Popularny aktor odszedł w tragicznych okolicznościach. Znamy przyczyny
Śmierć 60-letniego aktora wstrząsnęła środowiskiem filmowym jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Jego ciało odnaleziono w mieszkaniu na nowojorskim Lower East Side, a wokół sprawy szybko pojawiło się wiele spekulacji. Teraz biuro lekarza sądowego ujawniło oficjalną przyczynę zgonu, ustalenia są jednoznaczne i kończą krążące od tygodni domysły.
Peter Greene nie żyje. Ciało znaleziono w mieszkaniu na Lower East Side
Peter Greene zmarł 12 grudnia w swoim nowojorskim mieszkaniu. Informacja o jego śmierci obiegła media kilka dni później, wywołując falę komentarzy i wspomnień ze strony fanów oraz osób z branży filmowej. Aktor miał 60 lat.
Z relacji lokalnych mediów wynika, że to sąsiedzi jako pierwsi zaniepokoili się sytuacją. Z mieszkania Greene’a przez dłuższy czas dobiegała głośna muzyka świąteczna, odtwarzana w pętli. Kiedy nikt nie odpowiadał na pukanie do drzwi, zdecydowano się wezwać służby. Po otwarciu lokalu odnaleziono ciało aktora.
W pierwszych godzinach po ujawnieniu informacji o śmierci w mediach pojawiały się różne hipotezy dotyczące okoliczności zgonu. Część spekulacji dotyczyła stanu zdrowia aktora, w tym jego wcześniejszych problemów natury psychicznej.
Ujawniono przyczynę śmierci Petera Greene’a
Biuro nowojorskiego głównego lekarza sądowego przekazało oficjalne ustalenia dotyczące przyczyny zgonu. Z dokumentów wynika, że śmierć była wynikiem wypadku.
Jak ustalili śledczy, doszło do przypadkowego postrzału w lewą pachę, który doprowadził do uszkodzenia tętnicy ramiennej. To właśnie masywny krwotok miał być bezpośrednią przyczyną śmierci aktora.
Ustalenia te definitywnie kończą wcześniejsze spekulacje łączące zgon z planowanym zabiegiem medycznym czy problemami psychicznymi. Oficjalna kwalifikacja zdarzenia jako wypadku zamyka śledztwo w tej sprawie.
Ostatni dzień aktora. Miał zaplanowany zabieg
Dramatycznego wymiaru całej sytuacji dodaje fakt, że w dniu śmierci Peter Greene miał zaplanowany zabieg usunięcia łagodnego guza w okolicy płuca. Według relacji jego menedżera, Gregga Edwardsa, aktor był tego dnia w dobrym nastroju.
Brzmiał w porządku… To była zupełnie normalna rozmowa. Był trochę zdenerwowany operacją, ale mówił, że to nic bardzo poważnego – wspominał Edwards w rozmowie z amerykańskimi mediami.
Bliscy i sąsiedzi podkreślają, że Greene był osobą pomocną i życzliwą. Jedna z mieszkanek budynku mówiła, że był “bardzo miłym i uprzejmym człowiekiem”, zawsze gotowym do wsparcia innych.
Śmierć aktora w takich okolicznościach pozostawia wiele emocji, zwłaszcza że jeszcze kilka godzin wcześniej nic nie wskazywało na nadchodzącą tragedię.





tiaa, przypadkowy postrzal w lewa pache to przeciez zupelnie normalna przyczyna zgonu w kraju pomaranczowego orangutana