Kucharz Gwyneth Paltrow: Ona prawie nic nie je
Podobno pierwsze co po rozwodzie z Gwyneth Paltrow (45 l.) zrobił Chris Martin (40 l.) to… zjedzenie burgera. Aktorka znana jest ze swoich organicznych upodobań żywnościowych.
Teraz wypowiada się kucharz, który gotował dla małżonków. Łatwo nie miał.
Dostałem wytyczne od ich asystentki. Oni prawie nic nie jedzą. Byli bardzo restrykcyjni. Unikają cukru, w ogóle czegokolwiek słodkiego, żadnego nabiału. Same warzywa. Trochę eksperymentowałem i stwierdzili, że jedzenie jest coraz lepsze. To się dzieje, gdy zaczynasz jeść coś więcej niż tylko trawę – mówi kucharz.
Zobacz: Gwyneth Paltrow o związku z Bradem Pittem: SPIEPRZ**AM
Kucharz chyba był fanem mięsnych przekąsek…



taka fajna para i sie rozeszli, tyle lat razem :/
gość, 11-10-17, 18:25 napisał(a):[quote]gość: Mi, 11-10-17, 03:28 napisał(a):Podstawowy budulec organizmu to bialko. Na trawie daleko nie zajedziesz, a bialko z miesa jest trudno zastapic czymkolwiek innym, bo nie bedzie sie tak dobrze przyswajalo. Polecam jesc glownie mieso, jajka i warzywa, a odstawic wszystko maczne, zobaczycie jak waga leci. A jak ne wierzycie to chociaz nie jedzcie chleba na kolacje tylko jakies chude miesko, czy twarozek z warzywami, albo zupe (ale bez maki) tez waga bedzie leciala, chyba,ze chcecie isc w niedowage, to wtedy zdrowa dieta nie pozwoli Wam sie wyniszczac.no patrz, a ja jakoś żyje już ponad 20 lat bez białka z miesa czy ryb i mam się swietnie, co potwierdzaja wszystkie badania kontrolne. poza tym nadmiar białka jest równie szkodliwy, co niedobór[/quote]Mysle ze jesli chodzi o jedzenie miesa to trudno generelizowac. Moja siostra jest weganka od 8 lat, ma rowniez wszystkie badania w normie, blyszczace wlosy, zdrowe zeby itp. Ja po roku bez miesa (mimo brania witamin z grypy B, zelaza, regularnych smootie z weganskich protein itp) zbieralam wlosy garsciami, oczy mialam podkrazone jak wojek Fester z rodziny Adamsow i serio nie mialam na nic sily..
Dla mnie wydalanie jedzenia JEST przyjemnością, tak jak seks. I (o zgrozo!) mam wagę w normie i nie jestem g*****manką. Mądry człowiek potrafi znaleźć umiar we wszystkim.
gość, 11-10-17, 10:43 napisał(a):Współczuję 🙁 przecież jedzenie to przyjemność (oczywiście z umiarem).sranie to też przyjemnosc
gość, 11-10-17, 18:45 napisał(a):Dla mnie jedzenie JEST przyjemnością, tak jak seks. I (o zgrozo!) mam wagę w normie i nie jestem nimfomanką. Mądry człowiek potrafi znaleźć umiar we wszystkim.mądry albo taki, który nigdy nie przeszedł sytuacji w zyciu, która wytrąciłaby go z równowagi psychicznej i sprawiłaby, ze szukałby “pocieszenia” w tym, co zna najlepiej. nie mierz swoją miara wszystkich ludzi.
Dla mnie jedzenie JEST przyjemnością, tak jak seks. I (o zgrozo!) mam wagę w normie i nie jestem nimfomanką. Mądry człowiek potrafi znaleźć umiar we wszystkim.
gość: Mi, 11-10-17, 03:28 napisał(a):Podstawowy budulec organizmu to bialko. Na trawie daleko nie zajedziesz, a bialko z miesa jest trudno zastapic czymkolwiek innym, bo nie bedzie sie tak dobrze przyswajalo. Polecam jesc glownie mieso, jajka i warzywa, a odstawic wszystko maczne, zobaczycie jak waga leci. A jak ne wierzycie to chociaz nie jedzcie chleba na kolacje tylko jakies chude miesko, czy twarozek z warzywami, albo zupe (ale bez maki) tez waga bedzie leciala, chyba,ze chcecie isc w niedowage, to wtedy zdrowa dieta nie pozwoli Wam sie wyniszczac.no patrz, a ja jakoś żyje już ponad 20 lat bez białka z miesa czy ryb i mam się swietnie, co potwierdzaja wszystkie badania kontrolne. poza tym nadmiar białka jest równie szkodliwy, co niedobór
nastepny, który mysli, że warzywa to trawa, a bez cukru i miesa zyc sie nie da.
gość, 11-10-17, 10:43 napisał(a):Współczuję 🙁 przecież jedzenie to przyjemność (oczywiście z umiarem).nie. jedzenie to czynność fizjologiczna. otyłośc jest w dużej mierze efektem uczynienia z jedzenia przyjemnosci, formy nagrody, pocieszenia. dzieci dostaja w nagrode cukierki, po obiadku nagroda w postaci deseru, w efekcie wiele osób w stresie ucieka do pierwszej czynnosci, która daje im psychiczne ukojenie: jedzenia – a pozniej szok, że ważą po 100 kg.
40 min na rowerze i zegnaj dieto? Nie plec bzdur. Jak bedziesz jadla fasfoody, rower nic nie da.
Dieta to 80% sukcesu a ćwiczenia 20% sukcesu. Taka jest prawda i nie oszukujcie się tłuściochy!
40 minut dziennie na rowerze i żegnaj dieto 😛
Współczuję 🙁 przecież jedzenie to przyjemność (oczywiście z umiarem).
gość: Mi, 11-10-17, 03:28 napisał(a):Podstawowy budulec organizmu to bialko. Na trawie daleko nie zajedziesz, a bialko z miesa jest trudno zastapic czymkolwiek innym, bo nie bedzie sie tak dobrze przyswajalo. Polecam jesc glownie mieso, jajka i warzywa, a odstawic wszystko maczne, zobaczycie jak waga leci. A jak ne wierzycie to chociaz nie jedzcie chleba na kolacje tylko jakies chude miesko, czy twarozek z warzywami, albo zupe (ale bez maki) tez waga bedzie leciala, chyba,ze chcecie isc w niedowage, to wtedy zdrowa dieta nie pozwoli Wam sie wyniszczac.podstawą dla organizmów są CUKRY ( najlepiej proste) to one dają nam energię. Główny szlakiem metabolicznym jest GLIKOLIZA, zasięgnij trochę podstaw biochemii zanim zaczniesz coś pisać .
Jak on musiał ją kochać, że godził się na coś takiego. Mój facet brałby nogi za pas i kazał się dobrze w głowę walnąć. I myślę, że większość facetów (poza weganami) by się tak zachowała.
Nie katuj się morderczą dietą!! Zacznij ćwiczyć: krzykamtrenuje.blogspot.com !!
Podstawowy budulec organizmu to bialko. Na trawie daleko nie zajedziesz, a bialko z miesa jest trudno zastapic czymkolwiek innym, bo nie bedzie sie tak dobrze przyswajalo. Polecam jesc glownie mieso, jajka i warzywa, a odstawic wszystko maczne, zobaczycie jak waga leci. A jak ne wierzycie to chociaz nie jedzcie chleba na kolacje tylko jakies chude miesko, czy twarozek z warzywami, albo zupe (ale bez maki) tez waga bedzie leciala, chyba,ze chcecie isc w niedowage, to wtedy zdrowa dieta nie pozwoli Wam sie wyniszczac.