Gwiazdy to też ludzie, czasem jednak ich problemy mogą nas nieco rozbawić.

Co na przykład powiecie o takim oto przeżyciu Anny Muchy: celebrytka była ostatnio w Nowym Jorku. Na swoim blogu podzielila się pewną anegdotą:

… po tygodniu jedzenia w restauracjach chciałam,
żeby moja Córka dla odmiany zjadła coś zdrowego, domowego.
a ponieważ uwielbia małe marcheweczki,
więc kupiłam takowe w sklepie ze zdrową żywnością
i udałam się do hotelu w którym mieszkaliśmy z prośbą, żeby je ugotowali

– sorry, ale nic z tego
usłyszałam w odpowiedzi
– ? dlaczego
– jeśli Twoja Córka poczułaby się gorzej, mogłabyś nas zaskarżyć…
– odparła osoba z obsługi hotelu.

Ania trochę się zdziwiła:

w Stanach wszyscy skarżą wszystkich, o wszystko
dzięki temu doczekali się kilku dobrych filmów i seriali, choćby Ally McBeal 😉
ale, żeby nie można było ugotować marchewki?!
(dla wyjątkowych legalistów dodam,
że marchewki były zapakowane w oryginalne opakowanie 😉 )
czy nie uważacie, że to już absurd?
– pyta Mucha.

Nie chcieli ugotować marchewki córce Anny Muchy!