Justyna Gradek o traumatycznej współpracy z Blanką Lipińską! “Jest bardzo ostrym zawodnikiem”
Justyna Gradek to postać, która nie przestaje zaskakiwać. Dziś znana przede wszystkim jako modelka i influencerka śledzona przez ponad milion fanów, ma za sobą doświadczenia, o których mało kto wie. Jej droga do popularności nie była jednak wyłącznie pasmem sukcesów.
Justyna Gradek szczerze o pracy z Blanką Lipińską
Choć dziś kojarzona jest głównie z efektownymi sesjami zdjęciowymi i aktywnością w mediach społecznościowych, Justyna próbowała swoich sił również w filmie. Widzowie mogli zobaczyć ją w produkcjach takich jak „Miłość, seks & pandemia” oraz „Kolejne 365 dni”. Szczególnie ta druga rola była o tyle symboliczna, że po latach spotkała na planie Blankę Lipińską, która wcześniej miała realny wpływ na jej zawodową drogę.
Małgorzata Kożuchowska trzyma niezły rygor w domu! Jej 10-letni syn nie ma jeszcze TELEFONU
Zanim Gradek trafiła przed kamerę, była “ring girl”, gdzie znalazła się pod opieką Blanki Lipińskiej. W tamtym okresie pisarka pełniła rolę przełożonej, czuwając nad zachowaniem i wizerunkiem swoich podopiecznych. Zdaniem Justyny Gradek reżim był bezkompromisowy.
Blanka Lipińska jest bardzo ostrym zawodnikiem i miałyśmy restrykcyjne zasady. Nie mogłyśmy mieć żadnych kontaktów z zawodnikami. Musiałyśmy trzymać dyscyplinę, zachowywać się dobrze – mówiła w rozmowie ze “Światem Gwiazd”.
Viki Gabor kończy 18 lat: „Od dawna zarządzam finansami!” (WYWIAD)
Mimo tej ostrożności, cena za obecność w świecie sportu była wysoka. Presja idealnego wyglądu, rygorystyczne wymagania i nieustanna krytyka nie pozostały bez wpływu na jej zdrowie psychiczne. Z czasem pojawiły się także zaburzenia odżywiania. Modelka przyznała, że czuła się niewystarczająca, nawet gdy jej sylwetka odpowiadała wszelkim normom show-biznesu.
Tam nabawiłam się chyba największych kompleksów, bo znowu czułam się niewystarczająca. Byłam wtedy bardzo chudym człowieczkiem. Mam 175 cm wzrostu, a wtedy ważyłam 54 kg. To jest bardzo mało na ten wzrost. Wszędzie mi tutaj wystawały kości, a i tak słyszałam, że mam wystający brzuch. […] Za kulisami były głodówki. Jakieś tabletki się brało, żeby wszystko zeszło – mówiła w tej samej rozmowie Justyna Gradek.





Justyna piękna!!!!Blanka nie ma urody nie ma nic.
Omg xD