietka a pojawiała się matka polka nie mająca innych tematów i zainteresowań niż karmienie piersią, kupki i zaśmiecanie facebooka milionem baaaardzo interesujących zdjęć pociechyDokładnie! Na palcach jednej ręki mogę policzyć znajome, którym nie odbiło. Reszta sfiksowała i nie ma z nimi o czym gadać.[/quote]Zgadzam się!!!
[b]gość, 30-09-14, 08:12 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 30-09-14, 07:31 napisał(a):[/b]jestem kobietą ale nie wiem i nie rozumiem czemu kobietom po porodzie tak odbija? tak jakby nagle znikała fajna kobietka a pojawiała się matka polka nie mająca innych tematów i zainteresowań niż karmienie piersią, kupki i zaśmiecanie facebooka milionem baaaardzo interesujących zdjęć pociechyDokładnie! Na palcach jednej ręki mogę policzyć znajome, którym nie odbiło. Reszta sfiksowała i nie ma z nimi o czym gadać.[/quote]Zgadzam się!!![/quote]Nie mają Panie dzieci i dlatego nie mogą tego zrozumieć. Tak to już jest że kobiety pełnią w życiu wiele ról, jeżeli są dzieci to jest się przede wszystkim matką i o tym zapomnieć nie wolno. Dziecko staje się najważniejsze i tak powinno być, co nieznaczy że fajna kobieta znika Ona nadal jest tylko teraz jest matką.[/quote]Nieprawda. Po prostu te mniej inteligentne (a takich jest większość) tak się właśnie zachowują.
Nie rozumiem po co ktoś publicznie opowiada o takich rzeczach
jestem kobietą ale nie wiem i nie rozumiem czemu kobietom po porodzie tak odbija? tak jakby nagle znikała fajna kobietka a pojawiała się matka polka nie mająca innych tematów i zainteresowań niż karmienie piersią, kupki i zaśmiecanie facebooka milionem baaaardzo interesujących zdjęć pociechy
Troche obrzydza mnie ten temat..
Czekamy na relacje z pierwszych kupek. Puknij sie w czolo kobito…