Nowy tytuł księcia Williama to “ogromna zniewaga” dla Harry’ego. To ON miał go otrzymać
Według magazynu Us Weekly ekspert królewski Christopher Andersen uważa, że nowy tytuł księcia Williama (41 l.) stanowi „ogromną zniewagę” dla księcia Harry’ego (39 l.).
Kate Middleton i książę William mają kolejny powód do stresu
Andersen powiedział, że trwające walka z nowotworami króla Karola III (74 l.) i księżnej Kate są „idealną okazją do zbudowania mostów i zadośćuczynienia” Harry’emu. Zamiast tego podobno rodzina królewska koncentruje się na nadaniu Williamowi tytułu zarezerwowanego dla jego młodszego brata.
[Harry] Chce jedynie pełnić jakąś rolę na pół etatu, odrobić trochę błędów teraz, gdy zarówno król, jak i księżna Walii walczą z rakiem […] Nie chcą mieć nic wspólnego z Harrym ani Meghan i niepokoi mnie to, ponieważ wydaje mi się, że stracili szansę na wykorzystanie kryzysu, powiedział Anderson.
Kolejny cios w księcia Harry’ego
Pałac Buckingham ogłosił na początku tego tygodnia, że książę William zostanie mianowany głównodowodzącym pułkownikiem Korpusu Powietrznego Armii Wielkiej Brytanii. Stanowisko to miał otrzymać Harry. Ponadto Pałac Buckingham ogłosił tego samego dnia potwierdzili, że król nie spotka się z młodszym synem, podczas jego wizyty w kraju.
To był podwójny cios. Król nie tylko odmówił spotkania z Harrym, ale skorzystał z okazji i powiedział: Przy okazji, Williamie, nadaję ci jeden z tytułów […] A Harry jest jedynym facetem w rodzinie królewskiej, który widział na własne oczy wojnę i „ma prawo” do różnych stopni wojskowych […] To jedyny bohater wojenny.
O co mu chodzi? Zerwal z rodzina , to niece zyje tak jak chcial,pantoflarz jeden. A ta paskuda rzadzi nim jak chce.
Taki patronat oznacza przecież odwiedzanie, pomaganie finansowo i organizacyjnie – jak miałby to robić ktoś, kto mieszka w Kalifornii i nie pracuje dla RF? A sama organizacja tez chce mieć królewski patronat, a nie jakiegoś księcia z drugiej półkuli, który nigdy nie wiadomo, co odwinie…
Hary na wojnie był, ale czy w niej uczestniczył??? Był bardzo pilnowany żeby nic mu się nie stało, obstawę miał większą niż za dobrych czasów w Anglii. Zanim poleciał na akcję to dane miejsce było dokładnie sprawdzone, jakoś traumy po tym wojsku nie ma.
Zaraz, ale czy to nie on sam zdecydował, że nie chce pracować dla RF? To chyba oczywiste, że oprócz obowiązków odpadły też prestiżowe przyjemności? No, chyba że sądził, że można zjeść ciasteczko i nadal mieć ciasteczko…