Marek Kondrat po 25 latach przerwy znów się pojawił. Trudno go rozpoznać
Marek Kondrat przez lata konsekwentnie trzymał się z dala od aktorstwa i przekonywał, że ten rozdział w jego życiu jest już zamknięty. Teraz jednak zrobił wyjątek. Po długiej przerwie znów pojawił się przed kamerą i to najpierw w spektaklu „Król Maciuś Pierwszy”, a potem także w filmowej „Lalce”. Aktor przyznaje, że nie planował powrotu, ale los miał wobec niego inne plany.
Marek Kondrat wrócił po latach
Marek Kondrat przez lata uchodził za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, ale po zakończeniu kariery zawodowej konsekwentnie unikał powrotu na plan. Nie pojawiał się w nowych produkcjach, nie zabiegał o role i sprawiał wrażenie człowieka, który naprawdę zamknął za sobą drzwi do dawnego świata. Jak sam przyznał, był przekonany, że aktorstwo jest już dla niego przeszłością.
Tym większe zaskoczenie wywołała informacja, że Kondrat ponownie stanął przed kamerą. Aktor pojawił się w spektaklu Teatru Telewizji „Król Maciuś Pierwszy”, a także przyjął propozycję udziału w filmowej „Lalce”. W rozmowie z „Pytaniem na śniadanie” wyjaśnił, że nie był to zaplanowany powrót, lecz raczej niespodziewany zwrot, który potraktował jak sentymentalne spotkanie z dawnym życiem.
Nie tęskniłem ani za Teatrem Telewizji, ani za filmem. Nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek wrócę na plan. Wydawało mi się, że to zamknięty rozdział w moim życiu. Mój udział w “Królu Maciusiu Pierwszym” i “Lalce” to wypadki, które podsunął mi los i które są raczej flirtem z przeszłością — jakąś próbą zamknięcia i odnalezienia pewnej wspólnoty śladów — mówił Marek Kondrat.
Powrót z sentymentu, nie z potrzeby kariery
Dla Marka Kondrata nowa rola ma przede wszystkim wymiar osobisty. Aktor podkreśla, że jego zawodowa droga zaczynała się w podobnym klimacie, a „Król Maciuś Pierwszy” uruchomił w nim wiele wspomnień. Wspomniał również o rodzinnym tropie, bo w dawnej wersji tej historii wystąpił jego stryj. Nie ukrywa, że nie traktuje tego jako wielkiego powrotu do zawodu ani próby ponownego wejścia na stałe do świata filmu. Raczej jako jednorazowe, bardzo symboliczne doświadczenie, które pozwoliło mu dotknąć przeszłości. Mimo to wypowiedział zdanie, które może szczególnie poruszyć jego fanów — że aktorem właściwie nie przestaje się być nigdy.
Swoją karierę rozpoczynałem od “Historii żółtej ciżemki”. W garderobach były jeszcze ślady po kręceniu pamiętnego “Króla Maciusia I” z Julkiem Wyrzykowskim w roli głównej. W tym filmie zagrał też mój stryj. Tak więc rolę w nowym spektaklu Teatru Telewizji traktuję bardziej jak sentymentalną przygodę, aniżeli jakiekolwiek drgnienie czegoś, co na pewno siedzi w moim organizmie. Bo aktorem nie przestaje się nigdy być, skoro już się nim nieszczęśliwie zostało — zaznaczył.
Choć Marek Kondrat ostatecznie zdecydował się wrócić przed kamerę, nie była to dla niego łatwa decyzja. Aktor przyznał, że początkowo wcale nie miał na to ochoty. Dopiero po czasie dał się przekonać, a ważną rolę odegrał w tym Michał Kotański, dyrektor Teatru Telewizji. Aktor najpierw zgodził się na udział w „Warto żyć”, a dopiero później — po dłuższym namyśle — przyjął propozycję zagrania w „Lalce”. Z jego słów wynika, że nie był to nagły przypływ tęsknoty za zawodem, ale raczej powolne oswajanie się z myślą, że może jeszcze na chwilę wrócić do aktorstwa.
Najpierw zgodziłem się zagrać w “Warto żyć”. Potem — po jakimś miesiącu batalii — przyjąłem propozycję zagrania w “Lalce”. Jest w tym jednak pewna zasługa Michała Kotańskiego, dyrektora Teatru Telewizji. To on ośmielił mnie do tego, by rozważyć powrót na chwilę do zawodu. Wcale nie miałem na to ochoty, ale uznałem, że skoro mój organizm przestawił się na ten tor, to może jednak warto — tłumaczył w „PnŚ”.
W nowej roli trudno go rozpoznać
W spektaklu „Król Maciuś Pierwszy” Marek Kondrat wciela się w Doktora: postać kierującą się empatią, spokojem i szacunkiem wobec dzieci. Widzowie zobaczą aktora w zupełnie nowej odsłonie, również za sprawą charakteryzacji. Sam Kondrat przyznał, że jego wygląd skojarzył się żonie z Franciszkiem Józefem.
Żonie przypominałem obraz Franciszka Józefa, który jest jej bardzo bliski, gdyż jest Krakowianką i uważa, że gdyby dziś Franciszek Józef albo któryś z jego potomków stwierdził, że bierze Kraków pod swoje skrzydła, nikt by specjalnie nie protestował — wyznał Marek Kondrat.
Premiera spektaklu „Król Maciuś Pierwszy” w reżyserii Tadeusza Kabicza zaplanowana jest na jesień 2026 roku w Teatrze Telewizji. Dla widzów będzie to wyjątkowa okazja, by po latach znów zobaczyć Marka Kondrata w aktorskiej roli.




