O romansie Rodowicz i Olbrychskiego mówili wszyscy. Po latach odsłoniła kulisy
W dniu swoich 80. urodzin Maryla Rodowicz pojawiła się w podcaście „WojewódzkiKędzierski” i bez ogródek wróciła do jednego z najgłośniejszych romansów polskiego show-biznesu. Jej opowieść o Daniele Olbrychskim jest jak gotowy scenariusz filmowy, pełen szaleństwa, namiętności i bólu. Oto historia, o której plotkowała cała Polska.
Pocałunek w stajni i list pod wycieraczką. Tak wyglądał romans Rodowicz i Olbrychskiego
Był szczyt ich kariery. On, gwiazda kina po rolach u Wajdy i Hoffmana. Ona, królowa list przebojów z “Małgośką” i “Remedium”. Kiedy ich drogi się przecięły rozpoczął się jeden z największych skandali obyczajowych PRL-u. Daniel Olbrychski był wtedy żonaty z aktorką Moniką Dzienisiewicz, ale to nie powstrzymało namiętności.
Wszystko zaczęło się od samochodu. Porsche 914 Sport Maryli stało unieruchomione przez śnieg w Lublinie. Jej menedżer, spotkawszy Olbrychskiego w Warszawie, rzucił przypadkiem: “chcesz się przejechać fajnym autem?”. Aktor natychmiast wsiadł w pociąg, podobno nawet towarowy, by odebrać pojazd. Gdy Rodowicz wróciła do Warszawy, znalazła za wycieraczką liścik: “Przytulam się do kierownicy, na razie”.
“No co ty! I co było dalej?” – nie dowierzał w podcaście Kuba Wojewódzki. “Potem spotkaliśmy się przy Łazienkach” – kontynuowała piosenkarka. Olbrychski zaprosił ją do stajni na ulicy Kozielskiej. Po jeździe konnej, w amatorskiej przebieralni zasłoniętej tylko kotarą, wydarzyło się to.
“Nagle on wtargnął, szarpnął za tę zasłonkę i zaczął mnie całować. Ja tam nie miałam nawet szansy, żeby się gdzieś schować” – wspominała z uśmiechem Rodowicz.
“Jakie to było podniecające. Pachniał koniem…” – dodała. Na pytanie o jej rolę w tej scenie odpowiedziała krótko: “Byłam pasywna. Ale od razu złamał moje serce. Trafił”.
“Zawsze wcinamy się w jakiś związek”
Romans rozkwitał w blasku fleszy i szeptach całej Polski. Olbrychski posunął się do niezwykle romantycznego gestu: zaprosił Marylę na ostatnie przedstawienie “Hamleta” w Teatrze Narodowym, gdzie grał główną rolę. Posadził ją w bocznej loży i grał cały spektakl patrząc tylko na nią.
“To było romantyczne, ale ja się tak wstydziłam, bo wszyscy się patrzyli tam, gdzie on się patrzy” – opowiadała.
Pojawił się też wątek zazdrości. Aktor miał podobno rezygnować z ofert filmowych i towarzyszyć piosenkarce w trasach koncertowych, nosząc za nią gitarę. “Był zakochany” – podsumowała Rodowicz. Gdy Wojewódzki nazwał ją “pierwszą polską PRL-owską femme fatale”, odparowała sucho: “Że co, że złamałam mu życie? Nie”. A na zarzut udziału w skandalu obyczajowym rzuciła:
“Przed chwilą ustaliliśmy, że w pewnym wieku każdy ma żonę albo męża. No więc zawsze wcinamy się w jakiś związek”.
Prawda o burzliwym związku Olbrychskiego i Rodowicz
Zakończenie tej historii po latach opisał brutalnie sam Olbrychski. W wywiadzie stwierdził, że Rodowicz “poszła mu w szkodę”, a on odciął ją “bez znieczulenia, jak amputuje się nogę”. Dziś utrzymują, jak mówi aktor, serdeczne, ale pozbawione dawnych emocji relacje. Wspomnienie tamtej namiętności zostało jednak zapisane na zawsze, w anegdotach, w liściku pod wycieraczką i w roli Kmicica, którą Olbrychski ofiarował ukochanej w szczycie uczucia.




Pamiętam bank miast w Siemiatyczach i ich wycieczkę na koniach z Drohiczyna na plan. Daniel był cały czas na raucie a ona taka rozanielona . Ależ ludzie gadali wytykali palcami. Nic sobie nie robili z tego .
Tę aż już wiecie. Dołącz Bydgoszcz synem się że k te o byle z oo nie mi zębami???
to wcinanie zawsze bokiem wychodzi, przyklad marylki jak z biblii …..