Nie mam jednego zapachu. Wybieram ten, który pasuje do dnia

Nie mam jednego zapachu. Wybieram ten, który pasuje do dnia Nie mam jednego zapachu. Wybieram ten, który pasuje do dnia

Jeszcze niedawno myślałam, że „swój zapach” wybiera się raz i nosi latami. Jeden flakon, jedna wizytówka, jeden podpis. A potem życie trochę to zweryfikowało, bo inaczej czuję się rano, inaczej w środku intensywnego dnia, a jeszcze inaczej wtedy, kiedy chcę po prostu mieć spokój.

I właśnie dlatego zaczęłam dobierać perfumy bardziej do nastroju niż do stylizacji. Ostatnio wpadły mi w ręce perfumy beBIO Ewa Chodakowska i złapałam się na tym, że sięgam po nie dokładnie tak, jak wybieram playlistę – w zależności od tego, czego akurat potrzebuję.

W tym tekście nie będzie „recenzji” ani oceniania, który zapach jest najlepszy. Opowiem o trzech kompozycjach, które nosiłam w różnych momentach dnia.

Pierwsze spotkanie, które zapamiętałam

Dressed for Success

Pierwszy raz sięgnęłam po Dressed for Success zupełnie bez planu. Rano, przed wyjściem z domu – w dniu, w którym wiedziałam, że będzie intensywnie. Psiknęłam go bardziej z ciekawości niż z przekonania i dopiero po chwili dotarło do mnie, że to zapach, który od razu ustawia mnie w innym trybie.

Na początku jest świeżo i czysto: czuć gruszkę, cytrusy, coś bardzo energetycznego. Po chwili zapach robi się bardziej kobiecy i spokojny. Pojawiają się kwiaty, lawenda i kwiat pomarańczy, a na końcu piżmo i wetyweria, które zostają na skórze na długo, ale nie są nachalne.

To zapach, w którym czuję się pewniej, ale bez przesady. Nie przytłacza, nie dominuje, raczej delikatnie „nosi” przez cały dzień. Najlepiej sprawdza mi się wtedy, kiedy mam dużo spraw na głowie i chcę mieć poczucie, że wszystko jest pod kontrolą. Klimatem bardzo przypomina Yves Saint Laurent Libre – świeży, elegancki, z wyraźną kobiecą siłą w tle.

Kiedy dzień nabiera tempa

All Eyes on You

Po All Eyes on You sięgnęłam już w zupełnie innym nastroju. To był dzień w biegu, z kilkoma spotkaniami i ciągłym przemieszczaniem się po mieście. Chciałam zapachu, który będzie bardziej wyrazisty i który trochę mnie „postawi na nogi”.

Od pierwszego psiknięcia czuć, że to zapach z charakterem. Na początku pojawia się mandarynka i anyż – coś świeżego, ale jednocześnie lekko intrygującego. Po chwili zapach robi się bardziej zmysłowy. Wybijają się kwiaty, głównie jaśmin i kwiat pomarańczy, a w tle zostaje ciepła wanilia i kaszmirowe nuty drzewne.

To zapach, który nie jest tłem. Daje się zauważyć, ale w elegancki sposób. Nosząc go, miałam wrażenie, że automatycznie prostuję plecy i czuję się bardziej pewna siebie. Najlepiej sprawdza się wtedy, kiedy chcę być „bardziej widoczna” – czy to w ciągu dnia, czy już wieczorem. Klimatem bardzo kojarzy mi się z Thierry Mugler Alien – intensywny, magnetyczny i zapadający w pamięć.

Nie mam jednego zapachu. Wybieram ten, który pasuje do dnia

Moment, w którym chcę zwolnić

Feel the Moment

Po Feel the Moment sięgnęłam wtedy, kiedy dzień zaczynał się wyciszać. Bez planu, bardziej z potrzeby chwili. To zapach, który od pierwszego momentu jest cieplejszy i bardziej miękki niż poprzednie dwa. Na początku czuć owoce: mandarynkę, gruszkę, brzoskwinię, ale bardzo szybko pojawia się coś spokojniejszego. Kwiat pomarańczy, jaśmin, lawenda, a na końcu wanilia i karmel, które zostają blisko skóry.

To zapach, który kojarzy mi się z popołudniem bez pośpiechu. Spacerem, kawą wypitą spokojnie, momentem tylko dla siebie. Nie przyciąga uwagi tak jak All Eyes on You, nie mobilizuje jak Dressed for Success. Raczej daje poczucie komfortu i luzu.

Nosząc go, miałam wrażenie, że wszystko trochę zwalnia. Klimatem bardzo przypomina Charlotte Tilbury Joyphoria – jest ciepły, pozytywny i bardzo przyjemny w noszeniu, zwłaszcza wtedy, kiedy nie chcę już niczego udowadniać.

Nie mam jednego zapachu. Wybieram ten, który pasuje do dnia

Za kulisami natury

Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że upraszczam różne rzeczy w codzienności. Lżejszy makijaż albo w ogóle jego brak, naturalne paznokcie, mniej kombinowania, więcej luzu. I chyba dlatego perfumy beBIO tak dobrze wpisały się w to, jak teraz podchodzę do dbania o siebie.

Lubię w nich to, że są świeże i lekkie w odbiorze, ale nadal mają charakter. Czuć, że stoją za nimi dobre składniki i przemyślane kompozycje, a nie przypadkowa mieszanka zapachów. Jest w nich prostota, która nie jest nudna, tylko bardzo „do noszenia” na co dzień.

To podejście mocno kojarzy mi się z filozofią Ewy Chodakowskiej – mniej presji, więcej uważności na siebie, stawianie na jakość zamiast nadmiaru. Te perfumy nie mają mnie zmieniać ani przykrywać. Mają być dodatkiem, który gra z tym, jak się czuję, a nie próbuje mnie na siłę „ulepszać”.

I chyba właśnie to lubię w tych zapachach najbardziej, że nie próbują niczego udowadniać. Nie są deklaracją ani etykietą. Po prostu dopasowują się do dnia, nastroju i tego, jak akurat czuję się ze sobą. Czasem mówią więcej, czasem są tylko tłem. I to też jest w porządku.

Jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć, jak wygląda cała kolekcja perfum beBIO Ewa Chodakowska, można ją znaleźć tutaj:
https://www.bebiocosmetiqs.pl/cat/perfumy/

Materiał powstał we współpracy z marką beBIO

 
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze